W najbliższych dniach z Samoobrony odejdzie Mieczysław Aszkiełowicz, poseł i lider partii na Warmii i Mazurach. Z przewodniczącym Andrzejem Lepperem był od samego początku. Razem jeździli na rolnicze blokady. Były poseł pracuje już nad oświadczeniem, które odczyta na specjalnej konferencji prasowej.
– Dla mnie przygoda z Samoobroną się skończyła. Odchodzę z partii i z polityki. Wracam do swojego gospodarstwa – zapewnia „Rz“ Aszkiełowicz.
Były poseł uważa, że partia straciła swoje wartości. – Przez błędy kierownictwa i niepotrzebne afery – wytyka.
Warmia i Mazury do niedawna były zapleczem Samoobrony. – Teraz w Szczytnie nie ma już struktur. A jak z partii odejdzie Aszkiełowicz, za nim wyjdzie 70 proc. działaczy – mówi dobrze poinformowany polityk regionalnej Samoobrony.
– W całym kraju tracimy działaczy. Nikt z kierownictwa, mimo że o tym wie, oficjalnie odchodzenia członków nie potwierdzi, bo mieliśmy przecież przetrwać cztery lata, a nie trzy tygodnie – twierdzi były poseł. Prosi, by nie podawać jego nazwiska, bo sam jeszcze nie zdecydował, czy złoży partyjną legitymację.
Krzysztof Sikora, były przewodniczący klubu pytany o sytuację w partii, mówi wymijająco: – Są ludzie, którzy mają słabe charaktery i nie potrafią przetrzymać tego trudnego okresu. Dlatego odchodzą.
Krzysztof Filipek, wiceprzewodniczący Samoobrony, też odpowiada równie zdawkowo: – Nikt nie liczył, ile osób odeszło.
Jednak odpływ działaczy to niejedyny problem partii, która w tej kadencji nie przekroczyła wyborczego progu.
„Rz“ się dowiedziała, że Krzysztof Filipek na gruzach Samoobrony chce zbudować nowe ugrupowanie. – Dzwonił do mnie kilka dni temu. Mówił, że trzeba usunąć z kierownictwa partii Andrzeja Leppera i Janusza Maksymiuka albo zbudować nowe ugrupowanie – opowiada jeden z byłych posłów Samoobrony.
Filipek według naszych informacji kontaktował się też m.in. z posłami Aszkiełowiczem, Adamem Ołdakowskim i Józefem Cepilem, byłym działaczem Samoobrony, dziś w PiS. Pierwszy zaprzecza, ale Cepil mówi wprost: – Otrzymałem propozycję wstąpienia do nowego ugrupowania. Powiedziałem, że jestem w PiS i nic innego mnie nie interesuje.
Także Ołdakowski potwierdza, że telefonował do niego Filipek, ale o szczegółach nie chce rozmawiać.
– Dla mnie teraz najważniejsze jest zdrowie. Idę do szpitala, bo muszę wyleczyć kręgosłup – ucina.
Filipek pytany o telefony do byłych posłów mówi: – Jakieś kroki będą podjęte. Ale to nie Krzysztof Filipek decyduje, czy ktoś jest przewodniczącym czy nie. Na pewno nie rozmawiałem z panem Cepilem. Nie zakładam też nowej partii.