Tematem rozmowy polityków jest sytuacja polityczna i ekonomiczna Polski. Sienkiewicz przedstawia Belce perspektywę wyborczą, m.in. wysokie poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości, przed którą może stanąć rząd i PO i pyta go, czy można w takiej sytuacji coś zrobić. - Mamy deficyt budżetowy, ryzyko przekroczenia progu, 43 procent w CBOS dla PiS i osiem miesięcy do wyborów - opisuje szef MSW. - Wiemy, że to się skończy katastrofą, ponieważ zwycięstwo PiS-u oznacza ucieczkę inwestorów, pogorszenie się warunków finansowych i parę innych kłopocików, ale to już takich wewnątrz polskich - dodaje i skarży się na postawę ówczesnego ministra finansów Jacka Rostowskiego.
Wtedy swoje warunki ewentualnego podjęcia działań zaczyna przedstawiać Belka. - Po pierwsze ja bym chciał mieć partnera, który się nazywa Prezes Rady Ministrów, a nie Minister Finansów - mówi do Sienkiewicza i wyjaśnia, że to oznaczałoby istotną zmianę w statusie NBP.
- Moim warunkiem excusez moi jest dymisja ministra finansów. Przychodzi nowy minister finansów, na razie nie muszę wam mówić, kto by mógł być, ale takie nazwiska i tacy ludzie są w kraju. I wtedy zrobimy to co trzeba - ciągnie dalej prezes NBP.
Belka przyznaje co prawda, że na drodze stanąć może jeszcze Rada Polityki Pieniężnej, ale przekonuje, że sobie z nią poradzi. Mamy oczywiście tą pieprzoną Radę Polityki Pieniężnej (...) ale jesteśmy w stanie z nią zagrać - twierdzi. To właśnie do podjęcia tych działań, prezes NBP domaga się dymisji Rostowskiego.
Handlują głową Rostowskiego
Rozmowa między politykami, w której uczestniczył jeszcze najbliższy współpracownik Belki Sławomir Cytrycki odbyła się w lipcu 2013 roku. W listopadzie tego samego roku, premier Donald Tusk zdymisjonował Jacka Rostowskiego. Jego następcą został Mateusz Szczurek.
Poniżej zapis fragmentu rozmowy, opublikowany przez "Wprost":
Bartłomiej Sienkiewicz:
Mamy deficyt budżetowy, ryzyko przekroczenia progu, 43 procent w CBOS dla PiS i osiem miesięcy do wyborów...
Marek Belka:
Bardzo mi się podoba takie postawienie sprawy. Jeszcze raz.
BS:
Dobra. Warunki wyjściowe do...
MB:
Mhm
BS:
Mamy dupę pogłębiającą się na poziomie budżetu państwa. Ok od karuzeli z kryzysu dzieje się to na tyle wolno, wszystko, wszystko działa, tylko problem polega na tym, że wpływy są opóźnione, wiemy, że jest buch, mniej pieniędzy niż tam nie wiem w 2015 pod koniec, ale na razie nie bucha, są sygnały, że idzie ku lepszemu, brakuje pieniędzy w budżecie, cięcia są niewystarczające. I mamy osiem miesięcy do wyborów, jak zmniejszymy ten okres to ten warunek jest bez znaczenia wtedy, i PiS ma 43 proc. w sondażu CBOS. Czyli idziemy w taki wariant, nie czarujmy się, że idziemy w taki wariant, że tylko i wyłączne ekonomika decyduje o ocenie stabilności kraju.
MB:
Czyli wszystko jest, niby jest jeszcze do utrzymania tylko, że...
BS:
Tylko wiemy, że to się skończy katastrofą, ponieważ zwycięstwo PiS-u oznacza ucieczkę inwestorów, pogorszenie się warunków finansowych...
MB:
No i...
BS:
I parę innych kłopocików, ale to już takich wewnątrz polskich. I to jest dokładnie taka sytuacja, w której trzeba podjąć decyzję co my robimy z tym? Czy jest to moment na uruchomienie tego rodzaju rozwiązania, czy nie? Bo ja mam takie poczucie, że to jest wariant ok., ale on nie jest kompletnie hipotetyczny... W związku z tym albo idziemy wariantem czysto finansowym i wtedy nie ma żadnego powodu, żeby uruchamiać tego typu rodzaju mechanizmy, albo jednak rozumiemy, że między polityką, a stabilnością finansową państwa jest pewien związek, który w ostatnich latach w szczególnie mocno ujawnił w Europie.
MB:
Dobrze. Podoba mi się ten sposób stawiania sprawy. Bo on dotyczy Polski, a nie tylko tak zwanej gospodarki, czy jakiegoś tam...
BS:
Dokładnie.
MB:
No więc tak...
BS:
Jeszcze sekundę. Ja się boję w tej sytuacji jednej rzeczy, że na to wszystko kolega Rostowski mówił: „w życiu!". W życiu bo to nam zdewastuje opinie, bo to jest niewykonalne, bo tego nie wolno robić. Ja już w to nie chcę wchodzić dlaczego tak powie, bo to oddzielna sprawa, ale... no tak no.
MB:
Dobrze. Po pierwsze ja bym chciał mieć partnera, który się nazywa Prezes Rady Ministrów, a nie minister finansów. Ja bym wtedy... bo to oczywiście oznacza bardzo istotną zmianę w statusie nie moim osobistym, bo ja to tam w ogóle wiesz... tylko tej instytucji co patronuje. I ja wtedy mówię premierowi: „bardzo dużo jest możliwe". Mamy oczywiście tą pieprzoną Radę Polityki Pieniężnej...
BS:
No właśnie.
MB:
Ale... ale jesteśmy w stanie z nią zagrać. Ale wtedy moim warunkiem excusez moijest dymisja ministra finansów. Przychodzi nowy minister finansów, na razie nie muszę wam mówić, kto by mógł być, ale takie nazwiska i tacy ludzie są w kraju. I wtedy zrobimy to co trzeba, żeby uniemożliwić... mówiąc krótko, aby kraj to zrozumiał.
BS:
To nie może się zdarzyć później niż osiem miesięcy przed wyborami.
MB:
Nawet jeszcze troszkę wcześniej.
BS:
Dla nas chyba wcześniej, bo...
MB:
Tak...
BS:
To taki termin...
MB:
Mówiąc po prostu jeśli w drugim półroczu gospodarka się zdecydowanie nie przyspieszy to będzie problem. To będzie być może konieczne tego rodzaju niestandardowe działanie. A wtedy trzeba serdecznie ze wszystkimi, jakby to powiedzieć, możliwymi tymi różnymi lanserami podziękować hrabiemu von Rostowskiemu i powołać technicznego niepolitycznego ministra finansów, który znajdzie w banku centralnym pełne wsparcie. Także...