Radni PiS stali się języczkiem u wagi w konflikcie pomiędzy Rafałem Dutkiewiczem, prezydentem Wrocławia i szefem ruchu Polska XXI, a Platformą Obywatelską.

Od kiedy Dutkiewicza uznaje się za prawdopodobnego kandydata w nadchodzących wyborach na prezydenta, PO blokuje projekty mogące przynieść mu popularność. Tak było z Ośrodkiem Pamięci i Przyszłości, który ma stworzyć koncepcję Muzeum Ziem Zachodnich. To sztandarowy projekt liderów Polski XXI – Dutkiewicza i byłego ministra kultury Kazimierza Ujazdowskiego. Z jego współfinansowania wycofało się Ministerstwo Kultury.

Dziś radni Wrocławia zdecydują, czy miasto samo będzie dotować ośrodek. Platforma ten plan torpeduje. Jej politycy nie mają wątpliwości, że liderzy Polski XXI traktują muzeum jako polityczną trampolinę. Ale PO nie ma tylu radnych, by uchwałę zablokować.

I nie zablokuje, bo po długich wahaniach wrocławski PiS zdecydował, że poprze wniosek prezydenta Wrocławia. – Bardziej zależy nam na bliskim ideowo projekcie ukazującym skomplikowaną historię ziem zachodnich od czasów II wojny światowej do 1989 roku, nawet kosztem zbudowania popularności Dutkiewicza – tłumaczy decyzję poseł Dawid Jackiewicz, szef dolnośląskich struktur Prawa i Sprawiedliwości. – Ale na pewno nie damy się zepchnąć do roli przystawki Dutkiewicza – zaznacza.

W sprawie ośrodka PiS stawia zatem warunki: drugi Kazimierz Ujazdowski, który powołał za swej kadencji Ośrodek Pamięć i Przyszłość, musi zrezygnować z szefowania jego radzie programowej. Partia Jarosława Kaczyńskiego zdaje sobie bowiem sprawę, że Muzeum Ziem Zachodnich może przynieść pomysłodawcom taką popularność, jak Muzeum Powstania Warszawskiego Lechowi Kaczyńskiemu. – Ale Polska XXI to większe zagrożenie dla Platformy niż dla nas – ocenia Jackiewicz.

Dlaczego Ministerstwo Kultury nie chce dać pieniędzy na tworzenie Muzeum Ziem Zachodnich? W grudniu ubiegłego roku szef tego resortu Bogdan Zdrojewski ostro skrytykował kształt przyszłej placówki. I skreślił ją z listy projektów kluczowych.

– To najgorszy projekt kulturalny – mówił. – Poza Dolnym Śląskiem wywołuje litość i grozę, nawiązuje do pomysłów Eriki Steinbach.W lipcu resort wstrzymał współfinansowanie ośrodka (dawał 5 mln zł rocznie, Wrocław – 0,5 mln zł). Zarzuty: zaściankowe projekty i wynagrodzenia wyższe o 30 proc. w stosunku do innych wrocławskich placówek kultury.

– Zarzuty Platformy były poważne – mówi Jackiewicz. – Ale przekonał nas raport ministerstwa po sierpniowej kontroli. Wykazała ona, że płace były kilka procent niższe od średniej we wrocławskiej kulturze, a najpoważniejszy zarzut to niedołączone do delegacji bilety lotnicze.

Jerzy Skoczylas (PO), szef Komisji Kultury w Radzie Miasta, przekonuje, że przenoszenie sporu na płaszczyznę polityczną jest nieuzasadnione. – Nie negujemy idei ośrodka, ale za cztery razy mniej pieniędzy, i to pochodzących wyłącznie z wrocławskiego budżetu, mamy finansować dokumentowanie historii całych ziem zachodnich. Nie znamy też nowego statutu i zakresu działalności – mówi.