Jeśli po wrześniowych wyborach opozycja przejmie krakowski ratusz, PiS – w porozumieniu z mniejszymi formacjami politycznymi – będzie chciało inicjować referenda uderzające w gospodarzy kolejnych miast, którzy sprawują władzę z mandatu partii wchodzących w skład koalicji rządowej. „Rzeczpospolita” zapytała Polaków, czy chcą odwołania samorządowców. Odpowiedzi nie są jednoznaczne.
Czytaj więcej
Kraków staje się najważniejszym politycznym polem bitwy w Polsce. Po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego kandydaci już ustawiają się do wyścigu, a kl...
Polacy nie są zadowoleni z prezydentów miast, ale nie widzą alternatywy
Na pytanie: „Czy Pana/Pani zdaniem prezydent/burmistrz/wójt Pana/Pani miejscowości dobrze sprawuje swoje obowiązki?” pozytywnie odpowiedziało 37,9 proc. respondentów. Zadowoleni są głównie wyborcy partii tworzących koalicję rządową (48 proc.), a niezadowoleni – wyborcy formacji opozycyjnych (65 proc.), z których tylko co czwarty (23 proc.) uważa, że rządzący jego miastem dobrze wywiązują się ze swoich zadań.
Prawie co drugi ankietowany negatywnie ocenia pracę włodarzy ich miejscowości (49,1 proc.). To niezadowolenie nie oznacza jednak, że widzą kandydatów, którzy mogliby ich zastąpić, bo aż 25,4 proc. z krytyków nie widzi alternatywy dla swoich prezydentów czy burmistrzów. Dość dużo, bo aż 13,1 proc. respondentów w ogóle nie miało zdania na temat rządzących ich miejscowością. Jak można interpretować te wyniki?
Czytaj więcej
Opozycja triumfuje po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego i zapowiada referenda w innych miastach. PiS chce dotrzeć po nitce do kłębka i liczy, że od...
Najmniej zadowoleni są mieszkańcy małych i dużych miast
– Jest przestrzeń do przeprowadzenia kolejnych referendów – zauważa prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Z badania wynika, że najrzadziej zadowoleni ze swoich prezydentów czy burmistrzów są mieszkańcy tych najmniejszych i tych największych (odpowiednio 38 i 36 proc. odpowiedzi na tak).
Może to tłumaczyć wyniki referendum krakowskiego, które zakończyło się odwołaniem prezydenta Aleksandra Miszalskiego z Koalicji Obywatelskiej. Zanosi się, że odwołaniem skutecznym, bo Sąd Okręgowy w Krakowie oddalił protest referendalny, dotyczący głosowania. Orzeczenie nie jest jednak prawomocne, a strony mają siedem dni na odwołanie.
Rok temu mieszkańcy Zabrza podziękowali w referendum bezpartyjnej, ale wystawionej z rekomendacji Koalicji Obywatelskiej prezydentce Agnieszce Rupniewskiej. Politycy opozycji nieoficjalnie już zapowiadają wnioski referendalne w Rzeszowie i Wrocławiu. Skąd to niezadowolenie z funkcjonowania liderów samorządowych?
– W Polsce żyliśmy po 1989 r. w micie samorządu terytorialnego, dlatego że byliśmy społeczeństwem – o czym decydowała historia – bardzo antyetatystycznym, czyli oczekującym dużo od państwa, a zarazem przypisującym państwu najgorsze intencje. Samorządy jawiły się jako alternatywne rozwiązanie dla państwa. Mit utrwalał się w miarę strukturalnych problemów Polski i kryzysów politycznych, a nabrał nowej dynamiki po wejściu Polski do Unii Europejskiej, kiedy samorządy mogły aplikować o środki unijne, co przekładało się na ich rozwój. Ale z biegiem lat, gdy społeczeństwo dojrzewało i zaczęła się też zmieniać wielkomiejska klasa średnia, to dysfunkcje na szczeblu lokalnym zaczęły coraz bardziej przeszkadzać. Stąd też fenomen ruchów miejskich – analizuje zmianę nastrojów w samorządach prof. Chwedoruk.
