Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak znacząco wzrosła liczba zgłoszeń dotyczących agresji drogowej na polskich drogach?
  • Które polskie regiony odnotowały największy przyrost skarg dotyczących tego typu niebezpiecznych zdarzeń?
  • Jakie konkretne formy agresywnych zachowań kierowców są najczęściej zgłaszane policji?
  • Jakie psychologiczne i motywacyjne mechanizmy napędzają agresję za kierownicą pojazdów?
  • Jak skutecznie zgłosić agresję drogową oraz jaką rolę pełnią nagrania jako dowody?
  • Czy zaostrzone kary stanowią najskuteczniejszą metodę walki z agresywnymi kierowcami?

Zajeżdżanie drogi, spychanie na pobocze, słowne pyskówki, a w ekstremalnych przypadkach rękoczyny – do tego typu zachowań posuwają się kierowcy, niepotrafiący trzymać nerwów na wodzy. Ich ekscesy są coraz częściej piętnowane. Jeśli chodzi o agresję na drodze, w ubiegłym roku do policji wpłynęło o blisko 14 tys. więcej zgłoszeń niż rok wcześniej – wskazują policyjne dane, o które zwróciła się „Rzeczpospolita”.

Najnowszy incydent: w ruchliwym miejscu w Warszawie, przy zjeździe na trasę S8, kierowcy BMW i Toyoty zatrzymali samochody, wyskoczyli z nich i na środku jezdni zaczęli się szarpać. Po chwili ten bardziej rozjuszony już okładał konkurenta pięściami. Ruch został zablokowany, inni kierowcy zmuszeni do zatrzymania aut i oglądania niecodziennego „pojedynku”. O co poszło, wiedzą tylko uczestnicy starcia. Nagranie scysji, które udostępnił profil „Stop Cham”, wywołało burzę w sieci i falę komentarzy. Coraz większa rzesza kierowców utrwala takie wyczyny kamerkami samochodowymi, a filmy przesyła policji.

– W 2025 r. na nasze skrzynki „Stop agresji drogowej” wpłynęło łącznie 44 526 zgłoszeń dotyczących agresywnych i niebezpiecznych zachowań uczestników ruchu drogowego. To znacznie więcej niż w roku 2024 , kiedy odnotowaliśmy 30 581 takich sygnałów – mówi „Rzeczpospolitej” Antoni Rzeczkowski z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. – Przekazywane informacje dotyczą głównie nieprawidłowego wyprzedzania, znacznych przekroczeń prędkości, nieustąpienia pierwszeństwa pieszym, zajeżdżania drogi czy ignorowania sygnalizacji świetlnej – wylicza komisarz Rzeczkowski.

Na Podlasiu o 180 proc. więcej skarg na agresję drogową. Rekordy bije Warszawa, dochodzi tu nawet do rękoczynów

Najwięcej skarg wpłynęło do Komendy Stołecznej Policji i dotyczyło Warszawy – w ciągu roku ich liczba wzrosła z 7,1 tys. do 13,3 tys., czyli o 87 proc. – To efekt skali, w stolicy panuje szczególnie natężony ruch, korki, a więc i łatwiej o sytuacje sporne – sugerują nam policjanci. 

Kolejny był Wrocław (blisko 4,9 tys. zgłoszeń), Katowice (3,8 tys.) oraz Poznań (3,4 tys.). O połowę przybyło zgłoszeń w Łodzi, Olsztynie, Lublinie, Gorzowie, o ponad jedną trzecią w Szczecinie, Bydgoszczy i w Krakowie. Odnoszą się do miast, ale i regionu.

Czytaj więcej

Cała prawda o polskich kierowcach w 2025 roku. Są policyjne dane

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

Lawinowy skok dotyczy skarg na kierowców poruszających się drogami Podlasia, w tym Białegostoku – z 512 informacji przesłanych na policyjną skrzynkę w 2024 r. do 1422 w ubiegłym (to o blisko 180 proc. więcej).

