To jedna z największych spraw w kraju i przełomowa wśród 180 śledztw jakie prowadziła dotychczas Polska Agencja Antydopingowa. Katowicki Zarząd Centralnego Biura Śledczego Policji na polecenie Prokuratury Okręgowej w Gliwicach zatrzymał siedem osób, które w Polsce od ponad czterech lat w internecie sprzedawali środki zakazane w sporcie - steroidy anaboliczno-endrogenne, hormony peptydowe, czynniki wzrostu, substancje pokrewne i mimetyki, a także modulatory hormonów i metabolizmu. Wiele z substancji importowali z Azji bez zezwolenia, w tym wycofanych z obrotu z uwagi na stwierdzone działania niepożądane.

- Dla Polskiej Agencji Antydopingowej to historyczna sprawa. Współpraca, na tak szeroką skalę ze służbami, w zakresie walki z dopingiem w sporcie, zdarza się naprawdę rzadko – i to nie tylko w Polsce, ale na świecie. Dlatego mówiąc o tym wydarzeniu możemy mówić o przełomowym i wyjątkowym w kontekście globalnej walki z dopingiem w sporcie - mówi „Rzeczpospolitej” dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej Michał Rynkowski.

Dla Polskiej Agencji Antydopingowej to historyczna sprawa.

Z Gliwic na cały świat

Zorganizowana grupa przestępcza działała co najmniej od czerwca 2018 roku na terenie Gliwic, ale tylko formalnie, bo gros substancji produkowanych w Polsce, jak też importowanych z Azji były wprowadzane do obrotu i sprzedawane za pośrednictwem co najmniej dwóch sklepów internetowych kontrolowanych przez gliwicki gang. Podinsp. Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP przyznaje: - To jedna z największych spraw tego typu. Natrafiliśmy na nią dzięki pracy operacyjnej więc nie mogę zdradzić więcej szczegółów. Rynek nielegalnego obrotu leków, w tym sterydów jest ogromny. W lutym tego roku rozbiliśmy podobną grupę w Poznaniu. Zatrzymaliśmy 34 osoby, zabezpieczyliśmy setki tysięcy produktów leczniczych o szerokim spektrum działania, głównie anabolicznym czy na potencję, a także inne półfabrykaty służące do ich produkcji. Ich wartość to łącznie wartości co najmniej 40 mln zł. Tą sprawę robiliśmy we współpracy z OLAF-em. Grupę tworzyli obywatele Polski, głównie mieszkańcy Poznania.

Wartość wytworzonych substancji i nielegalnie sprowadzonych produktów leczniczych w przypadku gangu z Gliwic wyniosła ponad 5,4 mln zł, z czego sklepy zrealizowały ponad 25 tys. zamówień za kwotę ponad 4,8 mln zł. O skali świadczy fakt, że z gliwicki gang zaopatrywał w sterydy praktycznie cały świat. - Sprzedaż wysyłkowa odbywała się nie tylko na terenie Rzeczypospolitej Polskiej i Europy, ale do co najmniej 30 krajów, w tym do Ameryki Północnej, Ameryki Południowej, Azji, Australii oraz Krajów Oceanii - mówi prok. Joanna Smorczewska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w  Gliwicach. 

Produkty wytwarzano w niehigienicznych warunkach

Zorganizowana grupa przestępcza została rozpracowana przy istotnej współpracy i wsparciu eksperckim udzielonym przez Polską Agencję Antydopingową (POLADA) i współpracy Zarządu w Poznaniu Centralnego Biura Śledczego Policji. Jaki był w tą sprawę wkład Agencji, która od listopada 2017 roku do końca maja 2022 roku przeprowadziła blisko 180 śledztw?

- Jedną z ról jaką pełnili eksperci POLADA, o której mogę powiedzieć, biorąc pod uwagę dobro śledztwa, to pomoc w ustaleniu rodzaju substancji i środków, które były w dyspozycji gangu - przyznaje dyrektor Rynkowski. To groźne dla życia sterydy, hormony, modulatory. - Wszystkie te substancje nie są obojętne dla ludzkiego organizmu i mogą wywoływać bardzo różne skutki uboczne ich stosowania, wśród nich wymieniane są: choroby układu krążenia, atak serca, udar, agresja, zmiany nastrojów - wylicza szef POLADA. I podkreśla, że to, na co powinno się zwrócić uwagę to także na warunki, w jakich wytwarzano i przechowywano nielegalne produkty przez gliwicki gang. - Nie było tam zachowanych jakichkolwiek zasad higieny - mówi.  

Grupę przestępczą tworzyło siedem osób, wśród nich są także kobiety - wszystkie decyzją sądu zostały aresztowane. Jak udało nam się dowiedzieć jedną z osób jest taksówkarz, przedsiębiorca, oficjalnie również osoby bezrobotne.

- Sprawcom za dokonane przestępstwa, w tym również w ustawie o zwalczaniu dopingu w sporcie grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności - dodaje prok. Smorczewska.

Dyrektor Agencji podkreśla, że ta sprawa powinna dać do myślenia wszystkim, którzy nadal twierdzą że kupowanie substancji zabronionych przez internet jest bezpieczne. - Trzeba w końcu to powiedzieć, że producenci nielegalnych środków dopingujących żerują na naiwności swoich klientów. Dlatego apelujemy. Bądźcie ostrożni. Te produkty są niebezpieczne dla zdrowia i życia osób je stosujących. Przy tej sprawie uczulamy również na kwestię suplementów diety, które mogą zawierać środki dopingujące. Nie kupujcie w internecie, unikajcie dziwnie brzmiących nazw i firm zarejestrowanych poza Polską - apeluje szef POLADA.