Co oznacza zmiana władzy na Węgrzech dla samych Węgrów, Unii Europejskiej i Polski?

Normalna kolej demokracji, nowe rozdanie, nowa ekipa. Jak ta ekipa będzie rządzić, tego nikt jeszcze nie wie. Dlatego że to jest ekipa nowa. Poza samym liderem, który był członkiem obozu Viktora Orbána i tam zdobywał swoje doświadczenia polityczne. Péter Magyar przez ostatnie lata był hołubiony, jako lider anty-Fideszowskiej opozycji, przez międzynarodowe organizacje o profilu lewicowo-liberalnym.

W Polsce nie doceniamy tego, jak inne kraje poszły do przodu. 

Jego partia może przypominać Polskę 2050, formację politycznych nowicjuszy, którzy w sporej części są pierwszy raz w parlamencie. Będą się teraz musieli zderzyć z dużym zakresem władzy, który dostali. Z drugiej strony spotkają się z blokadami instytucjonalnymi, które pozostawia po sobie rząd Orbána. Komisja Europejska nie dała im dużo czasu. Praktycznie dzień po ich wyborze pojawiła się informacja o ok. dwudziestu warunkach odblokowania funduszy. To dość dużo jak na zmianę na opcję pro-unijną.

Zwycięzcy będą też musieli się zderzyć z oczekiwaniami Węgrów, które będą bardzo trudne do zaspokojenia. Przeciętny Węgier nie sprzeciwiał się mocno polityce międzynarodowej, którą prowadził Orbán. Przeciwnie. Viktor Orbán sprawnie i metodycznie odczytywał nastroje społeczne. Tisza prowadziła intensywne badania sondażowe i dlatego kopiowała prawie wszystkie elementy międzynarodowego programu Orbána.

Czytaj więcej

PiS zdruzgotane po klęsce Orbána. Ziobro wciąż czuje się pewnie na Węgrzech

Porażką Węgrów jest spowolnienie gospodarcze. Węgrzy zaczęli to odczuwać i mimo programów rządowych, unijnych, nie sądzę, że nowy rząd będzie miał złotą receptę na rozruszanie gospodarki. Sytuacja jest podobna do sytuacji w Polsce. PiS oddał władzę, wzięła ją KO z lewicą, ale główne kierunki rządzenia są dość podobne, problemy gospodarcze także są dość podobne. Spodziewam się, że na Węgrzech może się zmienić mniej niż przewidują media.

PiS twierdzi, że Péter Magyar to polski Donald Tusk.

Liderzy PiS, którzy wypowiedzieli takie porównanie, mogą bardzo mocno przeceniać pana Magyara. Donald Tusk to jest polityk niezwykle doświadczony. Natomiast Magyar nie jest tak wprawiony.

Czy Magyar to Orbán 2.0?

Myślę, że tak, bo jego program rządzenia będzie kształtowany przez oczekiwania Węgrów. Pod względem stylu rządzenia i sposobu budowania obozu rządzącego, niekoniecznie. Dlatego że to nie jest takie proste. Orbán był redukowany często do swoich wad politycznych, które jak każdy polityk niewątpliwie ma. To, co definiuje Orbána, to nie jego wady, a raczej jego sprawności, niebywały spryt polityczny, doświadczenie i zdolność upartego realizowania swojej wizji wbrew wszystkim. O Orbánie mówiło się, że on funkcjonował w sojuszu z prezydentem Trumpem.

Czytaj więcej

Prezydent Karol Nawrocki w Budapeszcie. Spotkanie z Viktorem Orbánem trwało godzinę

Ze swoich źródeł wiem, że między Węgrami i Amerykanami nie brakowało napięć i to wcale nie była superbliska relacja. Aczkolwiek bliższa niż mają inni politycy europejscy. Pamiętajmy o tym, że rząd Orbána był jednocześnie izolowany przez poprzednią administrację amerykańską i przez Komisję Europejską. Nie wiem, czy jest jakiś inny polityk w Europie, który by taką sytuację ustał, nie będąc na czele dużego państwa, tylko kraju mniejszego.

Donald Trump poparł Wiktora Orbána. J.D. Vance specjalnie poleciał do Budapesztu wesprzeć Fidesz.

Co nie pomogło.

Czy Donald Trump już nie ma takiej siły sprawczej? Wcześniej skutecznie namaścił Karola Nawrockiego.

Nigdy nie miał. Karol Nawrocki wygrał dlatego że Polacy mu zaufali. Delikatnie to ziarenko poparcia amerykańskiego mogło coś przeważyć. Jak ktoś nie lubił PiS czy Karola Nawrockiego, to zdjęcie z Trumpem mogło bardziej zaszkodzić niż pomóc. I tak samo myślę, że jeżeli ktoś nie lubił Orbána i jego partii oraz ich wieloletnich rządów na Węgrzech, to przyjazd J.D. Vance'a nikogo do niczego nie przekonał.

Węgry całkowicie przejęły przywództwo na europejskiej prawicy, korzystając z instrumentów, jakim jest posiadanie państwa, rządzenia państwem, wpływ na dyplomację, na politykę europejską.

To nie jest problem Trumpa, to jest szerzej problem Amerykanów. Mają oni duży problem z oddziaływaniem na politykę w Europie. Niespecjalnie ją rozumieją, niespecjalnie ją czują. Przyjeżdżają naładowani doświadczeniami politycznymi ze Stanów Zjednoczonych, które ich ukształtowały.

Stany Zjednoczone to naprawdę jest inna kultura polityczna niż europejska. Inne tematy, inny styl przywództwa, inny styl prowadzenia kampanii, inny sposób prowadzenia polityki kadrowej, inna polityka partyjna, inna atmosfera jest w Brukseli, inna w Waszyngtonie, inna w państwach europejskich. Tu jest po prostu wszystko inaczej. Amerykanie często przyjeżdżają, uważają, że coś powiedzą albo wywrą jakąś presję i to zmieni bieg polityki. A tak nie jest.

Pan trzymał kciuki za Orbána.

Jest to przedstawiciel prawicy, krytyczny wobec Unii Europejskiej, z którą tworzymy jedną grupę polityczną w Parlamencie Europejskim, Patriotów dla Europy, więc siłą rzeczy obserwowaliśmy kampanię wyborczą. Uczestniczyłem w jednym wydarzeniu, w wiecu, w którym uczestniczyli liderzy partii europejskich.

Czytaj więcej

Viktor Orbán przegrał, J.D. Vance zapłaci rachunek. Prawicowa międzynarodówka się sypie

Uważam to za elementarz stosunków międzypartyjnych, międzynarodowych, że z partnerami utrzymuje się kontakty, a kiedy prowadzą kampanie, to się ich wspiera. Nie jest prawdą, że Konfederacja wsparła Orbána. Konfederacja w tej sprawie jako całość nie zajmowała nigdy stanowiska. Nasi partnerzy z Nowej Nadziei są w innej grupie politycznej. Żeby było jasne, w żaden sposób też się nie dystansuję.

Co dalej z przywództwem w samym Fideszu?

W Polsce Jarosław Kaczyński wycofany na drugi plan. Najpierw Morawiecki, teraz Czarnek. Jest gra innymi twarzami. Widzę wielkie poczucie satysfakcji w kręgach lewicowo-liberalnych i przekreślanie Orbána. On jest w tej chwili młodszy niż Jarosław Kaczyński w 2015 r., po którym rządził jeszcze kolejne 8 lat i nadal odgrywa istotną rolę w polskiej polityce.

Skreślanie Orbána jest zbyt pospieszne. Może być tak, że Magyar się nie sprawdzi, Tisza się potknie, Węgrzy się rozczarują i będą wybory albo w terminie, albo przed terminem, które znów jakaś szersza koalicja prawicy wygra. Druga rzecz, której też bym nie wykluczał, to, że na bazie dobrych relacji w Patriotach dla Europy relacji francusko-węgierskich czy francusko-węgiersko-hiszpańskich dojdzie do zmiany we Francji.

Czytaj więcej

Péter Magyar po rozmowie z prezydentem. Podał możliwe daty pierwszego posiedzenia parlamentu

Prezydenturę weźmie Jordan Bardella, a Abascal wygra wybory i zrobi koalicję w Hiszpanii. W Polsce być może też siły bardziej prawicowe wygrają następne wybory, a Orbán wróci na przykład do Komisji Europejskiej. To też jest możliwe. Taki scenariusz by mnie nie zdziwił. Przestrzegam wszystkich, którzy uważają, że Orbán jest skończony. On jest zbyt sprawnym politykiem, żeby go w tej chwili przekreślać.

Orbán już raz przegrał wybory i wrócił do władzy.

Fidesz pod nowym przywództwem odmłodzonym będzie jeszcze groźniejszy. Poznałem Fidesz w ostatnich latach dość dobrze. To, co charakteryzuje Fidesz i co go różni od PiS i KO, a upodabnia do Konfederacji, to mnóstwo niezwykle zdolnych 30 i 40-latków, którzy pełnią kierownicze funkcje. To nie jest partia geriatryczna.

Orbán jest już nieco starszym panem, po 60-tce, z brzuszkiem i może sprawiać wrażenie przedstawiciela średnio starszego pokolenia politycznego, ale jego partia jest pełna takich prawicowych technokratów w moim pokoleniu i w młodszych. Jak przyjechałem do przedstawicielstwa Węgier przy Komisji Europejskiej, to czułem się, jakbym wszedł na Wydział Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Młodzi ludzie o inteligentnym spojrzeniu, doskonale mówiący po angielsku, niemający nic wspólnego z tym, co sobie my w Polsce kojarzymy z establishmentem politycznym. W Polsce nie doceniamy tego, jak inne kraje poszły do przodu. To nie jest tylko kwestia Węgier, to jest także kwestia Czech, które mają bardziej profesjonalną i lepiej opłaconą dyplomację niż my, jak wiele innych państw europejskich, za którymi niestety na poziomie międzynarodowym zostajemy w tyle.

Czytaj więcej

Magyar o ekstradycji Ziobry i Romanowskiego: Nie zostaną długo na Węgrzech

Węgry całkowicie przejęły przywództwo na europejskiej prawicy, korzystając z instrumentów, jakimi są posiadanie państwa, rządzenia państwem, wpływ na dyplomację, na politykę europejską. Dopiero my w tej chwili, jako Konfederacja, po wprowadzeniu swoich ludzi do Parlamentu Europejskiego wprowadzamy polską prawicę do gry na poziomie europejskim. PiS tam nie było, może poza Morawieckim, który jeździ, dużo się pokazuje, ale moim zdaniem na prawicy nie ma wpływów.

PiS popełniło błąd stawiając na Orbána i przyklejając się do Trumpa?

Wydaje mi się, że jeżeli chodzi o Węgry, to zdecydowanie za bardzo i to zupełnie bez potrzeby, bez sensu. Proszę zwrócić uwagę na politykę w Parlamencie Europejskim. PiS nie ma w tej samej grupie, co Fidesz. PiS nie posiada żadnych formalnych zobowiązań wobec Orbána. Nie musiał robić żadnych gestów. Wizyta Karola Nawrockiego przed wyborami na Węgrzech musi być odebrana jako gest w stronę walczącego o zwycięstwo Orbána.

Pan też był na Węgrzech w czasie kampanii.

Byłem, ale my jesteśmy w jednej grupie politycznej, więc to jest elementarz realizacji zobowiązań w ramach jednej grupy. prezydent Nawrocki, ani przede wszystkim, były premier Morawiecki, wiceprezes PiS, nie musieli tam jeździć, nie musieli się pokazywać. I przede wszystkim jest kwestia Romanowskiego i Ziobry, którzy tam pojechali, przyjęli azyl polityczny. To się już od PiS nie odklei.

Rząd Orbána był jednocześnie izolowany przez poprzednią administrację amerykańską i Komisję Europejską. Nie wiem, czy jest jakiś inny polityk w Europie, który by taką sytuację ustał

Cieszę się, że należę do partii, która takich rzeczy nie robiła i która nie ma polityków, którzy musieli salwować się ucieczką za granicę, aby unikać kontaktu z polskim wymiarem sprawiedliwości. Odzyskanie zaufania społecznego, mając polityków w takiej sytuacji, jest właściwie prawie niemożliwe. PiS może utrzymać twardych wyborców, ale moim zdaniem nie zdobędzie nowych, bo to jest sytuacja dla partii kompromitująca. Byli ministrowie pouciekali za granicę, bo nie chcą stawić się przed wymiarem sprawiedliwości.

Dużo lepiej tę sprawę rozegrał Dariusz Matecki, co by o nim nie mówić. Miał odwagę zmierzyć się z konsekwencjami stawianych mu zarzutów, jak trzeba pójść do aresztu i pokazać, że jest twardy. Przy czym w przypadku Zbigniewa Ziobry delikatnie swój sąd zawieszam, bo choroba plus areszt to może skończyć się śmiercią. Dla PiS ta sytuacja wygląda bardzo niefajnie.

Czytaj więcej

Krzysztof Bosak porównuje sytuację Polski i Węgier. „Péter Magyar nie jest tak doświadczony jak Donald Tusk”

Krzysztof Bosak

wicemarszałek Sejmu, jeden z liderów Konfederacji, szef Ruchu Narodowego