- To nowy wątek sprawy dotyczący uszczupleń w dochodach państwa sięgających 700 mln zł - mówi nam osoba związana z tym śledztwem. - Wszystko wskazuje na to, że wprowadzano do obrotu, a następnie fikcyjne fakturowano towary w postaci oleju napędowego, oleju smarowego, benzyny oraz oleju rzepakowego, a także wystawiano poświadczające nieprawdę faktury VAT, deklaracje VAT i dokumentację księgową - dodaje Temistokles Brodowski, rzecznik CBA.

Jak pisaliśmy, na trop podejrzanych przelewów dokonywanych przez spółkę R. z branży paliwowej wpadł w 2014 r. Generalny Inspektor Informacji Finansowych.

Dowiedz się więcej: Czy polskie służby chroniły mafię paliwową?

Rozpracowywaniem procederu zajęli się pracownicy wywiadu skarbowego z Mazowsza.

Ich ustalenia operacyjne, uzyskane m. in dzięki założonym podsłuchom (za zgodą sądu) dostarczyły mocnych dowodów. Okazało się, że za pomocą szeregu podmiotów, w tym zakładanych na „słupy” w różnych regionach kraju na wielką skalę do obrotu - z Rosji - jest wprowadzane paliwo – z omijaniem podatków, i szkodą dla budżetu. Np. w woj. kujawsko-pomorskim prezesami spółek zamieszanych w nadużycia byli „pensjonariusze” z grypy AA (anonimowych alkoholików). Miliony z VAT lokowano głównie w nieruchomości w  Emiratach Arabskich. Latają tam specjalni pracownicy spółki m.in. zdaniem funkcjonariuszy członek gangu Lewatywy i mafii pruszkowskiej.

Służby skarbowe uderzają po raz pierwszy w paliwową mafię 26 sierpnia 2016 r. - już w czasach rządu PiS.

Spółka R. została założona przez ludzi służb specjalnych (w tym byłych wysoko postawionych emerytowanych generałów WSI, UOP). „W działalność spółki zaangażowanych jest także wielu byłych funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego” - donosi o kulisach zatrzymania wpolityce.pl.

W ubiegłotygodniowym tekście ujawniliśmy kulisy sprawy m.in. podejrzenia wywiadu skarbowego, że w wąskim gronie osób zaangażowanych w rozbijanie paliwowej szajki był „kret”, który roztaczał nad nią parasol ochronny.