Bayrou stanął przed wyborem. Albo weźmie pod uwagę rachunek finansowy kraju, albo rachunek podziału mandatów we francuskim parlamencie. Wybrał ten drugi. A to oznacza, że w 577. zgromadzeniu nie zbuduje większości z samym blokiem liberalnym, który liczy ledwie 211 deputowanych. Jego poprzednik Michel Barnier przetrwał na swoim stanowisku ledwie dwa miesiące, po czym został zmieciony przez sojusz skrajnej prawicy (Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen) i lewicy kierowanej przez radykała Jeana-Luca Melenchona.