Ekspert zauważa, że samorządy zaczęły odzwierciedlać podziały społeczne i „wybory samorządowe stały się substytutem wyborów krajowych”. Wpływ na obniżenie ocen samorządowców mają też ostatnie lata, kiedy „żyliśmy w stanie nienormalnym” pandemii i wojny oraz wzrostu aspiracji lokalnych wyborców. – Mieszkańcy swoich małych ojczyzn chcą żyć wygodniej, mają swoje aspiracje – konkluduje politolog.
Czytaj więcej
Pozycja wójta, burmistrza czy prezydenta jest nieporównywalna z niczym. Oni są jak Ludwik Słońce. Gmina to ja. Decydują o wszystkim i nic im przez...
Kraków to za mało, ale PiS ma problem
Czy rzeczywiście dojdzie do kolejnych akcji referendalnych? W PiS nie chcą szczegółowo zdradzać swojej strategii, ale dużo będzie zależeć od wyniku krakowskich wyborów.
Politycy partii Jarosława Kaczyńskiego nie mają złudzeń, że ich kandydat – Michał Drewnicki – nie ma szans na prezydenturę w stolicy Małopolski. Zapowiedział on, że jeśli wygra wybory, to zlikwiduje Strefę Czystego Transportu, wprowadzoną przez poprzednika i krytycznie ocenianą przez mieszkańców. Sondaże nie dają mu szans. Nie jest też zbyt popularny, a partia, jak wynika z naszych informacji, traktuje jego start jako inwestycję polityczną i promocję świeżego polityka młodego pokolenia.
Politycy PiS zwracają uwagę na jeden z sondaży, który – jak przekonują – miał opublikować portal związany z Koalicją Obywatelską. Pokazuje on, że wybory prezydenckie w Krakowie wygra… Łukasz Gibała, były poseł PO, członek stowarzyszenia Energia Miast, którego Miszalski minimalnie pokonał w wyborach w 2024 r.
„Trzęsienie ziemi w Krakowie! Dotarliśmy do sensacyjnych wyników sondażu prezydenckiego zleconego przez jedną z partii! Łukasz Gibała dosłownie demoluje konkurencję i ociera się o wygraną już w pierwszej turze. Kandydatka koalicji rządzącej Monika Piątkowska ma potężny problem, a na plecach czuje już oddech czarnego konia tych wyborów – Jana Hoffmana z Komitetu Referendalnego” – czytamy na stronie Kanału Krakowskiego.
Sondaż pokazuje, że Drewnicki zajmuje dopiero piąte miejsce z poparciem ledwie 6 proc., a przed nim są Daria Gosek-Popiołek z Nowej Lewicy, która ma 9 proc., Jan Hoffman, kandydat niezależny / komitet referendalny z 12 proc., Monika Piątkowska, kandydatka koalicji rządzącej KO + PSL oraz Łukasz Gibała (Kraków dla Mieszkańców), który mógłby liczyć aż na 46 proc. poparcia. Dlaczego politycy PiS zwracają nam uwagę na sondaż, który jest dla nich niekorzystny?
Czytaj więcej
Rozwiązując struktury w Małopolsce, Donald Tusk wysyła prosto z Warszawy sygnał wszystkim strukturom w Polsce, że nie macie czekać na... sygnał z W...
Łukasz Gibała ma największą szansę na prezydenturę Krakowa
Były prezydent Krakowa Jacek Majchrowski w rozmowie z „Rzeczpospolitą” ostro zaatakował Gibałę, który „chce sobie kupić Kraków”, a który stoi za organizacją akcji referendalnej. Majchrowski popiera kandydatkę KO i PSL, ale nawet wśród członków Koalicji Obywatelskiej w Krakowie, jak nam mówią jej przedstawiciele, panuje przekonanie, że Piątkowska nie jest zbyt popularna w stolicy Małopolski, nie cieszy się też powszechną sympatią w KO, a przedstawienie jej kandydatury w Warszawie było falstartem, na co uwagę zwracał również Jacek Majchrowski.
