Prezydenci czasem ponoszą polityczne koszty wydarzeń, których sami nie wywołali – przykładem była np. pandemia koronawirusa podczas pierwszej kadencji Trumpa. Tym razem jego decyzje gospodarczo-polityczne przyczyniają się do jego historycznie niskich wskaźników poparcia, a przy okazji szkodzą kandydatom jego partii.

Reklama
Reklama

Jednym z dobitnych przykładów takich decyzji, na które zwraca uwagę „The Washington Post”, są ogłoszone latem cła na kanadyjskie towary o wartości 20 mld dol., sięgające 50 proc. Kanada nie została dłużna i odpowiedziała cłami odwetowymi. W czasie gdy wyborcy zdecydowanie odczuwają rosnące wydatki na życie, wyższe koszty importu dodatkowo napędzają wzrost cen. Komentatorzy szacują, że ofiarami tej wojny handlowej mogą się stać kandydaci Partii Republikańskiej, bo wysokie cła na kanadyjskie towary stały się politycznym obciążeniem dla nich w kluczowych wyścigach wyborczych.

O cłach od Trumpa, które odbiły się na USA

Gospodarki wielu stanów USA są w dużym stopniu uzależnione od handlu z Kanadą. Wśród nich są Maine, Alaska, Iowa i Ohio, gdzie republikanie toczą wyrównaną walkę o utrzymanie mandatów w Senacie. W Minnesocie próbują natomiast odebrać mandat demokratom, którzy zachowują przewagę w tym wyścigu. Wojna handlowa z Kanadą stała się szczególnym obciążeniem dla republikanów przede wszystkim w północnych stanach USA, których gospodarki są silnie powiązane z północnym sąsiadem, a umowy handlowe przez dekady ułatwiały swobodny przepływ surowców, części i gotowych produktów. Tam też większość Amerykanów ma pozytywny stosunek do swojego północnego sąsiada.

Czytaj więcej

USA mogą przed wyborami złagodzić wojnę celną z Kanadą. Mark Carney: My nie ustąpiliśmy

Według analizy National Taxpayers Union Foundation szacowane koszty ceł poniesione przez importerów w Michigan odpowiadały 5619 dol. na gospodarstwo domowe – najwięcej w kraju. – Nasza lokalna gospodarka „podupadła” z powodu głębokich napięć wywołanych konfliktem Trumpa z północnym sąsiadem Stanów Zjednoczonych – powiedziała w wywiadzie dla „The Washington Post” burmistrz miasta Port Huron Anita Ashford.

Kanadyjczycy, którzy wcześniej stanowili ważną grupę klientów miejscowych firm, teraz rzadziej są widziani po amerykańskiej stronie granicy. Cła odbijają się też na przemyśle motoryzacyjnym, który jest podstawą gospodarki Michigan. Cła na surowce, części i sprzęt zwiększyły koszty producentów, w tym trzech gigantów motoryzacyjnych z Detroit – General Motors, Forda i Stellantisa – oraz setek dostawców części samochodowych i firm produkujących maszyny.

Według sondażu „New York Timesa” i Siena College przeprowadzonego we wrześniu 67 proc. wyborców w Michigan sprzeciwia się cłom na kanadyjskie towary. Cłom sprzeciwia się również około jednej trzeciej wyborców w Michigan, którzy w 2024 r. głosowali na Trumpa.

Czytaj więcej

Alaska: Dwóch Sullivanów rywalizuje z kandydatką Partii Demokratycznej. Jednego znalazł jej sztab

Mniej Kanadyjczyków, mniej pieniędzy, mniejsze poparcie

W wielu stanach, w których toczy się zacięta walka wyborcza – w tym w Michigan, New Hampshire i Maine – republikańscy kandydaci zdystansowali się od polityki Trumpa. – Wiemy, że Kanada nie jest naszym wrogiem. Musimy zakończyć tę wojnę celną – i to natychmiast – mówi republikański kandydat do Senatu z Michigan Mike Rogers w spocie reklamowym, pijąc w barze piwo kanadyjskiej marki Labatt. Rogers, który toczy wyrównaną walkę o mandat senatorski z kandydatem demokratów Abdulem El-Sayedem, pojawił się u boku Trumpa na niedzielnym wiecu, choć jednocześnie wydaje co najmniej milion dolarów na kampanię reklamową, sprzeciwiającą się wojnie handlowej prezydenta z Kanadą.

Są oznaki, że Biały Dom dostrzega, iż cła na towary z Kanady stały się politycznym ciężarem dla republikanów. W ubiegły piątek administracja zniosła cła na niektóre kanadyjskie produkty. Senator Susan Collins, republikanka z Maine, walczyła o wyłączenie z ceł części kanadyjskich produktów, m.in. opakowań i urządzeń wykorzystywanych przez rolników w Maine. Collins należy do republikańskich polityków najbardziej zagrożonych utratą mandatu w tegorocznych wyborach. Jest jedyną republikańską senator ubiegającą się o kolejną kadencję w stanie, w którym w wyborach prezydenckich w 2024 r. zwyciężyła kandydatka demokratów Kamala Harris. Ogłoszenie ograniczenia ceł dało jej okazję do pokazania, że w niektórych sprawach potrafi wpłynąć na prezydenta Donalda Trumpa – co jest jednym z kluczowych argumentów w jej tegorocznej kampanii.

Trump nie ma zamiaru zmieniać zdania. Jest zły o cła odwetowe

Natomiast Donald Trump obstaje przy swoim, jeśli chodzi o cła. Twierdzi, że są elementem działań mających na celu chronienie amerykańskich pracowników. Niezmiennie też postrzega Kanadę w antagonistyczny sposób, oskarżając ją o osłabianie amerykańskich branż, m.in. sektora pszenicy i alkoholi, poprzez swoją protekcjonistyczną politykę gospodarczą. W swojej pierwszej kadencji nie miał dobrych relacji z ówczesnym premierem Justinem Trudeau. Jego percepcja tego kraju tylko pogarszała się w trakcie prac nad umową handlową, a potem, gdy Kanada podjęła działania odwetowe po „Celnym Dniu Wyzwolenia”.

Czytaj więcej

Trump poprawił notowania. Ale nadal 66 proc. obywateli USA ma o nim złe zdanie

Demokraci wykorzystują cła jako broń polityczną przeciwko Trumpowi. – Tę wielką wojnę handlową rozpętuje teraz z Kanadą. Tymczasem to kraj, z którego mamy syrop klonowy i Martina Shorta. […] To nasi przyjaźni sąsiedzi z północy, a on wszczyna z nimi awanturę – powiedział były prezydent Barack Obama podczas wiecu poparcia dla demokratycznych kandydatów w Ohio.

Trump wygrał wybory prezydenckie w 2024 r. m.in. dlatego, że zyskał głosy wyborców, którzy nie podzielali jego poglądów ideologicznych, ale byli rozczarowani sytuacją gospodarczą i chcieli powrotu do dobrej koniunktury, z której korzystali podczas jego pierwszej kadencji, przed pandemią. Teraz to jego obwiniają za inflację i pogorszenie się sytuacji gospodarczej.