Produkcja tradycyjnego makaronu błyskawicznego pochłania dużo oleju palmowego i energii, gdyż jednym z elementów procesu jest smażenie. Surowcem do produkcji są też powszechnie uprawiane zboża, które wymagają sporo wody i dobrej jakości ziemi uprawnej. Startup WhatIF Foods chce to zmienić uważając, że misją firmy jest dywersyfikacja systemu żywnościowego.

Christoph Langwallner, współzałożyciel i dyrektor generalny firmy uważa, że można dokonać zmiany za pomocą przyjaznej dla środowiska uprawy, która może nie tylko zmniejszyć zużycie wody, pomóc zdegradowanym terenom, ale także poprawić dietę ludzi i zwiększyć bezpieczeństwo żywnościowe. Taką rośliną ma być orzech ziemny Bambara. Jako roślina strączkowa, należąca do tej samej rodziny co groch czy fasola, ta pochodząca z Afryki Zachodniej roślina ma sporo zalet – wzbogaca glebę w azot (a więc pomaga w nawożeniu dla innych praw), ale także zawiera dużo białka, węglowodanów, błonnika i witamin.

Bambara jest składnikiem tradycyjnej kuchni afrykańskiej, ale dotychczas nie przebiła się na światowe stoły, pozostając rośliną uprawianą głównie lokalnie. Według WhatIF Foods roślina ma jednak olbrzymi potencjał i idealnie nadaje się do makaronów instant. Produkowana z orzeszków Bambara mąka BamNut może być poddawana obróbce, którą można określić jako „smażenie w powietrzu”, co pozwala eliminować z procesu olej palmowy. Jest to o tyle ważne z ekologicznego punktu widzenia, że uprawa palm pod olej potęguje wylesianie regionów tropikalnych zagrażając wielu gatunkom roślin i zwierząt. Mąka BamNut zawiera także więcej błonnika i białka niż makarony błyskawiczne na bazie pszenicy.

W chwili obecnej popularny fast food w wersji z orzeszków Bambara jest droższy niż tradycyjny, ale WhatIF Foods stawia na gotowość świadomych ekologicznie konsumentów to wydawania więcej pieniędzy na produkt ekologicznie zrównoważony.

Ewentualna popularność produktu może natrafić na poważną barierę – ograniczoną podaż. Produkcja w Afryce wynosi zaledwie 0,3 mln ton (pszenicy rocznie zbiera się 776,6 mln ton). Bambara nie jest bowiem uprawą podstawową, a elementem płodozmianu uprawianym w celu użyźniania gleby. W efekcie skromne plony tej rośliny są głównie sprzedawane i spożywane lokalnie. Jednak stworzenie międzynarodowego rynku zbytu może pomóc w rozpropagowaniu tej rośliny.

Jako uprawa może mieć ona sporo zalet – jest względnie odporna na suszę, nie ma dużych wymagań co do gleby i równocześnie przyczynia się do jej użyźniania. Dzięki temu uprawa Bambary może pomagać przy rekultywacji wyjałowionych gruntów ornych. A jałowienie to poważny problem – jak podaje CNN za danymi ONZ jałowienie dotyka 40 proc. gruntów ornych. W Afryce to poważny problem – 65 proc. ziem uprawnych jest zdegradowanych.

Nad wykorzystaniem potencjału rośliny pracują także naukowcy z RPA. Zespół z University of Technology Cape Penisula pod kierownictwem profesorki Victorii Jideani opracowują różne produkty na bazie Bambary – krakersy, ciastka czy tofu. Naukowczyni chciałaby, by rządy zachęcały do uprawy Bambary.

- Każda uprawa, która jest rozwiązaniem na przyszłość, powinna być chwytana obiema rękami – twierdzi Jideani w rozmowie z CNN.