Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w sierpniu 2022 r. na drodze S7 w okolicach Olsztynka. Kierowca Volkswagena Arteona złośliwie zajechał drogę i gwałtownie zahamował przed Seatem Ibizą przewożącym trzyosobową rodzinę. Seat zjechał na pobocze i rozbił się na barierach energochłonnych. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń.
Sprawcą okazał się Jarosław W., 33-letni mieszkaniec Olsztyna. Prawdopodobnie nie spodobała mu się zbyt mała prędkość Seata, za którym jechał wcześniej lewym pasem. Po wyprzedzeniu go postanowił się zemścić. Wszystko nagrał kierowca jeszcze innego pojazdu.
Mężczyźnie przedstawiono zarzuty spowodowania zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym oraz niezachowania bezpiecznej odległości między pojazdami.
Jarosław W. nie przyznał się do winy. Jak wyjaśniał Volkswagen Arteon był własnością firmy leasingowej i nie był jego jedynym użytkownikiem. W dniu zdarzenia na S7 nie kierował tym pojazdem. Odmówił jednak podania tożsamości osoby, która zasiadała za kierownicą. Przed sądem jego obrońcy próbowali przekonywać, że to organy ścigania powinny ustalić, kto kierował pojazdem w momencie kolizji.
W marcu Sąd Rejonowy w Olsztynie uznał Jarosława W. za winnego po przeanalizowaniu zdjęcia z kamer monitoringu oraz z wideorejestratorów, a także danych dotyczących logowania jego telefonu. Wymierzył mu karę grzywny w wysokości 15 tys. zł i orzekł zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na rok i dwa miesiące. Jarosław W. został obciążony kosztami postępowania.
Czytaj więcej
15 tysięcy złotych grzywny i brak prawa jazdy przez rok i dwa miesiące - taki wyrok wymierzył sąd kierowcy, który na drodze S7 wymusił na innym ucz...
W czwartek 29 czerwca Sąd Okręgowy zmienił wyrok sądu I instancji, podwyższając zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych do maksymalnego przewidzianego wymiaru, czyli trzech lat. Jednocześnie utrzymał wysokość grzywny zasądzonej wobec obwinionego.
Sędzia Leszek Wojgienica cytowany przez Polską Agencję Prasową podkreślał, że Jarosław W. stworzył swoim zachowaniem wielkie zagrożenie w ruchu drogowym, więc powinno mieć to odzwierciedlenie w wysokości zasądzonego zakazu prowadzenia pojazdów.
"Uważam, że skoro obwiniony leciał na maksa, to i ja pójdę na maksa. I dostał maksymalny wymiar tego środka, bo to jest ten wymiar środka karnego, który otwiera nam oczy i mówi: zobacz, jakie niebezpieczeństwo stworzyłeś, kim jesteś dla innych uczestników ruchu drogowego, oni chcą się czuć bezpiecznie" - stwierdził sędzia, dodając, że nie chciałby spotkać na drodze takiego kierowcy.
Wyrok jest prawomocny.