Czy będzie pan kandydował na prezydenta Krakowa?
Niech pan Bóg broni!
Dlaczego?
Jak już się z czegoś wyszło, to trudno jest wracać z powrotem. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. A po drugie, kwestia zaprzestania działalności samorządowej była u mnie dosyć głęboko przemyślana. To nie był odruch. W tej chwili mam prawie 80 lat, wtedy miałem 78. Już człowiek widzi, że nie jest tak sprawny ani fizycznie, ani psychicznie, żeby mógł rządzić normalnie.
A dlaczego Aleksander Miszalski został odwołany w referendum z funkcji prezydenta Krakowa?
Na skutek akcji promocyjnej, propagandowej, która przedstawiała go w bardzo złym świetle. Nawet on nie pomógł zmienić swojego wizerunku. Zachowywał się tak, jak się zachowywał. Jego otoczenie było fatalne. Ja nie mówię tylko o wiceprezydentach, bo tutaj generalnie z wyjątkiem jednego dało się wytrzymać. Aleksander Miszalski otoczył się chłopcami od PR-u, którzy nie mieli żadnego doświadczenia, mówili mu, co ma robić. I to się skończyło, jak skończyło.
Czy nie jest tak, że to pan nawarzył piwa przez te 22 lata, między innymi zadłużając Kraków, a później prezydent Miszalski musiał je wypić?
Czy pan uważa, że jest potrzebna Tauron Arena w Krakowie? A Centrum Kongresowe ICE Kraków? Nowe linie tramwajowe, szpitale, wyposażenie szpitali, szkoły? To jest to zadłużenie.
Czytaj więcej
Czas miękkiej gry się skończył. I już takiej nie prowadzę – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Łukasz Gibała, kandydat niezależny na prezydenta Kra...
Może zabrakło komunikacji z mieszkańcami, którzy nie są zadowoleni z sytuacji finansowej Krakowa.
Cały dowcip polega na tym, że wszyscy mówią, kto zadłużył Kraków, a pierwszy zadłużał Józef Dietl (prezydent Krakowa w latach 1866–1874 – przyp. red.). Nikt dziś tego nie pamięta. Potem robili to wszyscy jego następcy.
Czy do porażki Aleksandra Miszalskiego przyczyniły się również wprowadzenie Strefy Czystego Transportu, podniesienie cen biletów i błędne decyzje dotyczące transportu miejskiego?
MPK jest instytucją, spółką, która musi mieć dochody, wpływy. Zawsze była taka sytuacja, że bilet, który kupował mieszkaniec, to była połowa jego wartości. Drugą połowę dopłacało miasto. Jak ja kończyłem urzędowanie, to proporcje nieco się zmieniły. Miasto płaciło 60 proc. ceny biletu, a mieszkaniec płacił 40 proc. Teraz jest taka sytuacja, że prąd drożeje, wszystko drożeje. Skądś pieniądze trzeba brać. Podniesienie cen biletów to była słuszna decyzja Aleksandra Miszalskiego. Problem polega na tym, po pierwsze, że on od niej odszedł i pokazał, że decyzja była niesłuszna. Jeżeli ktoś się wycofuje z decyzji, to pokazuje, że wcześniej podjął złą. A po drugie, to była sytuacja, że za jakiś czas, w końcówce roku, trzeba będzie dosypać pieniędzy, żeby MPK mogło jeździć. Jeżeli nie, to nie będą jeździć tramwaje w tej liczbie, trzeba będzie wycofać część autobusów. To są naczynia połączone.
Prezydent Miszalski chciał zmniejszać liczbę samochodów w Krakowie, przy skróceniu czasu trwania biletu czasowego i drożejących biletach parkingowych.
Tak, to była niekonsekwencja z jego strony. Co zrobić…
Aleksander Miszalski otoczył się chłopcami od PR-u, którzy nie mieli żadnego doświadczenia, mówili mu, co ma robić. I to się skończyło, jak skończyło
Nie ma pan poczucia porażki? Aleksander Miszalski był kandydatem, na którego również pan postawił.
A miałem stawiać na tego drugiego?
Łukasz Gibała zostanie w końcu prezydentem Krakowa?
Mam nadzieję, że nie. Dostał od mieszkańców trzy razy czerwoną kartkę i dalej chce ich uszczęśliwiać. To jest nie do przyjęcia.
On stał za referendum, które zakończyło się odwołaniem prezydenta Krakowa.
To świadczy o jego nienawiści do Aleksandra Miszalskiego. On dysponuje nieograniczoną ilością pieniędzy, nie swoich, tylko tatusia, które pochodzą głównie ze sprzedaży alkoholu, wkładanego do sklepów wielkopowierzchniowych za pomocą łapówki, za co dostał wyrok.
Łukasz Gibała według pana byłby prezydentem niebezpiecznym dla Krakowa?
On chce sobie kupić Kraków.
Kto powinien zostać według pana prezydentem Krakowa?
Lista kandydatów jest niezamknięta. Może pani Schreiber. Byłoby śmieszniej.
Swój udział w wyborach na włodarza stolicy Małopolski zapowiedziało już kilkanaście osób, w tym były szef NIK Marian Banaś i celebrytka Marianna Schreiber. Czy wybory w Krakowie nie obrócą się w farsę?
