Sąd Rejonowy w Białymstoku skazał w czwartek, 5 listopada, dwóch byłych działaczy Młodzieży Wszechpolskiej w sprawie fałszowania podpisów na listach poparcia kandydatów Ruchu Narodowego. Wojciech N. otrzymał karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz grzywnę, a Paweł P. został ukarany grzywną. Obaj przyznali się do winy i zgodzili na zaproponowane kary.

Jak informuje białostocka „Gazeta Wyborcza”, sprawę obu mężczyzn wyłączono z postępowania dotyczącego Adama Andruszkiewicza. Wyjaśnienia jednego ze skazanych, Pawła P., stanowią istotną część materiału dowodowego przeciwko obecnemu zastępcy szefa prezydenckiej kancelarii.

Czytaj więcej

Prokuratura oskarża Adama Andruszkiewicza. Chodzi o fałszowanie podpisów

Według śledczych Andruszkiewicz, który w 2014 r. kierował podlaskimi strukturami Młodzieży Wszechpolskiej, miał nie tylko organizować fałszowanie podpisów, ale również osobiście uczestniczyć w procederze.

Dwaj byli Wszechpolacy skazani. Sąd zaakceptował uzgodnione kary

Wyrok zapadł bez przeprowadzania tradycyjnej rozprawy. Prokuratura wystąpiła o skazanie obu oskarżonych na uzgodnione wcześniej kary, a sąd przychylił się do wniosku.

Sędzia Andrzej Kochanowski, uzasadniając rozstrzygnięcie, wskazał na dotychczasową niekaralność obu mężczyzn oraz fakt, że od popełnienia przestępstwa nie weszli ponownie w konflikt z prawem.

Czytaj więcej

Zastępca szefa Kancelarii Prezydenta usłyszał zarzuty. Chodzi o fałszowanie podpisów

– Biorąc pod uwagę, że obaj oskarżeni są osobami niekaralnymi sądownie, że od daty popełnienia tych czynów nie weszli w konflikt z prawem, uważam, że proponowane kary są jak najbardziej adekwatne do stopnia winy oskarżonych i stopnia szkodliwości popełnionych czynów – powiedział sędzia.

Paweł P. już podczas śledztwa przyznał się do fałszowania podpisów i złożył obszerne wyjaśnienia. Twierdził, że członkowie Młodzieży Wszechpolskiej spotykali się, wymieniali listami poparcia i masowo podrabiali podpisy. Według jego relacji Adam Andruszkiewicz miał wydawać polecenia dotyczące tych działań oraz osobiście w nich uczestniczyć.

Wojciech N. początkowo zaprzeczał zarzutom, ale później również przyznał się do winy.

Prokuratura: Adam Andruszkiewicz kierował fałszowaniem podpisów

Akt oskarżenia przeciwko Andruszkiewiczowi Prokuratura Regionalna w Lublinie skierowała do Sądu Rejonowego w Białymstoku w drugiej połowie kwietnia 2026 r., po niemal 12 latach śledztwa.

Według prokuratury między 15 września a 6 października 2014 r. Andruszkiewicz kierował grupą osób podrabiających podpisy na listach poparcia kandydatów Ruchu Narodowego do sejmiku województwa podlaskiego. Śledztwo dotyczyło około 500 podpisów, których autentyczność wzbudziła podejrzenia.

Śledczy uznali, że ówczesny lider Młodzieży Wszechpolskiej odpowiadał za organizację zbierania podpisów, wydawał polecenia współpracownikom i nadzorował gromadzenie list.

Czytaj więcej

Adam Andruszkiewicz, czyli narodowiec, który został głosem Karola Nawrockiego w internecie

– Ocena zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego prowadzi do wniosku, iż Adam A. jako lider Młodzieży Wszechpolskiej wydawał polecenia związane ze sporządzaniem podrobionych list poparcia – mówiła „Gazecie Wyborczej” rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Lublinie Beata Syk-Jankowska.

Prokuratura wskazywała m.in. na wyjaśnienia Pawła P., zeznania świadków, kierowniczą pozycję Andruszkiewicza w organizacji oraz jego odpowiedzialność za zbieranie list poparcia.

Istotne były także opinie biegłych z zakresu badania pisma ręcznego. Eksperci nie wykluczyli, że kilka podrobionych podpisów mógł nakreślić osobiście Andruszkiewicz. Części podpisów nie można było jednak poddać badaniom porównawczym, ponieważ miały postać parafek.

Adam Andruszkiewicz nie przyznaje się do winy. Na proces czeka od miesięcy

Andruszkiewicz konsekwentnie odrzuca oskarżenia. Podczas przesłuchania w charakterze podejrzanego nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa i przekonywał, że postępowanie ma charakter polityczny.

Gdy w lutym 2026 r. poinformowano o planowanym przedstawieniu mu zarzutów, określił je jako „wyssaną z palca bajeczkę”, „polityczną pałkę” i „akt politycznej zemsty”.

W jego obronie wystąpił również Karol Nawrocki, który zarzucił prokuraturze działanie na polityczne zlecenie.

Sprawa ciągnie się od listopada 2014 r., kiedy Wojewódzka Komisja Wyborcza w Białymstoku zawiadomiła organy ścigania o podejrzeniu fałszowania podpisów. W lutym 2019 r. śledczy ustalili, że część podpisów rzeczywiście została podrobiona. Postępowanie kilkakrotnie przekazywano między jednostkami prokuratury i wielokrotnie przedłużano.

Czytaj więcej

"Superwizjer": Adam Andruszkiewicz fałszował podpisy

W czasie trwania śledztwa Andruszkiewicz został posłem, następnie wiceministrem cyfryzacji w rządzie Mateusza Morawieckiego, a później zastępcą szefa Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego.

Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, proces Andruszkiewicza ma rozpocząć się po uprawomocnieniu wyroku wobec jego dwóch byłych współpracowników. Według informacji podanych przez dziennik miałoby to nastąpić za około miesiąc, o ile wyrok się uprawomocni.

Andruszkiewicz nadal pełni funkcję zastępcy szefa Kancelarii Prezydenta. Ostatnio zabierał głos w sprawie sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego. W jednym z wpisów zarzucił premierowi Donaldowi Tuskowi odpowiedzialność za „nielegalny zamach” na Trybunał.