Treści o charakterze terrorystycznym mają być usuwane szybko z internetu. Szef ABW będzie mógł nałożyć kary pieniężne na dostawców usług hostingowych za naruszenia określone w rozporządzeniu unijnym. Projekt noweli ustawy antyterrorystycznej właśnie trafił do Rządowego Centrum Legislacji. Prawnicy mają wątpliwości. Twierdzą, że wychodzimy przed szereg.

Unijne przepisy

Projekt noweli ustawy o działaniach antyterrorystycznych oraz ustawy o ABW i AW jest związany z wejściem w życie unijnego rozporządzenia 2021/784 w sprawie zapobiegania rozpowszechnianiu w internecie treści o charakterze terrorystycznym.

Ma ona dostosować polskie prawo do nowych uregulowań unijnych.

Cel? Zapewnienie sprawnego funkcjonowania jednolitego rynku cyfrowego poprzez przeciwdziałanie wykorzystywaniu usług hostingowych do celów terrorystycznych.

To po pierwsze.

Po drugie – przyczynianie się do poprawy bezpieczeństwa publicznego w całej UE.

Nowe przepisy zakładają wprowadzenie we wszystkich państwach członkowskich mechanizmu umożliwiającego skuteczne i legalne usuwanie wszelkich treści o charakterze terrorystycznym, zamieszczanych z wykorzystywaniem usług hostingowych, a także ich blokowanie.

Mechanizm ten ma mieć zastosowanie do wszystkich dostawców, niezależnie od miejsca ustanowienia ich głównej jednostki organizacyjnej, jeśli swoje usługi oferują w co najmniej jednym państwie członkowskim UE.

Treściami o charakterze terrorystycznym są materiały, które podżegają do popełnienia przestępstwa terrorystycznego, np. poprzez pochwalanie aktów terrorystycznych, nakłaniają do popełnienia lub przyczynienia się do popełnienia tego typu przestępstw, a także nakłaniają do uczestniczenia w działaniach grupy terrorystycznej, czy np. udzielają instruktażu, jak wytwarzać materiały wybuchowe. Jest wyjątek. Przepisy rozporządzenia nie będą miały zastosowania m.in. do usług poczty elektronicznej lub przesyłanych wiadomości prywatnych. Za to będą stosowane np. wobec dostawców usług do mediów społecznościowych.

Czytaj więcej

Wojciech Tumidalski: Ocalić życie i wolność słowa

Zdecyduje szef ABW

To szef ABW zdecyduje o wydaniu nakazów zobowiązujących dostawców usług hostingowych do usunięcia treści o charakterze terrorystycznym lub uniemożliwienia dostępu do treści terrorystycznych we wszystkich państwach członkowskich. On też zweryfikuje nakazy usunięcia wydane przez właściwe organy innych państw członkowskich oraz stwierdzi ewentualne naruszenia. Na koniec nałoży karę administracyjną.

Nakazy usunięcia szef ABW będzie mógł wydawać wszystkim dostawcom usług hostingowych obowiązanym do przestrzegania przepisów. Inne działania szefa ABW będą natomiast ograniczone wyłącznie do dostawców usług hostingowych, którzy mają główną jednostkę organizacyjną w Polsce lub których przedstawiciel prawny ma miejsce pobytu lub siedzibę w Polsce.

Wskazanie dostawców usług hostingowych narażonych na treści o charakterze terrorystycznym będzie miało formę decyzji. Do decyzji nie będzie miał zastosowania kodeks postępowania administracyjnego. We wszystkich tych przypadkach postępowanie będzie jednoinstancyjne. Dostawcy usług hostingowych i dostawcy treści będą mieć prawo wniesienia skargi do sądu.

Paweł Litwiński, adwokat, mówi „Rzeczpospolitej”, że bardzo nie podobają mu się te przepisy.

– Największy problem, jaki z nimi mam, to problem konstytucyjny – mówi „Rz”. I argumentuje: – Decyzja szefa ABW ma być wydawana bez stosowania kodeksu postępowania administracyjnego.

– Czyli nie mamy żadnych gwarancji procesowych, a później skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który przecież orzeka na podstawie akt. A co w nich jest, nie wiadomo, bo nie stosujemy k.p.a. A do tego jeszcze sześć miesięcy czekamy na sprawę w WSA – zauważa.

– To nie wygląda dobrze – uważa Mirosław Gumularz, radca prawny. Mówi „Rz”, że unijna dyrektywa to jedno. Drugie to wprowadzenie jej na podstawowych zasadach, a nie wychodzenie przed szereg.

Etap legislacyjny: opiniowanie

Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Wojciech Klicki, Fundacja Panoptykon

Dotychczas szef ABW mógł złożyć wniosek do sądu (po uzyskaniu zgody prokuratora generalnego) o wprowadzenie blokady dostępności treści mających związek z terroryzmem. Projekt likwiduje tę ścieżkę: usunięcie treści nie będzie podlegać wcześniejszej zewnętrznej kontroli: będzie ona możliwa tylko wówczas, gdy autor treści (lub dostawca internetu) zaskarży decyzję o usunięciu do sądu. Ma to swoje dobre strony: przynajmniej (w miarę możliwości) autorzy będą informowani, co ich spotkało. To jednak niższy standard generujący poważniejsze zagrożenia, bo działania ABW będą kontrolowane po wielu miesiącach. Można mieć też wątpliwości, czy sąd będzie mógł realnie zweryfikować, czy usunięcie treści było konieczne. Od początku wojny w Ukrainie polskie służby wykorzystują inne przepisy do cenzurowania internetu. Implementacja przepisów unijnych da ABW kolejną podstawę prawną do „czyszczenia internetu” i tym razem żądania już nie tylko blokady, ale też usunięcia treści.