Na tym polega dowcip, bo to zaczyna być zabawa z miastem. I to jest tragiczne. Ludzie uważają, że wejdą, będą rządzić, bo to jest proste, a to nie jest łatwe. Nikt sobie nie zdaje sprawy, że to jest robota przez 12 godzin, przez 7 dni w tygodniu.
Są dwie osoby, które nadawałyby się na prezydenta Krakowa. Obie kobiety z obu stron, pani Piątkowska z tej strony i pani Wasserman z drugiej strony.
Czy porażka Aleksandra Michalskiego nie jest też porażką Koalicji Obywatelskiej i Donalda Tuska?
Donalda Tuska nie, bo nie on był temu winien. Aleksander Miszalski w wyborach stawiał go przed faktami dokonanymi. Natomiast jest to niewątpliwie porażka KO w Krakowie.
Koalicja Obywatelska nie wystawiła swojego kandydata, tylko wystawiła kandydatkę wspólnie z PSL, a kandydatka na prezydenta Krakowa została przedstawiona w Warszawie.
Trudno zgrać terminy premiera i wicepremiera, którym nie byłoby łatwo specjalnie przyjechać do Krakowa z kandydatką. Ale tak, przyznaję, była to niezręczność. Kandydatka na prezydenta Krakowa powinna zostać ogłoszona w Krakowie, no ale stało się.
KO nie wystawiła swojego kandydata samodzielnie, tylko wspólnie z PSL, bo boi się porażki, która mogłoby być przedsmakiem tego, co wydarzy się w wyborach parlamentarnych w 2027 r.?
Trudno powiedzieć, bo nigdy nie byłem w KO, ani nie jestem z nią związany, ale sądzę, że to nie ma związku. Wspólnota jest o tyle istotna, że pan premier Władysław Kosiniak-Kamysz zna kandydatkę, wie, kim jest więc podpisał się pod tym i bardzo dobrze zrobił.
Czytaj więcej
Referendum, które zakończyło prezydenturę Aleksandra Miszalskiego, uruchomiło jedną z najciekawszych kampanii politycznych ostatnich lat. Wybory w...
Czy senator Monika Piątkowska jest kandydatką, która zyska pańskie poparcie?
Tak, są dwie osoby, które nadawałyby się na prezydenta Krakowa. Obie kobiety z obu stron, pani Piątkowska z tej strony i pani Wasserman z drugiej strony. Pani Wasserman odmówiła startowania, została pani Piątkowska i uważam, że ona jest bardzo dobrą kandydatką i chciałbym, żeby ona wygrała. Ona pracowała 10-12 lat w Urzędzie Miasta, była dyrektorem, robiła strategię rozwoju miasta, więc ma wszelkie ku temu podstawy. Ona zna Kraków. Tutaj kończyła jedno z najlepszych liceów, kończyła studia na Wydziale Prawa. Jest związana z Krakowem i jest przygotowana merytorycznie.
Jest pan politykiem bardziej lewicowym. Dlaczego pan nie wspiera pani Darii Gosek-Popiołek z Lewicy albo pani Aleksandry Owcy z Partii Razem?
Pani Owcy nie znam, nigdy jej nie widziałem. Zgadzam się ze słowami jednego z polityków, który powiedział, że jak słucha polityków Partii Razem, to dochodzi do wniosku, że Lenin był centrystą.
A pani Daria Gosek-Popiołek?
Jak mam ją wspierać, kiedy ona cały swój program wyborczy opiera na mojej krytyce?!
Czytaj więcej
Choć Nowa Lewica oficjalnego kandydata na prezydenta Krakowa ma przedstawić dopiero w poniedziałek, wewnętrzny sondaż ugrupowania już teraz pokazuj...
Jakie szanse mają kandydaci PiS, Konfederacji i partii Brauna?
PiS weźmie to, co zawsze, czyli ok. 19 proc. Kandydat PiS to nie jest osoba, która powinna rządzić miastem. To jest moim zdaniem taki układ, że jakby pan Gibała został prezydentem, to kandydat PiS zostanie wiceprezydentem, bo oni są zblatowani.
Michał Drewnicki, kandydat PiS chce skończyć z układami, koteriami, lobby.
Przepraszam bardzo, mnie takie mówienie wpieprza! Jakie koterie? Prezydent Miszalski zatrudnił paru kolesiów, głupio zrobił. A jak kandydat PiS zostanie prezydentem Krakowa to nie będzie zatrudniał ludzi z PiS?
Kraków uważany jest za konserwatywne miasto. Czy mnogość konserwatywnych kandydatów może nie skończyć się sukcesem jednego z nich?
„Konserwatywne” miasto, które przez 20 lat wybierało, jak mówią niektórzy komucha. Na pewno będą się wspierać i robić akcję propagandową w Internecie przeciwko senator Piątkowskiej. Wybory będą dopiero we wrześniu. W jednym z miast komisarz urzędował przez 11 miesięcy, tak to się przeciągało, więc tutaj może też być bardzo różnie.
Czytaj więcej
Liderka Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz uważa, że jej ugrupowanie ma w swoich szeregach bardzo dobrego kandydata do startu w wyborach prezy...
Czy wybory w Krakowie będą preludium do wyborów parlamentarnych?
Nie, absolutnie. Moim zdaniem to nie ma większego znaczenia. W niewielkim stopniu będą miały wpływ na politykę krajową.
A frekwencja?
Będzie wystarczająca, taka jak zawsze.