„Polska w świecie: pozycja gospodarcza i militarna – nowe perspektywy, globalne wyzwania” – taki tytuł miała debata otwierająca tegoroczny XVI Europejski Kongres Finansowy (EKF) w Sopocie. Prowadzący dyskusję Jan Krzysztof Bielecki, były premier, przewodniczący Rady Programowej EKF, zaczął od pytania, czy Polska ma szansę – tak jak chciałby tego Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki – znaleźć się w ciągu dziesięciu lat w pierwszej trójce gospodarek europejskich. – Czy w związku z tym, co dzieje się na świecie, mamy szansę usiąść przy stole obok potęg gospodarczych, czy staniemy się pozycją w menu – pytał Jan Krzysztof Bielecki.

Ambicje Polski

– Gospodarka Polski dobrze się rozwija. Od wielu lat realizujecie odważne reformy gospodarcze, możecie być wzorem dla innych. Myślę, że jest perspektywa, żeby Polska znalazła się wśród największych gospodarek świata, także w kontekście obronności. Do tego potrzebna jest jednak właśnie silna gospodarka – mówił Mark Sedwill, przewodniczący Międzynarodowego Instytutu Badań Strategicznych oraz Forum Przyszłości Atlantyku.

Przekonywał, że dla Polski, jako kraju średniej wielkości, podobnie zresztą jak dla całej Europy, ważne jest utrzymanie zaangażowania Stanów Zjednoczonych na naszym kontynencie i to, żebyśmy pokazywali, że jesteśmy cennymi sojusznikami USA. Dlatego ważne jest wydawanie, tak jak tego oczekują Stany Zjednoczone, co najmniej 3,5 proc. PKB na obronność, byśmy nie byli pasażerami na gapę. – Polska już dawno spełniła ten warunek – zauważył Mark Sedwill.

Dodał, że wiedząc, iż Ameryka angażuje się także w innych miejscach na świecie, musimy w Europie pogłębiać integrację tak, żeby nasze gospodarki lepiej ze sobą współpracowały, żeby lepiej współpracowały też nasze siły zbrojne. – Ale zawsze musimy pamiętać, żebyśmy to robili w roli sojusznika Stanów Zjednoczonych – stwierdził Mark Sedwill.

– Polska jest państwem średniej rangi. Nie jesteśmy supermocarstwem, jak Stany Zjednoczone, Chiny czy Rosja, w aspekcie nuklearnym. Ale 30–36 lat temu nie sądziliśmy, że dziś w kontekście pozycji wojskowej, szczególnie konwencjonalnych sił zbrojnych, będziemy należeć do tej samej grupy co Francja, Wielka Brytania, Włochy, Niemcy i Finlandia. Jeszcze nam trochę brakuje w kontekście potęgi gospodarczej, tu jesteśmy numerem sześć w Europie. Bylibyśmy na siódmym miejscu, gdyby Brytyjczycy nie oszaleli i nie opowiedzieli się za brexitem – powiedział Jan Vincent Rostowski, były minister finansów, a obecnie stały przedstawiciel Polski przy OECD.

Wskazywał, że tym, z czym dziś musimy się mierzyć, jest zmiana, która zaszła w Stanach Zjednoczonych. – Amerykanie opublikowali strategię krajową, która stawia Europę na trzecim miejscu, po półkuli zachodniej i rejonie Pacyfiku. I po prostu musimy z tym żyć. Musimy starać się utrzymać zaangażowanie Amerykanów, ale na pewno musimy też zdać sobie sprawę, że jest rzeczywiste ryzyko, że może nam się to nie udać. To taki sam scenariusz jak po I wojnie światowej – wskazał Jan Vincent Rostowski.

– Większość Amerykanów zadaje sobie pytanie, dlaczego ma dopłacać do europejskiego modelu społecznego, priorytetyzującego wydatki socjalne, roztaczając nad naszym kontynentem parasol ochronny, skoro żadne z państw europejskich nie uczestniczy w konflikcie w Zatoce Perskiej, a dodatkowo niektóre utrudniają Amerykanom korzystanie z baz lotniczych. Nie mamy na to odpowiedzi. Prawda jest taka, że musimy wziąć odpowiedzialność za konwencjonalną obronę Europy na siebie, w porozumieniu z Amerykanami – odparł Mark Sedwill.

Wyzwania najbliższej przyszłości

– Jesteśmy krajem aspirującym do bycia w grupie średnio rozwiniętych państw. Takie są realia. Sporo nam się udało przez ostatnich trzydzieści parę lat. Przyciągnęliśmy bardzo dużo bezpośrednich inwestycji Rozwijaliśmy się w równym tempie 3–4 proc. PKB. W minionych latach sprzyjała nam demografia. Ale teraz już tak nie jest. Złe trendy demograficzne zaczną nas doganiać i to w sposób straszny. Tu nie ma dobrego rozwiązania i z tym się będziemy zmagali – zwrócił uwagę Cezary Stypułkowski, prezes Banku Pekao.

Jego zdaniem drugi moment, który jest istotny dla rozwoju w przyszłości, to mobilizacja kapitału. – Według różnych szacunków mamy jako obywatele 2,5–3 bln zł kapitału, w dużej części zgromadzonego w bankach. Z kolei luka kredytowa w naszym kraju to 700 mld zł. Mamy jeden z niższych udziałów kredytów w stosunku do poziomu dochodu narodowego. A że nieco kończą się nam zagraniczne inwestycje bezpośrednie, musimy zagospodarować kapitał własny. Musimy stworzyć infrastrukturę do tego, żeby był on bardziej płynnie wykorzystywany zarówno przez banki, jak i rynek kapitałowy – przekonywał prezes Banku Pekao.

Trzeci element, który jego zdaniem jest bardzo ważny dla przyszłości, to kwestia energii. – Europa jest tu w beznadziejnej sytuacji poza jednym elementem, czyli zieloną energią. Jestem głęboko przekonany, że w przyszłości energia w Europie będzie bardzo tania. Operacyjnie, bo energia z wiatru i słońca jest pod tym względem najtańsza – mówił Cezary Stypułkowski.

Przekonywał, że Europa jest tu bardzo zaawansowana, ale jeszcze sporo musi zainwestować w ten obszar. Przeszkodą są duże wydatki na zbrojenia, które trudno uzasadnić, jeśli konfliktu miałoby nie być. – Moim zdaniem jest po prostu bezwzględnie potrzebna Konferencja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, bo Ameryka odpłynęła – stwierdził prezes Banku Pekao.

Wskazywał też, że rządzący mają dziś bardzo trudne zadanie, bo przy szybko rosnących deficytach i zadłużeniu muszą mierzyć się z potrzebą przeznaczania dużych pieniędzy na zbrojenia, temu towarzyszy zaś niechęć społeczeństw do rezygnacji z wydatków socjalnych.

– Mamy realne zagrożenie ze strony Rosji, trudno to ignorować i przechodzić nad tym do porządku dziennego – stwierdził Jacek Kędzior, partner zarządzający regionem Europy Centralnej EY, Europe Central Managing Partner, EY Polska. Dlatego, jego zdaniem, warto w tej sytuacji patrzeć także na partnerstwa regionalne, przede wszystkim z krajami nordyckimi, które łączy z nami region basenu Morza Bałtyckiego. Współpraca w tym regionie ma istotne znaczenie zarówno w kontekście bezpieczeństwa, ale również gospodarki.

Zdaniem Jacka Kędziora luka demograficzna na rynku pracy w najbliższych latach jest faktem i – jeśli nie podejmiemy działań – będzie w istocie istotnym ograniczeniem dla rozwoju naszego kraju. – W następnym roku będziemy liderem wzrostu w Europie. Ale przy tej demografii jest to nie do utrzymania, chyba że będziemy wdrażali nowe technologie. I to jest dla nas bardzo duże zadanie, ale i szansa – mówił partner zarządzający regionem Europy Centralnej EY, partner EY. W tym kontekście podkreślał znaczenie wysokiej jakości wykształcenia, wartości, etyki pracy i przedsiębiorczości dla budowania pozycji Polski.

– Musimy móc sobie dać radę jako potęga geopolityczna i geoekonomiczna. Nie ze Stanami Zjednoczonymi – bo jakkolwiek byśmy nie byli rozczarowani polityką Stanów Zjednoczonych, to jednak one najprawdopodobniej nas nie zaatakują. Musimy sobie dać radę z Rosją. A to się uda, bo rozwijamy się znacznie szybciej niż ona – stwierdził Jan Vincent Rostowski.

Przyznał, że wydatki zbrojeniowe są „tragicznym marnowaniem środków”, ale przekonywał, że wojna jest dziesięciokrotnie większym marnowaniem środków. – My tych wydatków zbrojeniowych potrzebujemy po to, byśmy nie popadli w to drugie, wielokrotnie większe marnowanie środków i życia ludzkiego – dodał były minister finansów.

– To, czy będziemy w menu, czy siądziemy przy stole, będzie zależało od tego, czy będziemy umieli skorzystać z nowego czasu, który nas czeka jako członka Unii Europejskiej. Czy w nowej rzeczywistości będziemy tylko umieli wydawać pozyskiwane środki, czy też będziemy je wydawać tak, żeby służyły rozwojowi. Czy będziemy odtworzeniowi, czy będziemy chcieli być innowacyjni – zauważył Jacek Karnowski, wiceminister funduszy i polityki regionalnej.

Jacek Kędzior zwrócił uwagę, że zbrojenia, albo mówiąc bardziej dyplomatycznie, „wzmacnianie potencjału obronnego”, są odpowiedzią na zagrożenie, ale też szansą na zmiany i transformację – budowę polskiej myśli i innowacyjności.

– Żyjemy w niesamowicie niebezpiecznym momencie naszej historii, najbardziej niebezpiecznym od upadku komunizmu. I sytuacja, kiedy jest niebezpieczeństwo, że tatuś porzuci rodzinę i się wyprowadzi gdzieś indziej, to nie jest moment, żeby się pokłócić z braćmi i siostrami – mówił w kontekście sytuacji transatlantyckiej i europejskiej Jan Vincent Rostowski. – Czyli jeżeli mamy móc być bezpieczni w obliczu agresji rosyjskiej, nie możemy sobie pozwolić na waśnie i konflikty w ramach Unii Europejskiej i nawet w ramach całej Europy – przestrzegał.

Pytania o AI

Dyskusja inaugurująca EKF dotyczyła też przemian zachodzących w świecie w związku z rozwojem technologii i pojawieniem się sztucznej inteligencji (AI). Ksiądz Krzysztof Niedałtowski, teolog, religioznawca, duszpasterz środowisk twórczych, nawiązał tu do nowej encykliki papieskiej.

– „Magnifica humanitas” nie jest o AI, ale jest o tym, co człowiek stworzony, powołany do życia i obdarzony talentami, może z nią zrobić. Nie biernie, tylko przyglądając się czy będąc podmiotem manipulacji, co też często się zdarza, ale zrobić pozytywnie, nawet z tak trudnym tematem i tak wielką maszyną jak AI – mówił ksiądz Niedałtowski.

Zaznaczył, że papież nie potępia sztucznej inteligencji. Tłumaczył, że to, co zrobimy z AI, do czego jej użyjemy, zależy od nas – jej twórców i trenerów, poprzez tych, którzy ją finansują, aż po odbiorców.

Partner relacji: EY