Rada Mediów Narodowych to organ, który powstał w 2016 r. i jego zadaniem jest powoływanie oraz odwoływanie zarządów i rad nadzorczych Telewizji Polskiej, Polskiego Radia i Polskiej Agencji Prasowej. W jej skład wchodzi pięć osób.

Trzech członków rady powołuje Sejm, a dwóch - prezydent. Organ może podjąć uchwałę w obecności zaledwie trzech członków, ale jest w tym haczyk - posiedzenie może zwołać tylko przewodniczący Rady. Tym obecnie jest poseł Koalicji Obywatelskiej Wojciech Król, który trafił właśnie do aresztu na 88 dni.

Decyzja sądu doprowadziła do paraliżu Rady Mediów Narodowych, bowiem jej członkowie nie mogą się nawet zebrać i podjąć żadnych uchwał. - Władza przewodniczącego jest tu niemal absolutna - mówi rozmówca „Rz” z Rady.

Ustawa o Radzie Mediów Narodowych nie przewiduje, co robić, gdy przewodniczący trafia do aresztu. Wygaśnięcie członkostwa jest bowiem możliwe tylko w przypadku: śmierci, zrzeczenia się funkcji, skazania prawomocnym wyrokiem za przestępstwo popełnione z winy umyślnej lub złożenia niezgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego.

Czytaj więcej

Prokuratura zabezpieczyła majątek byłego szefa KRRiT

Król nie chciał się zrzec stanowiska

Jak wynika z informacji „Rzeczpospolitej”, członkowie Rady Mediów Narodowych jeszcze przed decyzją o areszcie podjęli próbę namówienia Króla do rezygnacji z przewodniczenia RMN. Ten jednak miał odmówić.

- Mamy możliwość posiedzeń zdalnych. Z tego co się orientuje, to za zgodą sądu aresztowany mógłby w takich spotkaniach uczestniczyć - mówi nam rozmówca z RMN. Nie wiadomo jednak, czy sąd przychyli się do takiego rozwiązania, ani czy sam Król będzie miał na to ochotę. Polityk jeszcze przed aresztowaniem nie zwoływał posiedzeń.

Przewodniczący Rady Mediów Narodowych otrzymuje wynagrodzenie w wysokości półtorakrotności przeciętnego wynagrodzenia miesięcznie. Według informacji „Rzeczpospolitej”, wypłata tych środków dla Króla została jednak zamrożona na wniosek prokuratora od momentu postawienia mu zarzutów.