– Łukasz Gibała ma wielkie szanse na prezydenta Krakowa, a Monika Piątkowska w Krakowie nie jest poważana nawet przez struktury małopolskiej KO. Nasz kandydat jest, bo musieliśmy go wystawić, ale szans nie ma. Liczymy na to, że Gibała weźmie miasto. Problem w tym, że tak zadłużonym miastem nie da się rządzić z sukcesem. Zadłużone miasto nie wypuści nawet obligacji. Gibała zwolni 300 osób, ale miasta tym nie uratuje – mówi nam polityk PiS. Sytuacja jest o wiele trudniejsza, niż może na to wyglądać, a Gibała może cieszyć się sukcesem krócej, niż mu się wydaje.
Czytaj więcej
Kraków jest tak „konserwatywny", że prezydentem był tam przez 22 lata komuch. Monika Piątkowska jest bardzo dobrą kandydatką i chciałbym, żeby ona...
Prawdziwy kandydat na prezydenta Krakowa liczy na realną władzę po kolejnych wyborach
– Referendum w Krakowie to porażka KO. Ale sytuacja okaże się skrajnie trudna również dla osoby, która wygra, mimo tego, że nie będzie z KO. Bo co zrobi? Podniesie ceny biletów? Jeszcze bardziej podniesie opłaty parkingowe? Czy jeszcze bardziej zadłuży miasto? Sytuacja szpitali w mieście jest tragiczna, a jeden ze szpitali realizuje zamówienia tylko za gotówkę – mówi o sytuacji w Krakowie parlamentarzysta PiS.
Łukasz Gibała jeszcze nie ogłosił swojego startu w wyborach, ale nikt nie ma złudzeń, że to zrobi. Zwłaszcza jako ojciec sukcesu odwołania prezydenta Krakowa. – Miszalski spieprzył koncertowo sprawę! Robił pajacowatą robotę w mediach plus serwował podwyżkę za podwyżką. To tak jakby przedszkolaka postawić na czele miasta – słyszymy z obozu przeciwnego KO. Nieoficjalnie politycy opozycji mówią, że Miszalski przejął Kraków w trudnej sytuacji finansowej, ale jego następca będzie miał jeszcze gorzej. – Nie opłaca się brać Krakowa po Miszalskim. Gibała może skończyć podobnie – słyszymy w PiS.
Czytaj więcej
Ewidentnie wyczerpuje się model samorządności polegający na braniu pieniędzy z Unii Europejskiej i spokojnym, modernizacyjnym dryfie. Starzejące si...
Referendum w Krakowie nie da się powtórzyć w innych miastach
Czy porażka Piątkowskiej dałaby wiatr w skrzydła szerokiej akcji referendalnej i innym miastom? Politycy PiS studzą emocje. – W żadnym innym dużym mieście nie przejdzie referendum. Osobą, która spinała i finansowała referendum był Gibała. Żadne inne miasto nie ma takiego Gibały. Miszalski miał swoje bojówki, ale Gibała ma jeszcze silniejsze. Co się wyprawiało przed referendum w Krakowie, żeby obalić Miszalskiego, tego jeszcze w dużych miastach nie było. Szeptanki, plotki, również dotyczące życia prywatnego, podgryzanie pocztą pantoflową przez dwa lata – tak Gibała osłabiał Miszalskiego przez ten czas. Ale powtarzam, inne miasta nie mają Gibały – mówi „Rz” polityk PiS. Czy w takim razie akcji referendalnych nie będzie, czy będą w mniejszych miastach?
Posłanka PiS mówi, że „większość ludzi nie odróżnia władzy centralnej od lokalnej, a Polacy mogą być tak samo wkurzeni na budowę ścieżki rowerowej, bo zwęża się im ulice, jak z niej zadowoleni i nie ma nikogo z czarodziejską różdżką, kto załatwiłby ich problemy, jak bezrobocie”.
Z informacji „Rz” wynika, że opozycja będzie podejmować się akcji referendalnych w miastach, które dadzą pewną szansę na odwołanie włodarza, a w innych będzie jedynie „osłabianie” prezydentów z obozu przeciwnego. Tak może się dziać np. w Gdańsku.
Czytaj więcej
Znamy strategię PiS na referenda w samorządach. Partia Kaczyńskiego będzie włączać się w akcje obywatelskie zbierania podpisów, ale raczej nie będz...