Reklama

Finał afery z sekstaśmą. Akt oskarżenia już w sądzie

Akt oskarżenia przeciw byłemu funkcjonariuszowi CBA, który twierdził, że znany polityk został nagrany w agencji towarzyskiej, jest już w sądzie – ustaliła „Rz".

Aktualizacja: 09.09.2021 07:20 Publikacja: 08.09.2021 18:57

Zdaniem prokuratury nie ma żadnego nagrania znanego polityka z prostytutką.Taśmę miał wymyślić b. ag

Zdaniem prokuratury nie ma żadnego nagrania znanego polityka z prostytutką.Taśmę miał wymyślić b. agent CBA.

Foto: shutterstock

Wojciechowi J. prokuratura zarzuca składanie fałszywych zeznań o posiadaniu sekstaśmy z ważnym politykiem, która w tajemniczych okolicznościach miała zginąć z jego służbowej szafy. Zdaniem śledczych b. agent wszystko zmyślił. 6 września do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko niemu – „Rzeczpospolita" poznała jego tezy.

Co było w szafie

Do CBA Wojciech J. przyszedł w maju 2016 r. – został agentem specjalnym w departamencie analiz. Już po roku wszczęto wobec niego postępowanie sprawdzające, a po dwóch latach – zwolniono.

J. zasłynął z sensacyjnej akcji. Twierdził, że rozpracowując operacyjnie aferę podkarpacką, pozyskał w sierpniu 2017 r. nagranie z agencji towarzyskiej braci R., mające pokazywać ówczesnego marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego podczas „czynności seksualnej" z nieletnią Ukrainką. Przekonywał, że płytę na nośniku DVD zdeponował na przełomie lipca lub sierpnia 2017 r. w szafie służbowej, ale ktoś ją ukradł.

Czytaj więcej

Afera podkarpacka. Kto osądzi korupcję w Rzeszowie

J. utrzymuje, że ostatni raz miał dostęp do szafy na przełomie sierpnia i września 2017 r., bo potem cofnięto mu poświadczenie bezpieczeństwa. Jednak w szafie agenta koperty z płytą zawierającą „pliki wideo o podawanym przez niego numerze" nie znaleziono. Według J. ktoś mógł ją wziąć np. 20 października 2017 r. – prokuratura to wykluczyła.

Reklama
Reklama

Tego dnia (J. był już w dyspozycji szefa CBA) chciano otworzyć jego dawną służbową szafę protokolarnie – nie była zabezpieczona plombą, a tylko referentką (pieczęć wyciskowa). „Komisja ostatecznie nie otworzyła szafy, gdyż pobrany do niej klucz nie pasował". Nałożono nową referentkę, spisano protokół – podaje akt oskarżenia.

Wojciech J. zgłosił incydent do Departamentu Ochrony CBA – już przy nim szafę otwarto kluczem zapasowym – taśmy nie było. Wewnętrzne postępowanie nie potwierdziło „nieuprawnionego dostępu do szafy".

Celowo zwlekał?

Sprawę sekstaśmy z politykiem J. nagłośnił w kwietniu 2018 r., gdy złożył do szefa CBA „raport" o jej zaginięciu – z datą 30 stycznia. Według śledczych o rzekomym nagraniu powiedział, dopiero gdy wszczęto procedurę cofnięcia mu poświadczeń bezpieczeństwa i przesunięto do rezerwy kadrowej – rozżalony miał wpaść na pomysł zdyskredytowania szefa CBA – Ernesta Bejdy.

Z dowodów ma wynikać „w sposób niebudzący wątpliwości", że w agencji towarzyskiej braci R. nigdy nie nagrywano klientów prostytutek - skąd ta pewność wskazuje część niejawna uzasadnienia (czynności operacyjne w tej sprawie prowadziła ABW).

Według śledczych J. posiadania taśmy „w żaden sposób nie zewidencjonował", a twierdząc, że ją ma, fałszywie zeznawał. Miał liczyć, że PiS wybory przegra, „a on jako funkcjonariusz skonfliktowany z byłym kierownictwem Biura zostanie mianowany na eksponowane stanowisko w służbach".

Mania nagrywania

Okazuje się, że nie było to pierwsze fałszywe zawiadomienie złożone przez J. Śledczy dotarli do 35 zawiadomień, które złożył do prokuratur – żadnej sprawy nie wszczęto.

Reklama
Reklama

„J. był znany miejscowym organom ścigania jako osoba, która pomawia innych, składając zawiadomienia o niepopełnionych przestępstwach" – podają śledczy i wskazują, że były agent niemal wszystkich nagrywał. Miał w domu płyty CD, nagrania z firmami świadczącymi różne usługi, z których wynika, że „zwykł pracowników oskarżać o różne nieprawidłowości i nadużycia".

„Materiał ten z jednej strony pozwala ocenić Wojciecha J. jako osobę roszczeniową, konfliktową, z drugiej zaś pokazuje, że nawet w życiu prywatnym wszystkie istotne rozmowy rejestrował" – wskazuje akt oskarżenia. Dlaczego to ważne? Bo „jako zupełnie nielogiczne i niezgodne z zasadami doświadczenia życiowego należy uznać jego wyjaśnienia, z których wynika, że czynności związanych z wejściem w posiadanie rzekomych nagrań z udziałem Marka Kuchcińskiego w żaden sposób nie zewidencjonował".

Biegli (psychiatra i psycholog) uznali, że J. jest poczytalny. Zadzwoniliśmy do jego obrońcy – radcy Doroty Emanuel. Telefon odebrał przedstawiający się jako jej asystent... Wojciech J. Stanowczo odmówił odniesienia się do zarzutów prokuratury i nadmienił, że „o swoich klientach" nie będzie rozmawiała też mec. Emanuel.

– Akt oskarżenia obejmuje trzy przestępstwa, w tym m.in. fałszywe oskarżenie szefa CBA oraz byłego marszałka Sejmu RP. Wojciech J. nie przyznał się i złożył wyjaśnienia sprzeczne z ustaleniami śledztwa – mówi nam Katarzyna Skrzeczkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Przestępczość
Gwałt na komisariacie. Podjęto decyzję w sprawie zatrzymanego dowódcy
Przestępczość
Sąd nic nie wie o azylu Zbigniewa Ziobry – ustaliła „Rzeczpospolita”. A w PiS złość
Przestępczość
Zabił, bo kibic był za Wisłą Kraków. Policjanci wytropili go po 23 latach od zbrodni
Przestępczość
Gwałt na policjantce. Eksperci krytykują działania policji po ujawnieniu afery
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama