Specjalna sejmowa podkomisja pracuje nad projektem zmian w ustawie o bezpieczeństwie imprez masowych.

Od 2009 r., kiedy to weszła w życie obowiązująca dziś ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych, zarówno PZPN, jak i eksperci Ekstraklasy zebrali doświadczenia i wiedzą, co w ustawie zmienić należy.

Problem tylko w tym, by do korekty przepisów przekonać ministra spraw wewnętrznych. Wstępne propozycje mają być   gotowe na początku przyszłego roku.  Wśród propozycji, jakie do tej pory padły, mówi się o zezwoleniu na odpalanie na stadionach rac czy przywróceniu miejsc stojących na trybunach. Pierwszej z propozycji kibicuje Zbigniew Boniek, prezes PZPN.

Planuje się także wycofanie kart identyfikacyjnych dla kibiców. Zdaniem wielu dają one jedynie możliwość zakupu biletu, a w żaden sposób nie pomagają w identyfikacji uczestników zajść.

– Polskie stadiony mają być bezpieczne – przekonywano podczas posiedzenia. Padały propozycje, by wprowadzić   wysokie grzywny i nimi dyscyplinować pseudokibiców. Podawano nawet przykładowe kwoty: 20 tys. zł za złamanie przepisów, które mogą sprowadzić niebezpieczeństwo.

– Prawo trzeba respektować – grzmieli posłowie. I dodawali, że  ludzie chcą przychodzić na stadiony z rodzinami, ale się boją.

–Strachem i niechęcią  reagują na imprezę o podwyższonym ryzyku. Już sama nazwa odstrasza od uczestnictwa w niej – twierdzą przeciwnicy takiego zdefiniowania imprezy i proponowali z niego zrezygnować.

Przedstawiciele organizatorów upominali się o precyzyjne zdefiniowanie odpowiedzialności organizatora meczu piłki nożnej i określenie instrumentów, jakie mu przysługują, by owo bezpieczeństwo zapewnić.

Krytycznie wypowiadano się o możliwości zamykania  stadionów dla publiczności.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

– To nie sukces, tylko porażka służb, kibiców, polityków – twierdzili.

Przeorganizowania wymaga także sprawa wyjazdów kibiców na mecze.