Reklama

Francja ma już wszystkiego dość. Macron ma rekordowo niskie poparcie

Już tylko co dziesiąty Francuz uważa, że kraj nie załamuje się. Dla prawie połowy skrajnie prawicowe Zjednoczenie Narodowe jest przygotowane do rządzenia.

Publikacja: 04.01.2026 12:36

Francja ma już wszystkiego dość. Macron ma rekordowo niskie poparcie

Foto: REUTERS/Stephanie Lecocq

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są aktualne nastroje społeczne we Francji według badań Sciences Po?
  • Dlaczego poparcie dla prezydenta Emmanuela Macrona jest rekordowo niskie?
  • Jakie wyzwania stoją przed francuskim rządem w kontekście finansowym i politycznym?
  • Jaka jest rola skrajnej prawicy we Francji i jaka jest jej potencjalna przyszłość polityczna?
  • Jakie są kluczowe kwestie społeczne z powodu których Francuzi tracą zaufanie do polityków?
  • Jak obecna sytuacja polityczna Francji może wpłynąć na jej pozycję w Unii Europejskiej?

Czy Republika, a wraz z nią zjednoczona Europa, przejdzie 2026 rok suchą stopą, zachowując u władzy w Paryżu rząd wspierający integrację? W wyjątkowo krótkim, dziesięciominutowym orędziu noworocznym Emmanuel Macron zasygnalizował, że w to wierzy. Zapowiedział, że zadba, aby wybory prezydenckie wiosną kolejnego roku odbyły się w należytej, spokojnej atmosferze.  – Francja się trzyma, la France tient bon – zapewnił swoich rodaków prezydent.

Dla wielu Francuzów taka deklaracja oznacza jednak, że ich przywódca żyje w jakiejś alternatywnej rzeczywistości. Coś, co do tej pory zdarzało się w Białym Domu, ale raczej było obce Pałacowi Elizejskiemu.

Macron wkracza w nowy rok z rekordowo niskim poparciem. Ufa mu już tylko 25 proc. wyborców. Jak wynika z kompleksowej analizy stanu nastrojów społecznych przygotowanej przez  prestiżową paryską uczelnię Sciences Po, 90 proc. uważa, że kraj „stacza się”, w tym 32 proc. „nieodwracalnie”.

Choć koniec prezydenckiej kadencji w maju 2027 r. już nie jest odległy, aż 58 proc. pytanych nie chce nawet tyle czekać. Oczekuje, że francuski przywódca poda się do dymisji już teraz.

Reklama
Reklama

Rentowność francuskich obligacji jest już wyższa, niż włoskich czy greckich

Taki scenariusz wcale nie jest wykluczony. Premier Sébastien Lecornu nie ma większości w parlamencie. Jego liberalny blok może liczyć na 120 głosów w 577-osobowym parlamencie. Aby przetrwać, musi balansować między liberalnymi oczekiwaniami umiarkowanej prawicy (Republikanami), a rozbudową osłon socjalnych, jakiej chce umiarkowana lewica (Socjaliści). Z tego powodu pod koniec mijającego roku poświęcił najważniejszą reformę Macrona: został zawieszony plan przesunięcia wieku emerytalnego z 62. do 64. roku życia. O jego przyszłości ma już zdecydować przyszły prezydent.

De facto oznacza to, że Macron stracił zdolność przeprowadzenia zmian. Jeśli jednak akrobatyczne figury Lecornu skończą się jego upadkiem, konieczne będą przedterminowe wybory parlamentarne. Wedle sondaży wygra je skrajnie prawicowe Zjednoczenie Narodowe.

Aby zapewnić funkcjonowanie państwa, w grudniu Lecornu przeprowadził przez parlament prowizorium budżetowe. Nie pozwala ono jednak na ratowanie finansów publicznych. Dług kraju przekroczył 3,5 biliona euro, co odpowiada 117 proc. PKB. Tylko Grecja i Włochy mają w Unii proporcjonalnie większe zobowiązania. Paraliż polityczny przy minimalnym wzroście gospodarczym (0,9 proc. w 2026 r. według Komisji Europejskiej) niepokoi rynki finansowe. Tym bardziej, że rząd chce w 2026 r. pożyczyć rekordowe 310 mld euro. Rentowność francuskich obligacji, czyli premia, jakiej domagają się inwestorzy za ryzyko zakupu długu Francji, jest już wyższa, niż Hiszpanii, Włoch i Grecji.

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Macron wycofuje się. Po angielsku

Nie tylko oczekiwanie dymisji Macrona świadczy o ogromnej frustracji kraju, wręcz rewolucyjnych nastrojach nad Sekwaną. We wspomnianej analizie Sciences Po 59 proc. Francuzów uważa za usprawiedliwiony ruch „bloquons tout” (zablokujmy wszystko), który miał doprowadzić do całkowitego paraliżu kraju. A 43 proc. domaga się natychmiastowego rozwiązania parlamentu. 96 proc. przyznaje, że jest „wściekła” z powodu kondycji, w jakiej znajduje się kraj. Powodów tej frustracji jest wiele, choć ankietowani najczęściej wskazują na drożyznę, przestępczość i nadmierną imigrację.

Właściwie całe społeczeństwo straciło wiarę w system polityczny. Tylko 10 proc. ufa jeszcze partiom politycznym, a 20 proc. deputowanym. Jednocześnie jednak 82 proc. deklaruje zaufanie do małych przedsiębiorstw, a 47 proc. – do dużych. Z perspektywy Polski szczególne zaniepokojenie musi budzić to, że tylko 40 proc. Francuzów pokłada ufność w Unii Europejskiej. Mowa przecież o drugim, największym płatniku netto do budżetu UE, bez którego Wspólnota istnieć nie może.

Reklama
Reklama

Co trzeci Francuz uważa, że demokracja nie jest najlepszym ustrojem

Zdaniem 39 proc. istnieje dziś bardzo poważne ryzyko, że Francja zostanie wciągnięta w wojnę. Tylko 35 proc. wierzy, że Macron może od tego kraj uchronić.

Polityczne wahadło odchyla się we Francji na prawo. Bardzo na prawo. 85 proc. oczekuje „prawdziwego przywódcy”. Czy chodzi o autorytarnego prezydenta? W każdym razie 34 proc. uważa, że inne niż demokracja systemy polityczne mogą okazać się równie dobre dla kraju. A 45 lat po zniesieniu kary śmierci, 52 proc. pytanych oczekuje jej przywrócenia.

Atmosfera w kraju staje się duszna. 63 proc. Francuzów przyznaje, że nie czuje się we Francji „u siebie”. Tylko 19 proc. twierdzi, że w kraju nie ma rasizmu. Tyle samo wierzy, że nie ma antysemityzmu, a 23 proc. – że nie ma dyskryminacji muzułmanów. 65 proc. uważa z kolei, że nad Sekwaną mieszka zbyt dużo cudzoziemców. Francja pozostanie w tym roku siódmą co do wielkości gospodarką świata i czwartym co do wielkości eksporterem. Jednak 60 proc. Francuzów jest przekonanych, że globalizacja stanowi zagrożenie, a nie szansę dla kraju.

Czytaj więcej

Francja w szpagacie między socjalem a globalizacją

Na tej ogromnej frustracji korzysta przede wszystkim skrajna prawica. Jeśli wierzyć sondażom Zjednoczenie Narodowe (ZN), które do tej pory nigdy nie rządziło krajem, dla wielu Francuzów jest partią pierwszego wyboru, bo nie jest odpowiedzialne za taki stan kraju. Może ono liczyć średnio na 34,8 proc. poparcia, daleko więcej, niż Nowy Front Ludowy (czyli zjednoczona lewica, 25,6 proc.) a przede wszystkim liberalny ruch Ensemble (14,2 proc.) i umiarkowana prawica (Republikanie) – 12,0 proc. Wiosną okaże się, czy liderka skrajnej prawicy Marine Le Pen będzie mogła brać udział w walce o Pałac Elizejski: ciążą na niej zarzuty o defraudację funduszy Parlamentu Europejskiego. Ale przynajmniej na razie sondaże wskazują, że formalny lider ruchu, 30-letni Jordan Bardella, pokona w drugiej turze wyborów prezydenckich wszystkich rywali. 

Ankieta Sciences Po wskazuje, że dla 57 proc. Francuzów ZN jest „gotowe podjąć niepopularne decyzje”, dla 47 proc. „jest zdolne do rządzenia”, a dla 42 proc. jest ugrupowaniem „bliskim codziennym problemom Francuzów”.

Polityka
Trump: Grenlandia jest nam potrzebna, absolutnie. Atak USA na Wenezuelę wzmógł obawy Danii
Polityka
Niemcy przed politycznym testem. AfD wykorzystuje słabość rządu Merza
Polityka
Media w USA: Sekretarz stanu USA Marco Rubio pokieruje administracją USA w Wenezueli
Polityka
Czy Wenezuela stanie się imperium Trumpa?
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Polityka
Skuty kajdankami Maduro już w Nowym Jorku. Chiny: To złamanie prawa
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama