Czytaj więcej

Sąd Najwyższy orzekł ws. październikowych wyborów do Sejmu i Senatu [INFOGRAFIKA]

Wcześniej trzyosobowe składy sędziowskie tej izby rozpatrzyły 1191 zarejestrowanych protestów wyborczych. Inaczej niż z referendum, nie były one tak głośne. Jak powiedział „Rzeczpospolitej” sędzia Aleksander Stępkowski, rzecznik SN, w dużej część protestów formułowano jednocześnie zarzuty względem referendum, a niektóre się pokrywały.

Wyborcy mieli siedem dni od ogłoszenia wyników na złożenie protestu z zachowaniem wysokich formalnych wymogów. Dość przypomnieć, że w poprzednich wyborach parlamentarnych na 279 protestów SN pozostawił bez dalszego biegu z powodu niespełnienia warunków formalnych aż 88 proc. z nich.

Pojedyncze postępowania przed SN kończą się orzeczeniem zwanym opinią, że protest jest niezasadny bądź zasadny. Po stwierdzeniu zasadności trójkowy skład wskazuje, czy nieprawidłowości miały wpływ na wynik wyborów – to jest kluczowa kwestia.

Czytaj więcej

Tomasz Pietryga: Czy Sąd Najwyższy może unieważnić wybory

Po rozpoznaniu wszystkich protestów i opinii oraz sprawozdania Państwowej Komisji Wyborczej izba rozstrzyga o ważności wyborów lub nieważności ich choćby w części, tj. wyboru posła lub senatora. Wtedy SN nakazuje ponowić czynności wyborcze, np. samo liczenie głosów, gdyby stwierdzono istotne dla wyniku nieprawidłowości. Może stwierdzić wygaśnięcie konkretnych mandatów i postanowić o przeprowadzeniu wyborów ponownych w danym zakresie. PKW niezwłocznie zarządza wtedy ponowne głosowania na dzień wolny od pracy w terminie 20 dni od dnia ogłoszenia uchwały SN. Należy wykazać, że nieprawidłowości mogły mieć wpływ na wynik wyborów.