Skąd ta wzmożona aktywność? – Rośnie świadomość kierowców, dlatego częściej reagują na różnego rodzaju naganne zachowania innych użytkowników dróg. Bo poza tym, że mamy do czynienia z przypadkami łamania prawa, chodzi o zachowania zagrażające innym kierowcom czy pieszym – uważa Tomasz Krupa, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.

Jednak dr Andrzej Markowski, psycholog transportu, studzi optymizm. – Aż tak dobrze to nie jest. Po prostu dostaliśmy prawo do oceniania innych na drodze i z tego korzystamy. Wszystkie badania wśród kierowców, w tym robione przez międzynarodowe gremia, pokazują, że sami siebie postrzegamy jako jeżdżących bezpiecznie, odpowiedzialnie, a zagrożeń dopatrujemy się w działaniu innych – wskazuje ekspert.

Polscy kierowcy mogą mieć już dość piratów drogowych 

W tle wzrostu zgłoszeń na Podlasiu może kryć się coś więcej. To region z najmniejszą w kraju liczbą wypadków i zabitych (w ubiegłym roku w 353 zdarzeniach zginęło 51 osób), ale z największą śmiertelnością – na 100 wypadków jest tam 14,4 ofiar (np. w woj. śląskim – to niewiele ponad siedem osób). Wniosek? Za dużą śmiertelnością kryje się często piracka jazda, która w razie wypadku zmniejsza szanse na przeżycie. Do tego w regionie jest duży ruch tranzytowy i natłok ciężarówek związany z bliskością przejść granicznych. – Mieszkańcy mogą mieć dość szaleńców na drogach, stąd chętniej nagrywają i zgłaszają ich wyczyny – uważają policjanci.

Czytaj więcej

Jest wyrok ws. agresji drogowej. Sędzia: leciał na maksa, to i ja pójdę na maksa

Gros skarg wpływających na skrzynki „Stop agresji drogowej” odnosi się do kierowców, którzy świadomie w agresywnym stylu prowadzą samochód, „rozpychając” się na drodze. Standardem przy takiej jeździe jest miganie światłami, spychanie z pasa czy zajeżdżanie drogi i nagłe hamowanie tuż przed maską. Cel: „nauczka” dla kierowcy, który np. zbyt długo zjeżdżał z lewego pasa. Głośnym echem odbiła się sytuacja na opolskim odcinku autostrady A4, kiedy kierowca Mercedesa na światłach awaryjnych poruszał się całą szerokością jezdni, od lewej do prawej, złośliwie blokując drogę innym.

Tego typu wyczyny budzą najwięcej emocji i – jak słyszymy w komendach wojewódzkich – stanowią pokaźną część zgłoszeń. – Wszystkie sygnały są weryfikowane, analizujemy nadesłane materiały, sprawcy są ustalani i pociągani do odpowiedzialności – mówi Tomasz Krupa.

Ilu piratów ukarano ze zgłoszeń innych kierowców? Nie wiadomo

Ile osób, których dotyczyły skargi, ukarano? Niestety nie ma takich statystyk. – Policja reaguje na każde zgłoszenie, które wskazuje na możliwość popełnienia wykroczenia lub przestępstwa. W zależności od charakteru sprawy wymierzane są mandaty lub sprawy są kierowane do sądu – zapewnia Antoni Rzeczkowski. I przypomina, że zgłoszenie na skrzynkę „Stop agresji drogowej” oprócz załączonego nagrania powinno zawierać datę i godzinę zdarzenia, miejsce, w którym do niego doszło, dane pojazdu (marka, numer rejestracyjny), a także personalia zgłaszającego z adresem i telefonem.

– Może zaistnieć konieczność przesłuchania takiej osoby w charakterze świadka. Jest to standardowa procedura, która pozwala na rzetelne udokumentowanie zdarzenia i skuteczne pociągnięcie sprawcy do odpowiedzialności – mówi Rzeczkowski.

Agresja drogowa nie jest prostą reakcją na bodziec. To efekt współdziałania cech osobowości, mechanizmów motywacyjnych oraz sposobu interpretowania sytuacji drogowych jako prowokacyjnych

dr Ewa Odachowska-Rogalska, psycholog transportu z Instytutu Transportu Samochodowego

Nagrania z kamerek samochodowych są w Polsce legalne i powszechnie wykorzystywane jako dowody w sprawach o wykroczenia drogowe czy kolizje. Jak ważna jest czujność otoczenia na agresję na drodze, pokazuje tragedia na autostradzie A1, w której zginęła trzyosobowa rodzina. To dzięki innym kierowcom znaleźli się świadkowie i kluczowe dla śledztwa nagranie.

Co sprawia, że kierowcy jeżdżą agresywnie? Napędza ich dążenie do swoistej „nagrody”, jeśli pokonają innych

Jakie są powody agresji za kierownicą? Z danych Instytutu Transportu Samochodowego (ITS) wynika, że ponad trzy czwarte kierowców przynajmniej raz w tygodniu styka się z agresją na drodze, właśnie taką jak jazda „na zderzaku”, obelgi czy niebezpieczne manewry. Według niedawno opublikowanego badania ITS agresja nie wynika tylko ze złych emocji, lecz ma złożony charakter i stoją za nią mechanizmy „psychologiczne, motywacyjne i biologiczne, które wpływają na sposób reagowania kierowców”. – Agresja drogowa nie jest prostą reakcją na bodziec. To efekt współdziałania cech osobowości, mechanizmów motywacyjnych oraz sposobu interpretowania sytuacji drogowych jako prowokacyjnych – wskazała autorka badań, dr Ewa Odachowska-Rogalska, psycholog transportu z ITS.

Najsilniej agresję napędza mechanizm dążenia do celu i nagrody. „Dla osób o wysokim poziomie impulsywności ryzykowne manewry, nadmierna prędkość czy dominacja w ruchu stają się subiektywnie »nagradzające« i dostarczają silnych bodźców emocjonalnych” – wskazuje autorka badań.

Jak mówił „Rz” dr Andrzej Markowski, ruch drogowy jest areną, na której część osób w sposób subiektywny chce podnieść własną samoocenę. Tacy patologiczni kierowcy, zwłaszcza z syndromem „Mad Maxa”, chociaż są w mniejszości, są widoczni i nadają ton sytuacji na drogach. U mężczyzn agresja częściej odpowiada za tzw. furię drogową, u kobiet zamyka się w kabinie samochodu na werbalnych uwagach – wynika z badania ITS.

Agresja niejedno ma imię, na pewno jednym z jej czynników jest wzrost osób prowadzących po narkotykach

dr Andrzej Markowski, psycholog transportu drogowego

Oprócz tych uwarunkowań jest coś jeszcze: kierowcy prowadzący po narkotykach – co staje się poważnym problemem. Pod wpływem amfetaminy i metamfetaminy był kierowca, który podjął desperacką ucieczkę ulicami w centrum Szczecina, by uniknąć policyjnej kontroli. Z kolei kokainę miał w organizmie 26-latek z Ukrainy, zatrzymany w marcu przez stołecznych policjantów, gdy pędził 206 km/h Alejami Jerozolimskimi w Warszawie.

– Agresja niejedno ma imię, na pewno jednym z jej czynników jest wzrost osób prowadzących po narkotykach. Narkotyki zmieniają sposób percepcji otaczającego nas świata – czas, przestrzeń, odległość, postrzeganie innych uczestników ruchu drogowego. Prowadzący pod wpływem narkotyków mają „tunelowe” widzenie – dostrzegają tylko to, co przed nimi, a nic, co dzieje się z boku. Stąd pewne ich zachowania inni odbierają jako agresywne, a one tak naprawdę mają źródło w zaburzeniach postrzegania – tłumaczy dr Andrzej Markowski.

Czytaj więcej

Kierowców po narkotykach jest niemal dwa razy więcej niż 5 lat temu

Od końca stycznia obowiązują zaostrzone kary za brawurową jazdę połączoną z rażącym naruszeniem przepisów o bezpieczeństwie w ruchu drogowym. Grozi za to od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Jednak według psychologów transportu najskuteczniejszą metodą są nie kary, ale edukacja.