Chodzi o konkurs, który w piątek ogłosił minister sprawiedliwości, prokurator generalny Adam Bodnar. Kandydatów można zgłaszać do 16 lutego. Oceni ich dziewięcioosobowy zespół pod przewodnictwem wiceminister sprawiedliwości Marii Ejchart.
Na pytanie, czy weźmie udział w tym konkursie, Jacek Bilewicz odparł, że zostawia pole innym prokuratorom.
- Moje doświadczenia dotychczasowe w Prokuraturze Krajowej są takie, że zajmowałem się współpracą międzynarodową i chciałbym to kontynuować. Widzę siebie w tym aspekcie działalności prokuratury — mówił Bilewicz.
Czytaj więcej
Minister sprawiedliwości prokurator generalny Adam Bodnar ogłosił konkurs na stanowisko prokuratora krajowego i powołał zespół, który oceni kandyda...
Trzeba wybrać autorytet
Podkreślił, otwarty konkurs to niepowtarzalna okazja, by wybrać kandydata, który będzie reprezentował całe środowisko, który nie będzie kwestionowany i będzie autorytetem.
- Najlepiej byłoby, żeby ta osoba znała prokuraturę na różnych szczeblach, bo jest to trudny moment, jeśli chodzi o prokuraturę. Nie będzie jeszcze nowej ustawy, ona jest dopiero zapowiadana, założenia się pojawiły. Wydaje się, że tutaj najważniejszy będzie autorytet przyszłego szefa — stwierdził p.o. Prokurator Krajowy.
Pytany, jak mu się pracuje w sytuacji, gdy jego zastępcy kwestionuje jego status, Bilewicz stwierdził, że ma więcej pracy, bo część zastępców nie może się pogodzić z ograniczeniem ich obowiązków i tym samym ja je wykonuję.
- Natomiast polecenia, które wydaję dyrektorom komórek w prokuraturze, to są realizowane. Tu nie ma problemu — mówił Bilewicz.
Czytaj więcej
Po piątkowym orzeczeniu Sądu Okręgowego w Szczecinie jedni prokuratorzy biją na alarm, inni uspokajają. Jedno jest pewne: będzie coraz większy bała...
Kij i marchewka za Święczkowskiego i Ziobry
W ocenie Jacka Bilewicza można mówić o ręcznym sterowaniu w prokuraturze za kadencji Zbigniewa Ziobry.
- Proszę zwrócić uwagę na to, że to właśnie były prokurator krajowy [Bogdan Święczkowski -red.] mówił o metodzie kija i marchewki — przypomniał Bilewicz.
Jak stwierdził, w taki sposób wykorzystywano delegacje prokuratorów. - Zarówno jako marchewka, czyli delegacja do wyższego szczebla, ale też kija, czyli delegacje do Golubia-Dobrzynia, Swarzędza, daleko od domów prokuratorów, którzy walczyli o praworządność i niezależność - wskazał.
Jak mówił Bilewicz, "polecenia były wydawane z poziomu Prokuratury Krajowej, często jednostkom nawet najniższego szczebla, Prokuraturom Rejonowym". - A stosunkowo dużo poleceń nawet w czasie konferencji prasowych wydawał sam prokurator generalny [Zbigniew Ziobro] - dodał.