Proces przed federalnym sądem w Nowym Jorku trwał niespełna sześć tygodni. Ustalenie werdyktu zabrało ławnikom nieco ponad dzień (nie licząc weekendowej przerwy).

R. Kelly (właśc. Robert Sylvester Kelly) był oskarżony o prowadzenie zorganizowanej działalności przestępczej oraz złamanie ustawy Manna, która zakazuje sprowadzania osób z innych stanów w celu prostytucji.

Wymiar kary - w maju

Ławnicy uznali 54-letniego Kelly'ego winnym wszystkich dziewięciu zarzutów. Muzykowi grozi wyrok od 10 lat pozbawienia wolności do dożywocia. Wymiar kary zostanie ogłoszony w maju 2022 r., do tego czasu gwiazdor pozostanie za kratami.

Oskarżyciele podnosili, że Kelly wykorzystywał swoją sławę i charyzmę, by rekrutować swe ofiary, w czym mieli mu pomagać ludzie z jego świty.

Jedna ze świadków zeznała, że Kelly przetrzymywał ją w zamknięciu przez dwa dni nie zapewniając jej dostępu do jedzenia i picia, po czym ją zgwałcił.

Wśród domniemanych ofiar Kelly'ego była piosenkarka Aaliyah, którą w 1994 r. muzyk nielegalnie poślubił, gdy miała ona 15 lat. Aaliyah zginęła w katastrofie lotniczej w 2001 r.

Kelly nie przyznawał się do winy

R. Kelly zaprzeczał wszystkim zarzutom. Na procesie nie zeznawał w swojej obronie.

Autopromocja
Od 29.10 w "Rzeczpospolitej" i "Parkiecie"

Wszystko o zrównoważonym rozwoju i pozafinansowym raportowaniu spółek

Sprawdź szczegóły

Prawnicy Kelly'ego wyrazili rozczarowanie werdyktem.

To nie koniec kłopotów muzyka. Prokuratura federalna w Chicago postawiła mu zarzuty związane z dziecięcą pornografią i utrudnianiem śledztwa, stanowe zarzuty ciążą też na Kellym w Illinois i Minnesocie.

R. Kelly to laureat nagrody Grammy, znany m.in. z przeboju "I believe I can fly".