Reklama

Bilewicz: nie będę kandydował na Prokuratora Krajowego

Konkurs na prokuratora krajowego to niepowtarzalna okazja, żeby wybrać kandydata, który będzie reprezentował całe środowisko i który nie będzie kwestionowany - mówił w TVN24 pełniący obowiązki prokuratora krajowego Jacek Bilewicz.
Jacek Bilewicz

Jacek Bilewicz

Foto: Prokuratura Krajowa

dgk

Chodzi o konkurs, który w piątek ogłosił minister sprawiedliwości, prokurator generalny Adam Bodnar. Kandydatów można zgłaszać do 16 lutego. Oceni ich dziewięcioosobowy zespół pod przewodnictwem wiceminister sprawiedliwości Marii Ejchart.

Na pytanie, czy weźmie udział w tym konkursie, Jacek Bilewicz  odparł, że zostawia pole innym prokuratorom.

- Moje doświadczenia dotychczasowe w Prokuraturze Krajowej są takie, że zajmowałem się współpracą międzynarodową i chciałbym to kontynuować. Widzę siebie w tym aspekcie działalności prokuratury — mówił Bilewicz.

Czytaj więcej

Kto zastąpi prokuratora Bilewicza? Minister Adam Bodnar ogłosił konkurs

Trzeba wybrać autorytet 

Podkreślił,  otwarty konkurs to niepowtarzalna okazja, by wybrać kandydata, który będzie reprezentował całe środowisko, który nie będzie kwestionowany i będzie autorytetem.

Reklama
Reklama

- Najlepiej byłoby, żeby ta osoba znała prokuraturę na różnych szczeblach, bo jest to trudny moment, jeśli chodzi o prokuraturę. Nie będzie jeszcze nowej ustawy, ona jest dopiero zapowiadana, założenia się pojawiły. Wydaje się, że tutaj najważniejszy będzie autorytet przyszłego szefa — stwierdził p.o. Prokurator Krajowy.

Pytany, jak mu się pracuje w sytuacji, gdy jego zastępcy kwestionuje jego status, Bilewicz stwierdził, że ma więcej pracy, bo część zastępców nie może się pogodzić z ograniczeniem ich obowiązków i tym samym ja je wykonuję. 

- Natomiast polecenia, które wydaję dyrektorom komórek w prokuraturze, to są realizowane. Tu nie ma problemu — mówił Bilewicz.

Czytaj więcej

Dziesiątki decyzji nieprawidłowo przywróconych prokuratorów do podważenia

Kij i marchewka za Święczkowskiego i Ziobry

W ocenie Jacka Bilewicza można mówić o ręcznym sterowaniu w prokuraturze za kadencji Zbigniewa Ziobry. 

-  Proszę zwrócić uwagę na to, że to właśnie były prokurator krajowy [Bogdan Święczkowski -red.] mówił o metodzie kija i marchewki — przypomniał Bilewicz.

Reklama
Reklama

Jak stwierdził, w taki sposób wykorzystywano delegacje prokuratorów. - Zarówno jako marchewka, czyli delegacja do wyższego szczebla, ale też kija, czyli delegacje do Golubia-Dobrzynia, Swarzędza, daleko od domów prokuratorów, którzy walczyli o praworządność i niezależność - wskazał.

Jak mówił Bilewicz, "polecenia były wydawane z poziomu Prokuratury Krajowej, często jednostkom nawet najniższego szczebla, Prokuraturom Rejonowym". - A stosunkowo dużo poleceń nawet w czasie konferencji prasowych wydawał sam prokurator generalny [Zbigniew Ziobro] - dodał.

Podatki
Urzędnicy skarbówki interesują się wracającymi do Polski. Co sprawdzają?
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Nieruchomości
Jedna działka, jedna wuzetka? Ministerstwo zabrało głos
W sądzie i w urzędzie
Trzy nowe funkcje w mObywatelu. Chodzi o dowody i paszporty
Prawo w Polsce
Karol Nawrocki podpisał trzy ustawy. Studenci zostaną młodszymi asystentami sędziego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama