Fundacja Pro chciała 24 czerwca 2013 r., między godziną 15.30, a 16.30 zorganizować na placu Łokietka, przed ratuszem w Lublinie pikietę sprzeciwiającą się finansowaniu z budżetu miasta organizacji wspierających aborcję.
Prezydent Lublina, powołując się na art. 8 ust 1 pkt 2 ustawy o zgromadzeniach, nie wyraził na nią zgody. Decyzję utrzymał w mocy wojewoda lubelski.
Oba organy uznały, że pikieta ze względu na czas i miejsce stwarza zagrożenie dla ładu i porządku publicznego oraz niebezpieczeństwo dla ruchu kołowego i pieszego. W konsekwencji może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach.
Plac Łokietka to ścisłe centrum miasta, zlokalizowany jest w bezpośrednim sąsiedztwie ruchliwej ulicy, co w połączeniu z godzinami popołudniowego szczytu szczególnie naraża go na utrudnienia i realne zagrożenia. Taką opinię wyraził też komendant miejski policji, na którą powołały się w swoich decyzjach oba organy.
Organizator pikiety zaskarżył decyzje do sądu, zarzucając im sprzeczność z zasadą wolności zgromadzeń, którą gwarantuje art. 57 Konstytucji RP. Podkreślił, że okoliczności podniesione w uzasadnieniu decyzji o zakazie nie mają w tej sytuacji zastosowania. Choćby dlatego, że zgromadzenie liczyć miało około 20–30 osób. Ponadto w tym miejscu odbywały się już inne manifestacje.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie (sygn. akt III SA/Lu 462/13) oddalił skargę. Stwierdził, że prezydent Lublina miał prawo zakazać organizacji pikiety, bo wystąpiły okoliczności uzasadniające wydanie decyzji o zakazanie odbycia zgromadzenia, o których mowa w art. 8 prawa o zgromadzeniach (zgromadzenie może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi lub mieniu znacznych rozmiarów).
Organizacja pikiety w godzinach popołudniowego szczytu, w bezpośrednim sąsiedztwie jednej z głównych arterii komunikacyjnych Lublina mogłaby spowodować paraliż komunikacyjny oraz zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi. Realność zagrożeń potwierdziła opinia policji. Ponadto deklarowana liczba uczestników mogłaby w sposób niekontrolowany się zwiększyć. Sąd podkreślił, że prezydent miasta nie wydał organizatorowi generalnego zakazu organizacji zgromadzeń publicznych, co stanowiłoby oczywiste złamanie prawa, ale zakazał zgromadzenia w konkretnym miejscu i czasie w ściśle określonym dniu. Przedstawiciel fundacji zapowiedział złożenie kasacji.