Wysunięcie kandydatury prof. Balcerowicza na unijnego komisarza może być jednym z pierwszych działań inicjatywy Dariusza Rosatiego Otwarta Polska. Według nieoficjalnych informacji chce ona zadebiutować jako ruch polityczny już jesienią. – Nie mogę nic na ten temat powiedzieć – ucina Paweł Piskorski, eurodeputowany, były polityk PO zaangażowany w nową formację.

Zdaniem polityków kojarzonych z tą inicjatywą Polska musi mieć komisarza o dużym autorytecie, by po wejściu w życie traktatu lizbońskiego (ograniczy on liczbę stałych komisarzy) polski kandydat zachował status komisarza stałego. Uważają, że Leszek Balcerowicz mógłby objąć stanowisko związane ze sprawami gospodarczymi i walutowymi.

– Możemy tylko namawiać PO do tej kandydatury, nie chcielibyśmy stawiać prof. Balcerowicza w trudnej sytuacji kandydata, którego nie wystawia bezpośrednio partia rządząca – mówi Piskorski.

Wielu polityków Platformy na tę propozycję reaguje entuzjastycznie. Przyznają jednak, że sprawa będzie trudna.

– Z jednej strony jest to uznany ekspert i ojciec chrzestny liberałów, z drugiej strony są interesy partyjne – mówi nam polityk z władz PO. Według naszych rozmówców właśnie z tego powodu sam Balcerowicz także sceptycznie podchodzi do pomysłu.

– Leszek Balcerowicz pod względem kompetencji mógłby objąć stanowiska kilku komisarzy naraz. Ale funkcja komisarza to także stanowisko polityczne obsadzane przez ekipę rządzącą – przyznaje Krzysztof Lisek (PO), szef Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych – A prof. Balcerowicz daleko odszedł od polityki krajowej i unijnej.

Do tej pory najmocniejszym kandydatem do unijnej posady komisarza był eurodeputowany Platformy Janusz Lewandowski.

Kandydaturę Balcerowicza popierają także politycy SLD. – Sądzę, że PO będzie to poważnie rozważać. Powołanie komisarza to nie kwestia obsadzania stanowiska swoimi ludźmi, ale znalezienia autorytetu, który pozwoli Polsce utrzymać wysoką rangę w UE – ocenia Bogusław Liberadzki z SLD. Jego zdaniem nazwisko Balcerowicza ją gwarantuje.

Pięć miesięcy temu przedstawiciele 16 państw UE wchodzący w skład zgromadzenia instytutu badawczego Bruegel wybrali byłego prezesa NBP na szefa rady brukselskiego instytutu. Wcześniej to stanowisko zajmował Mario Monti, były włoski komisarz UE.