Wczoraj Naczelny Sąd Administracyjny (sygnatura akt I OSKA 2718/12) oddalił skargę Daniela Pietrzaka, który domagał się wglądu w umowy szpitala z Narodowym Funduszem Zdrowia na udzielanie pomocy medycznej.
Podstawą rozpoczęcia procesu była sytuacja mamy zainteresowanego.
Kobieta leczyła się w poradniach specjalistycznych należących do publicznego ZOZ w Pilawie. Stwierdziła jednak, że lecznica limituje jej badania diagnostyczne, a ona nawet nie wie, ile się ich należy i jakie są godziny pracy lekarzy w miejscowej placówce.
Jej syn postanowił więc dowiedzieć się tego od kierownika szpitala. Na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej zażądał, aby menedżer szpitala przedstawił mu kopie umów z NFZ na udzielanie świadczeń zdrowotnych. Chciał wiedzieć, co z nich wynika dla pacjentów.
Pacjenci twierdzą, że choć NFZ publikuje informacje, to nic z nich nie wynika
Gdy kierownik szpitala odmówił mu wglądu do umów, Daniel Pietrzak wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Zarzucał placówce bezczynność.
Sąd pierwszej instancji oddalił jego skargę. Stwierdził, że owszem, art. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej daje każdemu obywatelowi, mającemu w tym interes, prawo dostępu do oficjalnych informacji. Z drugiej jednak strony jest też art. 135 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Ten zaś mówi, że to Fundusz, a nie szpital przestrzega zasady jawności umów, ponieważ wyświetla na swojej stronie internetowej informacje o każdym zawartym kontrakcie. Podaje tam liczbę, rodzaj i cenę świadczeń, które kupił w lecznicach dla pacjentów.
Przedstawione przez sąd uzasadnienie nie usatysfakcjonowało Daniela Pietrzaka. Wniósł zatem skargę kasacyjną od wyroku WSA do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
– Cóż z tego, że na stronie internetowej Funduszu są informacje o zawartych umowach, skoro dla lokalnej społeczności nic z nich nie wynika. Pacjent nie może się dowiedzieć, jakie uprawnienia mu przysługują, bo NFZ podaje tylko, jakie świadczenie zakontraktował i jaką ma ono wartość punktową – przekonywał sędziów podczas rozprawy w drugiej instancji. Podkreślał przy tym, że sędziowie w pierwszej instancji stwierdzili w uzasadnieniu do wyroku, że informacje o umowach są na stronie internetowej, ale nie zweryfikowali, co one oznaczają dla pacjentów i czy są zgodne z prawdą. Skarżący zasugerował nawet, by sędziowie zwrócili się do Trybunału Konstytucyjnego z pytaniem, czy ustawa o świadczeniach nie jest sprzeczna z konstytucją.
– Art. 61 ustawy o dostępie do informacji publicznej daje obywatelowi prawo dostępu do dokumentów jednostek organizacyjnych. Tymczasem Fundusz informuje tylko o ich treści – podsumował Daniel Pietrzak.
Inne argumenty przedstawiła pełnomocniczka szpitala. Twierdziła, że obywatele mogą mieć różne wyobrażenie o świadczeniach medycznych i ich standardach. Nie znaczy to jednak, że wbrew przepisom ustawy mogą zaglądać do umów.
NSA oddalił skargę kasacyjną. Sędzia Małgorzata Pocztarek podkreśliła, że Daniel Pietrzak wniósł ją bezpodstawnie. Sędziowie w drugiej instancji uznali, że ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej jest przepisem specjalnych wobec regulacji o dostępie do informacji publicznej. Obywatel nie ma więc prawa wglądu do kontraktów ze szpitalami, bo NFZ ujawnia ich zawartość na stronach internetowych.