Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi chce powrócić do pomysłu sprzed lat lokowania nowych wsi na terenach, na których jest dużo państwowej ziemi, czyli w rejonie zachodniej i północnej Polski. Mówi o tym w rozmowie z „Rzeczpospolitą" Krzysztof Jurgiel, minister rolnictwa.

Zdania ekspertów na ten temat są podzielone. Większość jednak odnosi się do tego pomysłu sceptycznie.

– Państwo może mieć różne pomysły na wykorzystanie swojej ziemi. Równie dobrze może to być lokowanie nowych wsi. Nie ma w tym nic złego – mówi dr Przemysław Litwiniuk ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. – Diabeł jednak tkwi w szczegółach. To, czy pomysł uda się wprowadzić z sukcesem, zależy w dużej mierze od kryteriów działania – dodaje.

Według Litwiniuka ważne są przede wszystkim zasady doboru chętnych do projektu. Nie może to być dobór losowy ani na zasadzie kto pierwszy, ten lepszy. Przykładowo lokowaniem mogą być objęte gospodarstwa o określonym profilu produkcji.

– Istotne jest również, jaka będzie forma przekazania tej ziemi: sprzedaż czy dzierżawa. Jeżeli zbycie, to czy cena zostanie rozłożona na raty – tłumaczy Litwiniuk.

Inaczej na ten pomysł patrzy Julian Sierpiński, prezes Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej. Jego zdaniem pomysł lokowania nowych wsi nie jest trafiony.

– W latach 90. był wdrażany podobny projekt. Rolnicy z innych terenów Polski mieli osiedlać się w Zachodniopomorskiem. Kilku rzeczywiście to zrobiło, ale z tego, co wiem, ich gospodarstwa szybko utraciły płynność finansową – mówi Julian Sierpiński.

Jego zdaniem jednak właściciele małych gospodarstw ucieszyliby się z możliwości ich powiększenia.

– W naszym rejonie mamy paradoksalną sytuację, że przeszło 40 proc. ziemi znajduje się w rękach 2 proc. podmiotów. Jednocześnie na naszym terenie jest dużo małych i średnich gospodarstw. Ich posiadacze bardzo chętnie kupiliby od państwa na korzystnych zasadach ziemię na powiększenie swojego areału – twierdzi prezes Sierpiński.

Autopromocja
PRENUMERATA 2022

Znacznie więcej o biznesie, finansach oraz prawie

Zaprenumeruj

Według adwokata Macieja Obrębskiego finansowo opłaca się zakładać tylko duże gospodarstwa 200–300 ha.

– Rolnik musi bowiem zaciągnąć kredyt najpierw na nabycie ziemi, a później inwestycyjny. Z zabezpieczeniem tego drugiego będzie miał ogromne problemy, ponieważ hipoteka nieruchomości będzie obciążona na rzecz Agencji Nieruchomości Rolnych.

– Zawsze też państwo może ziemię rolnikom wydzierżawiać, tylko że już obecnie stawki dzierżawy są bardzo wysokie. Rolników nie będzie więc na nią stać – uważa mec. Obrębski.

Tak jak prezes Sierpński jest on zwolennikiem powiększania gospodarstw rolnych. Pod warunkiem, że ziemia nie będzie droga.

— Renata Krupa-Dąbrowska