Karierę jako zastępca prokuratora okręgowego zaczął za rządów AWS, nominacje na prokuratora okręgowego, a następnie apelacyjnego dostał z rąk SLD. Jako jedyny z prokuratorów apelacyjnych ostał się za rządów Zbigniewa Ziobry. Ostał się, choć wcale nie budził entuzjazmu lokalnych polityków PiS, którzy kilka razy interweniowali u Ziobry, by go odwołał.
Luks zyskał zaufanie ze względu na swoje osiągnięcia. Białostocka apelacja pod jego kierownictwem szybko dorobiła się miana najlepszej w kraju. Przoduje właściwie we wszystkich ważniejszych statystykach. Mało kto wie, że pomysły, które Zbigniew Ziobro wcielał w życie, takie jak walka z pijanymi kierowcami, najpierw zostały sprawdzone w białostockiej apelacji.
Sławomir Luks jest też autorem wielu pomysłów, które nie są do tej pory stosowane w innych regionach kraju. Przykładem mogą być postępowania mediacyjne, które pozwalają nie chodzić do sądu ze sporami o przysłowiową miedzę.
Inną powszechnie stosowaną praktyką w białostockiej apelacji jest żądanie od sprawców zadośćuczynienia na rzecz ofiar. Zazwyczaj w tego typu sprawach ofiary musiały dochodzić swych praw na własną rękę w sądach cywilnych. Teraz zadośćuczynienia w ich imieniu żąda prokuratura. Jest to o wiele skuteczniejsze.
Sławomir Luks zna osobiście śledczych nawet z najmniejszych prokuratur
Apelacja białostocka jest również rekordzistką, jeśli chodzi o zabezpieczenia majątkowe. W innych regionach często mamy do czynienia z taką sytuacją, że przestępcy co prawda wędrują za kratki, lecz po powrocie z więzienia nadal mogą się cieszyć swoim majątkiem. W Białymstoku śledczy starają się odebrać im przynajmniej tę część majątku, co do której mają podejrzenia, że pochodzi z przestępstwa. Dla bandytów to jedna z najdotkliwszych kar.
Wśród swoich prokuratorów Sławomir Luks ma ksywkę Luksusowy. Pochodzi ona od nazwiska, a nie skłonności do luksusu.
Jego oczkiem w głowie była integracja podległych mu prokuratorów. Nie ma chyba ani jednego śledczego, którego by nie znał osobiście. Starał się też, by jego prokuratorzy się znali. Z tego powodu organizował spotkania integracyjne. Dzięki nim prokuratorzy z różnych okręgów i rejonów dobrze ze sobą współpracują. Wcześniej wcale się nie znali.
– Luks kocha prokuraturę, to takie prokuratorskie zwierzę – mówi o nim jedna z jego byłych podwładnych.