Ustawa ma ułatwić repatriację Polaków. Wczoraj wieczorem komitet organizacyjny poinformował, że w ostatniej chwili udało mu się zebrać 100 tysięcy podpisów potrzebnych, by mogli się nią zająć posłowie. Dziś mija termin złożenia ustawy wraz z podpisami w Sejmie.
Jak tłumaczą projektodawcy, ma ona „ułatwić powrót do kraju Polakom, którzy znaleźli się w azjatyckiej części ZSRR na skutek czystek etnicznych dokonanych przez władze sowieckie w latach 20. i 30. XX wieku”.
Podkreślają, że obecne przepisy nie są wystarczające, by spełnić obietnicę daną Polakom na Wschodzie po odzyskaniu niepodległości.
„Dość powiedzieć, że polskie państwo obiecało powrót 2,5 tysiąca osób, a rocznie jest w stanie sprowadzić do kraju kilkadziesiąt”.
Projekt ustawy przewiduje, że MSWiA zapewni repatriantom mieszkanie na dwa lata (teraz obowiązek opieki nad repatriantami spada na gminy, co sprawia, że niechętnie zgadzają się na przyjęcie rodaków z zagranicy).
Mieliby też prawo do świadczenia – 175 zł miesięcznie – takiego, jakie otrzymują cudzoziemcy przebywający w naszym kraju na podstawie ustawy o pomocy społecznej.
Ustawę przygotował Maciej Płażyński, prezes stowarzyszenia Wspólnota Polska. Po jego śmierci w katastrofie smoleńskiej zbierania podpisów pod obywatelskim projektem ustawy podjął się jego syn Jakub.
„Mój tata chciał, by przez uchwalenie ustawy repatriacyjnej dokonał się akt sprawiedliwości dziejowej. Podkreślał, że sprawiedliwość ta nie będzie nas kosztowała zbyt wiele”– tłumaczy Jakub Płażyński na stronie [link=http://www.wpolityce.pl]www.wpolityce.pl[/link].