Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były kulisy tajnej operacji w Trybunale Konstytucyjnym i dlaczego jej termin wybrano nieprzypadkowo.
- Jaki był prawdziwy cel kontrowersyjnego pisma o uzbrojeniu prewencji w broń maszynową i dlaczego budzi ono wątpliwości.
- Jakie scenariusze, włącznie z aktami dywersji i zewnętrzną prowokacją, brano pod uwagę przy planowaniu działań policyjnych.
- Kto podejmował kluczowe decyzje w sprawie akcji i jakie nieprawidłowości w policyjnym łańcuchu dowodzenia ona ujawnia.
Decyzje w sprawie wejścia do TK zapadły na poziomie politycznym. W policji tylko kilka osób było wtajemniczonych – komendant główny Marek Boroń, komendant stołeczny Krzysztof Ogroński oraz jego zastępca Tomasz Znajdek. Ten ostatni osobiście kierował sztabem w akcji przed Trybunałem. Wąskie grono osób, które wiedziały o piątkowym scenariuszu, było gwarancją jego powodzenia. Termin – piątkowy wieczór, gdy większość osób wyjeżdża na groby bliskich – wybrano nieprzypadkowo. Kluczowy był także wylot prezydenta Karola Nawrockiego do Senegalu. Nie przewidziano jednak jego determinacji i decyzji o powrocie do Polski, by wejść do siedziby Trybunału w nocy z piątku na sobotę.
Policjanci oddziału prewencji pojawili się na terenie Trybunału Konstytucyjnego w piątek między godz. 17 a 18, po tym, jak wniosek o zawieszenie prezesa Trybunału Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcy Bartłomieja Sochańskiego złożyła sędzia Anna Korwin-Piotrowska. Policjanci pilnowali wejścia na teren siedziby od zewnątrz. Ogłoszono, że to ona od tej chwili kieruje pracami. Wieczorna pora również nie była przypadkowa – Święczkowskiego nie było już w siedzibie. Według nieoficjalnych informacji akcji pomogła współpraca jednego z pracowników ochrony Trybunału.
Moment wejścia do TK był przemyślany. – Dominowało założenie, że ludzie nie będą się interesować Trybunałem, zostanie garstka emerytów, a większość rozjedzie się na groby i do domów – wskazują nasze źródła.
Emocje i tłum przed siedzibą rosły z godziny na godzinę. Apogeum osiągnęły, gdy ok. 1 w nocy do siedziby wszedł prezydent Nawrocki wraz ze współpracownikami.
Czytaj więcej
32,7 proc. Polaków uważa, że w sporze o Trybunał Konstytucyjny racji nie ma ani prezydent Karol Nawrocki, ani premier Donald Tusk. Nieznacznie więc...
Podejrzenie sabotażu między 2 a 8 listopada. Dziwne pismo wiceszefa Policji
Burzę i poruszenie wywołało pismo zastępcy komendanta głównego policji Tomasza Michułki, w którym poleca wyposażyć policjantów z wydziałów prewencji w m.in. pistolety maszynowe. Dokument ujawniono w internecie.
– To nie jest standardowe wyposażenie na tego typu akcje. Broni maszynowej prewencja zabezpieczająca demonstracje i protesty nie zabiera – wskazują nasi rozmówcy ze służb.
Pismo z datą 29 października 2026 r. jest skierowane do wszystkich komendantów wojewódzkich w kraju. Michułka poleca w nim, żeby w dniach od 2 do 8 listopada „mając na uwadze sytuację operacyjną na terenie kraju”, utrzymać w pełnej gotowości do natychmiastowego wyjazdu „siły z oddziałów prewencji i samodzielnych pododdziałów prewencji Policji”. Jako wsparcie dla odwodu centralnego KGP.
Funkcjonariusze mieli być wyposażeni m.in. w broń, broń palną krótką, amunicję, miotacze pieprzu, broń gładkolufową, kamizelki kuloodporne, sprzęt termo i noktowizyjny. „Ponadto plutony prewencji należy wyposażyć w pistolety maszynowe, skrzynie do przechowywania broni palnej” – pisze wiceszef KGP.
Policja w oświadczeniu na X twierdzi, że pismo nie ma związku z działaniami przed TK. „W rzeczywistości pismo mówiące o pełnej gotowości policjantów w dniach od 2 do 8 listopada 2026 r. jest związane z aktualnymi zagrożeniami związanymi z aktami sabotażu i dywersji” – przekonuje.
Problem w tym, że nie wierzą w nie sami policjanci.
Dlaczego zagrożenia związane „z aktami sabotażu i dywersji” miały występować w konkretnych dniach od 2 do 8 listopada? – Doprawdy nieprzeniknione są umysły obecnego kierownictwa KGP i precyzja, z jaką potrafią określić ewentualną aktywność sabotażystów – komentuje z przekąsem jeden z byłych wysokich oficerów Policji.
Prewencja ma zwalczać akta dywersji?
Druga wątpliwość: pismo Michułki jest adresowane do policjantów prewencji, a oni nie zajmują się zwalczaniem dywersantów czy sabotażystów. Ponadto pion prewencji nadzoruje nadinsp. Roman Kuster i to on powinien firmować takie pisma jak to z 29 października. Tymczasem podpisał je nadinsp. Michułka nadzorujący piony kryminalne.
Dlaczego pismo z 29 października podpisał wiceszef KGP Michułka nadzorujący pion kryminalny, a nie Roman Kuster – wiceszef KGP nadzorujący prewencję? Jak ustaliła „Rz”, Kuster dwa dni temu wyleciał służbowo do USA. Była to zaplanowana wizyta (ma wrócić przed samym marszem Niepodległości). – Byliśmy przekonani, że skoro jego nie ma, to nic, co angażuje prewencję, teraz się nie wydarzy – mówi nam jeden z naszych rozmówców z policji.
Czytaj więcej
Nie znam, takich przepisów prawa, które pozwalałyby w ten sposób ingerować w niezależność Trybunału i niezawisłego sędziego. Dzieje się zamach stan...
Do Warszawy ściągnięto osiem kompanii (kompania to 94 osoby), a więc ok. 800 policjantów. Z reguły ściągano znacznie więcej pod potrzeby zabezpieczenia Wszystkich Świętych. Według wielu źródeł w policji, z którymi rozmawialiśmy o piśmie, nikt nie wierzy w prawdziwą intencję listu. – Treść sugeruje, że chciano ukryć prawdziwy cel – uważa jeden z naszych rozmówców. I dodaje: – Nikt logicznie myślący nie uwierzy w wersję, że uzbraja się prewencję na wypadek pojawienia się „sabotażystów i dywersantów”. To działania ukierunkowane na to, żeby przygotować służby na jakieś poważne działania pododdziałów zwartych i liczenia się z dużymi protestami i zamieszkami, i drastycznymi rozwiązaniami.
Prewencja ma na wyposażeniu także broń maszynową, przechodzi w tym zakresie szkolenia. Kiedy można jej użyć?
– Nigdy nie wiemy, do jakiej eskalacji napięć społecznych może dojść. Jednak scenariusz dopuszczający użycie broni maszynowej czy noktowizji wchodzi w rachubę tylko na wypadek działań wojennych. Po takie narzędzia w pododdziałach zwartych policja sięgała tylko wtedy, gdy na granicę z Białorusią wysyłała policjantów – zdradza nam doświadczony policjant. – Nie bardzo rozumiem, jak autor polecenia wyobraża sobie wykorzystanie bądź użycie broni palnej długiej w takim miejscu. Gęsta zabudowa, duże zagęszczenie uczestników oraz mnóstwo ludzi przypadkowych, którzy w tej okolicy mieszkają. Do tego sąsiedztwo MSZ, teatru.
Czytaj więcej
Polska jest gospodarczą potęgą regionu, zachwyca turystów i aspiruje do G20. Tymczasem Donald Tusk, Jarosław Kaczyński i Karol Nawrocki przedstawia...
Podkreśla jednak: – Chyba że mają jakieś informacje o planowanych prowokacjach i chcą tych policjantów użyć do blokad. W takiej sytuacji posiadanie na wyposażeniu karabinów maszynowych jest konieczne.
Jeden z niebezpiecznych scenariuszy wydarzeń przed Trybunałem to prowokacje ze strony rosyjskich służb.
Oficer prewencji: – Potencjalne rosyjskie służby mogą chcieć wykorzystać sytuację do przeprowadzenia jakiegoś aktu dywersji albo sabotażu. To idealna okazja. Podejrzewam, że to polecenie może mieć związek z takimi informacjami bądź podejrzeniami, a nie chęcią użycia broni pod Trybunałem.