Do Sejmu trafiła petycja obywatela zatroskanego o bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Twierdzi w niej, że stawki mandatów w Polsce są dziś tak niskie, iż przestały pełnić funkcję odstraszającą.

Na kierowcach nie robi wrażenia ani nieuchronność kary (bo ta wcale taka nie jest), ani też jej wysokość. Potwierdzają to konkretne fakty. W 1997 r., gdy zaczął obowiązywać aktualny taryfikator mandatów, najwyższy mandat był wyższy od płacy minimalnej. Od tego czasu sporo się zmieniło. Obecnie zarobki są znacznie wyższe niż prawie 30 lat temu, a wysokość mandatów przez ten czas się nie zmieniła. To powód, dla którego kierowcy za nic mają mandaty. Zresztą nie tylko kierowcy.

Czytaj także: Kierowcy nic sobie nie robią z mandatów

Z petycji wynika, że koszty wszystkich zdarzeń drogowych w Polsce w 2018 r. wyniosły ponad 56,6 mld zł. Rok później było jeszcze gorzej. Tymczasem przykłady innych krajów pokazują, że to właśnie wysokość i nieuchronność mandatów spowodowała spadek liczby wypadków drogowych. Padają przykłady Francji, Niemiec, Litwy i Słowacji, gdzie mandaty są co najmniej czterokrotnie wyższe niż w Polsce.

W petycji wskazuje się też, że polscy kierowcy nie mają problemu z dostosowaniem się do zasad panujących w innych krajach. Przejeżdżając granicę, rzeczywiście od razu zdejmują nogę z gazu i z kierowcy, który jest często brawurowy i nie do końca przestrzega przepisów, stają się karni i poukładani.

Eksperci potwierdzają: mandaty w Polsce należą do jednych z najniższych w UE. Zdaniem większości karnistów to niedobrze. Kara, ich zdaniem, ma być dolegliwa, ale i ma wychowywać.