Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski skrytykował zachowanie dwóch ambasadorów, którzy złożyli rezygnacje ze stanowisk. Jak ocenił, ich postępowanie było nieprofesjonalne, a do podjęcia takiej decyzji mieli być nakłaniani przez pracowników Kancelarii Prezydenta. Szef MSZ przekazał, że z otoczenia prezydenta Karola Nawrockiego wykonywano telefony zarówno do dyplomatów, którzy zrezygnowali, jak i do osób rozważających kandydowanie na stanowiska ambasadorskie
Czytaj więcej
Ambasador RP w Rumunii Paweł Soloch złożył w sobotę rezygnację. Były szef BBN twierdzi, że to reakcja na „próbę sprzecznego z prawem przejęcia” Try...
Sikorski: Podobne naciski były już wcześniej
Sikorski poinformował, że podobne naciski miały występować już wcześniej, w związku z planowanym konwentem służby zagranicznej, podczas którego mają być wyłaniani kandydaci na kolejnych ambasadorów. Według ministra niektóre osoby są zachęcane do wycofywania swoich kandydatur. Określił te działania jako skandaliczne i zarzucił Pałacowi Prezydenckiemu próbę wywierania wpływu na służbę zagraniczną, za którą – jak podkreślił – odpowiada szef MSZ, ponoszący odpowiedzialność przed Sejmem, a w określonych sytuacjach również przed prokuraturą.
Minister zaznaczył, że nie zgadza się na sytuację, w której rząd formalnie odpowiada za funkcjonowanie państwa, podczas gdy Pałac Prezydencki próbuje samodzielnie wpływać na decyzje dotyczące różnych instytucji. Wymienił w tym kontekście nie tylko służbę zagraniczną, ale również sprawy oficerów i sędziów.