We Francji trwają w czwartek demonstracje i strajki, które objęły część szkół średnich i wyższych oraz częściowo zakłóciły kursowanie pociągów. Na stronie internetowej wieży Eiffla poinformowano, że zabytek został w czwartek zamknięty dla publiczności.

Demonstracje we Francji. Paryż: wieża Eiffla zamknięta dla zwiedzających

Tłumna demonstracja w Paryżu rozpoczęła się na placu Republiki - miejscu, gdzie 17 października doszło do zamieszek. Około półtorej godziny po rozpoczęciu pochód, który ma się zakończyć na placu Narodu (Nation) przebiega spokojnie. Na początku zgromadzenia ogłoszono minutę ciszy, by upamiętnić Pengo Bossio Wangi - młodego mężczyznę, który zginął w zamachu w Trappes z 23 października. Zastrzelił go napastnik, który otworzył ogień do ludzi z motywów rasistowskich.

Czytaj więcej

W Paryżu zatrzymano 142 osoby. Tym razem zamieszki we Francji miały mniejszą skalę

Po godz. 13 ogłoszono dane MSW: w kraju odbyło się 180 zgromadzeń, w których wzięło udział 270 tys. osób. Dane nie uwzględniają Paryża, gdzie manifestacja rozpoczęła się około godz. 14. Demonstracje "ogólnie przebiegają spokojnie" - oceniło cytowane przez media źródło zbliżone do szefa MSW Laurenta Nuneza.

Demonstracje w całej Francji

W pierwszej części dnia demonstracje odbyły się lub rozpoczęły m.in. w Marsylii oraz Lyonie, trzecim co do wielkości mieście Francji. Zgromadzenie w Lyonie było wyjątkowo liczne - według władz uczestniczyło w nim 30 tys. osób.

Krótko po rozpoczęciu pochodu w Lyonie zorganizowanego przez związki zawodowe pojawiła się przed nim grupa około 500 tzw. black blocks (zwykle nazywane są tak grupy ultralewicowe). Władze poinformowały, że ludzie ci rzucali różnymi przedmiotami w policjantów i atakowali witryny punktów usługowych. Policja użyła gazu łzawiącego.

Do poważnego incydentu doszło w miejscowości Tournefeuille koło Tuluzy, gdzie zamaskowani osobnicy podłożyli ogień pod jedno z liceów. Uczniów ewakuowano.

Czytaj więcej

Francja szykuje się na zamieszki. 70 tys. policjantów i armatki wodne

Demonstracje we Francji: blokady francuskich szkół i uczelni

Związek zawodowy pracowników szkół średnich SNES-FSU ocenia, że ponad połowa - 52 proc. - kadry przyłączyła się do strajku. Chodzi nie tylko o nauczycieli, ale też o innych pedagogów i psychologów.

Władze oświatowe oceniają, że do zakłóceń doszło w czwartek w jednej trzeciej (33 proc.) placówek szkolnictwa wyższego. Z kolei Związek Studencki ogłosił, że 90 proc. uczelni nie działa normalnie, tj. trwają w nich blokady, bądź też administracje uczelni podjęły decyzję o zamknięciu placówek albo uznało, że obecność studentów nie jest obowiązkowa.

Ministerstwo edukacji poinformowało, że rano doszło do blokad w 81 liceach, natomiast organizacja licealistów USL zapewniła, że pracę przerwało 1000 placówek - albo z powodu blokad, albo z powodu decyzji administracji o zamknięciu szkoły. We Francji jest około 3700 liceów.

Koleje państwowe SNCF poinformowały o zakłóceniach odczuwalnych w większości połączeń regionalnych i niewielkich zakłóceniach w kursowaniu pociągów TGV. Transport w Paryżu funkcjonuje normalnie - podało stołeczne przedsiębiorstwo transportu miejskiego RATP.

Do protestów i strajków wezwały związki zawodowe sektora publicznego, a dołączyły się do nich organizacje licealistów i studentów. Związkowcy protestują przeciwko rosnącym kosztom życia - coraz mocniej odczuwanym przez społeczeństwo z powodu wzrostu cen - i planowanym przez rząd oszczędnościom budżetowym. Marylise Leon, szefowa centrali związkowej CFDT powiedziała na demonstracji w Paryżu, że związki oczekują podwyżki płacy minimalnej o 100 euro netto miesięcznie.