Na ostatnim krajowym zjeździe lekarzy rodzinnych ustalili oni, że będą wystawiali recepty na antybiotyk z refundacją, tylko jeśli producent wskazał, że należy go stosować w tym, a nie innym schorzeniu, i zapisał to w dokumentach rejestrowych. Ministerstwo Zdrowia celowo bowiem ogranicza ich stosowanie. Refundacja ma mieć więc teraz potwierdzenie w charakterystyce leku, którą firma farmaceutyczna musi przygotować, ubiegając się w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych o zgodę na dopuszczenie do obrotu.
Zgodnie z rejestracją
Swoje stanowisko lekarze oparli na przepisach ustawy refundacyjnej i komunikatach Ministerstwa Zdrowia.
– Jeśli przychodzi do mnie pacjent z bólem gardła i gorączką, to potrafię się zorientować, jaka bakteria je wywołała i jakim lekiem ją zwalczyć. Często jednak antybiotyk, który uważam za odpowiedni, nie jest akurat refundowany w tym przypadku, więc muszę go wypisywać ze 100-proc. odpłatnością – mówi Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego. Przepisy, owszem, dopuszczają przepisanie antybiotyku w innych przypadkach niż wskazane na liście refundacyjnej, ale lekarz musi zrobić pacjentowi badania, by mieć potwierdzenie, że należała się refundacja. – Tyle że często lek trzeba podać natychmiast i nie można czekać na wyniki badań – dodaje Krajewski.
Lekarze więc, w obawie przed karami z NFZ za refundację, wypisują recepty pełnopłatne, ponieważ stanowisko NFZ jest jednoznaczne.
15 procent leków na świecie lekarze stosują poza wskazaniami rejestracyjnymi
– Trzymamy się obwieszczenia refundacyjnego, a ono wskazuje, przy jakim schorzeniu pacjent może dostać refundację – mówi Małgorzata Koszur, rzecznik prasowy zachodniopomorskiego oddziału NFZ.
Przykładem może być amoksycylina z kwasem klawulanowym, którą zgodnie ze wskazaniami producenta i listą refundacyjną należy stosować w leczeniu zatok. Wtedy jest prawo do refundacji. Wielu lekarzy zalecało ją wcześniej w kuracji gardła i nerek u dzieci, ale teraz nie ma na to refundacji.
Resort zdrowia, odbierając więc dzieciom możliwość refundacji antybiotyków, nadszarpnął kieszenie rodziców. Wcześniej lekarze przepisywali je najmłodszym ze zniżką, bazując nie na charakterystyce, ale głównie na swojej wiedzy medycznej, która ich zdaniem wyprzedzała to, co jest zapisane w dokumentach rejestrowych.
– Do końca ubiegłego roku refundowany był po prostu lek. Nie liczyło się, w jakim wskazaniu został przepisany. Istotne było tylko uzasadnienie medyczne dla wystawienia recepty – tłumaczy Łukasz Sławatyniec, prawnik z kancelarii Cameron & McKenna.
Ograniczenie leków
Okazuje się, że ograniczenie refundacji antybiotyków nie było przypadkiem.
– Jako lekarz zwalczałem nadmierne używanie tych leków u dzieci, bo one osłabiają odporność – mówi Wojciech Matusiewicz, prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych, agendy Ministerstwa Zdrowia, rekomendującej leki na liście refundacyjnej.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki k.nowosielska@rp.pl