Kroplą, która przelała ostatnio czarę goryczy, okazała się niedawna decyzja ministra środowiska Macieja Nowickiego o odwołaniu z funkcji szefa Lasów Państwowych kojarzonego z PSL Jerzego Piątkowskiego. Minister wymienił go na dotychczasowego zastępcę dyrektora Mariana Pigana. Jak już pisaliśmy w „Rz”, zmiana nie była z ludowcami konsultowana.
– Ta decyzja nie tylko była dla nas sporym zaskoczeniem, ale też wywołała dużą irytację. Tym bardziej że chodzi w niej o to, by stanowiska obsadzić swoimi z PO – mówi „Rz” jeden z wysokich rangą polityków PSL. Zaskoczony zmianą jest też Eugeniusz Grzeszczak, minister z PSL w Kancelarii Premiera.
Zmiany personalne to niejedyny powód zdenerwowania ludowców. Oliwy do ognia wcześniej dolała też odpowiedzialna w rządzie za walkę z korupcją minister Julia Pitera (PO). „Puls Biznesu” napisał, że założona przez PSL Fundacja Rozwoju, która m.in. zarządza majątkiem partii, łamie prawo. Pitera natychmiast zapowiedziała, że dokładnie się przyjrzy sprawie.
– Taką ma rolę. Nie mamy nic przeciwko temu. Fundacja jest całkowicie przejrzysta i nie mamy nic do ukrycia – odpowiada Grzeszczak.
Nie ukrywa jednak irytacji, że ze sprawy próbuje się robić ludowcom zarzut, choć fundacja jest pod stałym nadzorem i nie robi niczego niezgodnie z prawem. – Mówienie o nadciągającym wielkim kryzysie w koalicji byłoby przesadą, ale to prawda, że jest kilka spraw do omówienia – dodaje Grzeszczak.
Inny prominentny polityk PSL tak obrazowo opisuje stosunki ludowców z PO: – Nasz koalicyjny partner jest w rządzeniu jak młody kierowca, który dwa tygodnie temu zdobył prawo jazdy. Na początku jeździł ostrożnie, ale teraz zaczyna mu się wydawać, że jest już rajdowcem, więc szarżuje. Ludowiec więc ostrzega: – Tylko że właśnie wtedy najczęściej dochodzi do groźnych wypadków. My mamy trochę większe doświadczenie w rządzeniu i nie mamy ochoty na żadną kraksę. Dlatego będziemy się starać jakoś to uzmysłowić PO.
Jak PSL chce to zrobić? Po długim majowym weekendzie ma dojść do konsultacji, podczas których eksperci obu partii mają rozmawiać o spornych sprawach. A jest ich kilka.
– Na pewno dokładnego omówienia wymagają choćby sprawy okręgów jednomandatowych i skali podatku liniowego – wylicza Stanisław Żelichowski, szef Klubu PSL.
Właśnie podczas tych rozmów ludowcy będą też chcieli poruszyć drażliwy dla PO temat ciągłego braku projektów rządowych. PSL nie chce już dalej spokojnie czekać na inicjatywy ze strony gabinetu, które co prawda są obiecywane, ale w Sejmie ich ciągle nie widać.
– Rzeczywiście chcemy dokonać przeglądu projektów. Nie wiemy, czy nadal czekać na rządowe, czy zgłaszać swoje, żeby się nie okazało, że nie są one zbieżne – dodaje Żelichowski.
Jego zdaniem wysokie obecnie notowania PO stwarzają najlepszą okazję, by z tego poparcia skorzystać i przystąpić do podejmowania również mniej popularnych decyzji.
Inny polityk PSL mówi wprost: – Nie damy się Platformie wepchnąć w koleiny, w które chce nas czasami wpuścić, jak na przykład z zastępczą dyskusją o zapłodnieniu in vitro.
Grzegorz Dolniak, wiceszef Klubu PO, podchodzi do wypowiedzi ludowców spokojnie: – Nasza współpraca układa się dobrze i bez zgrzytów. Nie sądzę też, byśmy dawali politykom PSL powody do irytacji.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora