Prezes PiS przypomniał, że od kilku tygodni w partii trwał spór dotyczący działalności stowarzyszenia Rozwój Plus, powołanego przez środowisko byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Według władz ugrupowania funkcjonowanie organizacji o charakterze politycznym poza strukturami PiS mogło prowadzić do powstania równoległego centrum decyzyjnego.

Jak podkreślił Kaczyński, przyczyną rozstania nie były różnice programowe, lecz odmienna wizja funkcjonowania partii.

– Rozeszły się dwie grupy, które najwyraźniej miały różne plany, różne ambicje, patrzyły w różne strony – powiedział. Dodał, że obie mogły działać razem w ramach PiS, jednak – jak ocenił – jedna z nich zdecydowała się prowadzić aktywność poza strukturami ugrupowania.

Prezes PiS zaznaczył, że kierownictwo proponowało alternatywne rozwiązania, m.in. prowadzenie prac na forum partyjnym lub w ramach istniejącego Zespołu Pracy Państwowej. Jego zdaniem pozwoliłoby to realizować te same inicjatywy bez tworzenia zewnętrznego zaplecza politycznego.

Argumentował, że działalność poza partią rodzi ryzyko finansowe i prowadzi do „podwójnej lojalności”, a w praktyce oznacza istnienie dwóch centrów kierowania ugrupowaniem.

Kaczyński: Morawiecki mógł zostać moim następcą

Kaczyński odniósł się również do przyszłości Mateusza Morawieckiego w Prawie i Sprawiedliwości. Stwierdził, że gdyby były premier zdecydował się na rozwiązanie stowarzyszenia Rozwój Plus i pozostał w ramach partyjnych struktur, jego pozycja w ugrupowaniu byłaby dziś zupełnie inna.

– Gdyby to zrobił, byłby dzisiaj bardzo ważnym, bardzo, bardzo ważnym, więcej niż bardzo ważnym politykiem naszej partii – powiedział Kaczyński. Dodał, że Morawiecki mógłby w przyszłości należeć do grona osób rozważanych jako jego następcy. – Byłby oczywiście jednym z tych, którzy w tym momencie, kiedy odejdę, mogliby być poważnymi kandydatami na mojego następcę – mówił.

Kaczyński relacjonował również fragment jednej z rozmów z byłym premierem. Jak przekazał, miał wskazywać Morawieckiemu, że ten może jeszcze w przyszłości ponownie objąć funkcję szefa rządu. Według prezesa PiS Morawiecki miał odpowiedzieć, że źródłem realnej władzy jest partia.

Czytaj więcej

Przemysław Czarnek: W kwietniu Mateusz Morawiecki przekonywał, że musi stworzyć nową partię

– On mi powiedział, że nie, bo przecież wie, gdzie jest źródło władzy, to partia. I on chce przejąć partię – relacjonował Kaczyński. Jednocześnie zaznaczył, że ambicje polityczne same w sobie nie są niczym niewłaściwym. – To nic złego, ma absolutnie do takich ambicji prawo, natomiast to jest też pewien przyczynek do wyjaśnienia, dlaczego działa tak, jak działa – powiedział lider PiS.

„To nie była żadna lojalka”

Jarosław Kaczyński odrzucił również zarzuty dotyczące deklaracji, które mieli podpisywać działacze PiS. Jak podkreślał, dokument nie był formą lojalności wobec kierownictwa, lecz przypomnieniem zasad wynikających ze statutu partii.

Ocenił, że po złamaniu tych reguł przez część polityków konieczne było ich jednoznaczne potwierdzenie przez wszystkich członków ugrupowania. Przyznał jednocześnie, że propozycje przedstawiane przez Mateusza Morawieckiego zawierały interesujące rozwiązania, jednak – jego zdaniem – nie odnosiły się do najważniejszej kwestii, czyli zachowania jedności organizacyjnej PiS.

Czytaj więcej

Terlecki uderza w „maślarzy”: „Nadejdzie taki dzień, gdy prezes ich pogoni”

Kaczyński ujawnił także, że podczas prowadzonych rozmów pojawił się temat podziału partii. Według jego relacji propozycję takiego rozwiązania miał zgłosić sam były premier.

– Już w pierwszej z trzech długich rozmów ta sprawa była podnoszona – powiedział.

„Decyzję podjąłem sam”

Prezes PiS zaprzeczył również sugestiom, że decyzja o rozstaniu z grupą Morawieckiego została na nim wymuszona przez innych polityków partii.

– Ja sam podjąłem taką decyzję – zapewnił. Wyjaśnił, że podczas rozmów obecni byli m.in. sekretarz generalny PiS oraz Jacek Sasin, jednak ich obecność wynikała wyłącznie z jego decyzji.

Kaczyński przyznał, że rozłam jest dla ugrupowania trudnym momentem, ale jednocześnie uznał go za nieunikniony z punktu widzenia przygotowań do kampanii parlamentarnej.

– Jeżeli partia ma działać w trakcie kampanii wyborczej, to musi być zwarta. Nie może mieć dwóch ośrodków kierowniczych i dwóch ośrodków programowych – podkreślił. Dodał, że choć obecna sytuacja ma swoje negatywne konsekwencje, to z perspektywy przyszłej kampanii może okazać się korzystna.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Rozłam w PiS i koniec epoki Jarosława Kaczyńskiego. Trzy wnioski po rozwodzie Mateusza Morawieckiego z PiS

Kaczyński: Morawiecki był bardzo dobrym premierem

Mimo ostrej krytyki działań środowiska byłego premiera, prezes PiS zaznaczył, że nie zamierza podważać jego dorobku. Przypomniał, że Mateusz Morawiecki odegrał ważną rolę w czasie swoich rządów, choć – jak zaznaczył – sukcesy tamtego okresu nie były wyłącznie jego zasługą.

Kaczyński ocenił, że Morawiecki był „bardzo dobrym premierem”, przypominając jednocześnie o wkładzie Beaty Szydło oraz innych polityków tego środowiska. Jako przykład wskazał Polski Ład, który – w jego ocenie – znacząco wpłynął na rozwój mniejszych miejscowości i poprawę sytuacji Polski powiatowej.