Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie były główne przyczyny upadku rządu premiera François Bayrou?
- Jakie konsekwencje dla systemu V Republiki może mieć obecna sytuacja polityczna?
- Na co wpływa i jak poważna jest sytuacja finansowa Francji w kontekście długu publicznego?
- Jakie opcje ma prezydent Emmanuel Macron w obliczu obecnego kryzysu politycznego?
- Jak kształtuje się obecny układ sił politycznych we Francji według najnowszych sondaży?
- Jakie są potencjalne scenariusze rozwoju sytuacji we Francji z punktu widzenia politycznej stabilności i możliwych protestów?
Jak przewidywano, złożony przez premiera Bayrou wniosek o wotum zaufania dla rządu nie uzyskał większości w poniedziałkowym głosowaniu w parlamencie. Za głosowało 194 deputowanych, przeciwko 364. Tym samym powołany na szefa rządu w grudniu ubiegłego roku François Bayrou zmuszony został złożyć dymisję.
We wtorek po południu Bayrou złożył dymisję na ręce prezydenta Emmanuela Macrona. Jeszcze w poniedziałek wieczorem Pałac Elizejski poinformował, że prezydent wyznaczy nowego szefa rządu w najbliższych dniach. Będzie to piąty premier Francji w ciągu ostatnich dwu lat.
Kto może być następnym premierem Francji?
Zdaniem dziennika „Le Figaro” na liście możliwych następców Bayrou znajdują się m.in. lojalny wobec prezydenta Sébastien Lecornu, były minister obrony z ugrupowania Odrodzenie założonego przed laty Macrona. Z tej partii wywodzi się także Gérald Darmanin, minister sprawiedliwości w rządzie Bayrou. W rządzie tym jako minister pracy i spraw socjalnych była także sprzyjająca lewicy Catherine Vautrin.
Szanse na stanowisko premiera miałby także Bernard Cazeneuve, lewicowiec sprzyjający Macronowi, oraz Xavier Bertrand zagorzały przeciwnik Zjednoczenia Narodowego pod wodzą Marine Le Pen i akceptowalny przez socjalistów. Zdaniem niektórych obserwatorów największe szanse ma jednak Yael Braun-Pivet, przewodnicząca Zgromadzenia Narodowego, także z partii Macrona. Wszystko to są jednak spekulacje medialne.
Czytaj więcej
Ledwie osiem miesięcy od zaprzysiężenia upadek kolejnego rządu nad Sekwaną jest właściwie przesądzony.
Francja: Upadki kolejnych rządów świadczą o kryzysie, który targa Francją
Bayrou jest trzecim premierem, który traci władzę po przedterminowych wyborach parlamentarnych w lipcu ubiegłego roku. Wszystko to jest wyraźnym dowodem kryzysu, jaki przeżywa Francja targana społecznymi protestami i głęboko podzielona politycznie.
Przyczyną obecnego kryzysu jest próba reformy budżetowej podjęta przez premiera Bayrou, który przekonywał, że nie da się już dłużej żyć na kredyt i cięcia budżetowe są pilną koniecznością. Chodzi o przyszłoroczny budżet, w którym Bayrou zamierzał wprowadzić cięcia rzędu 44 mld euro oraz likwidację dwóch dni ustawowo wolnych od pracy w celu zwiększenia dochodów budżetowych. Co jak co, ale taka propozycja wywołuje we Francji prawdziwą burzę. Na długo przed poniedziałkowym głosowaniem powstał ruch o nazwie Bloquons Tout (Zablokujmy Wszystko), którego celem jest sparaliżowanie kraju 10 września.
Dług bez końca. Na jego spłatę Francja wydaje więcej niż na armię
Sytuacja budżetu jest katastrofalna. Deficyt osiągnął w ubiegłym roku prawie 169 mld euro, co odpowiada 5,8 proc. PKB. Jest to największy poziom zadłużenia od czasu drugiej wojny światowej. Obecnie Francja ma 3,35 biliona euro długu, co stanowi 116 proc. PKB tego kraju. Nie jest to bynajmniej rekord światowy, lecz jeden z najwyższych wyników w strefie euro.
System polityczny we Francji
Co najważniejsze, obsługa długu będzie kosztować w tym roku francuski budżet ponad 66 mld euro. To więcej, niż Paryż przeznacza na oświatę czy armię.
Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest spadek dochodów budżetowych w rezultacie hojnych ulg podatkowych dla pewnej kategorii zatrudnionych czy obniżki podatków od majątków osób zamożnych, wprowadzonych od 2017 roku przez prezydenta Emmanuela Macrona. Kosztowało to budżet co najmniej 50 mld rocznie – wynika z wyliczeń francuskiego Trybunału Obliczeniowego. Macron zasłużył sobie tym samym na przydomek „prezydenta bogaczy”.
W poniedziałkowym przemówieniu w Zgromadzeniu Narodowym premier Bayrou mówił, że „poddanie się długowi jest jak poddanie się sile militarnej” i „w obu przypadkach tracimy wolność” Podkreślał, że jeśli nie zostaną podjęte żadne działania, ciężar długu będzie nie do zniesienia. Przypomniał, że decyzje dotyczące długu „złamały umowę zaufania” między pokoleniami, przyczyniając się do dalszej frustracji z powodu działań państwa.
– Premier Bayrou upadł, gdyż podjął próbę przekonania Francuzów, że kraj zmierza ku katastrofie finansowej i gospodarczej. Postawił wszystko na jedną kartę i musiał przegrać w warunkach rosnącego niezadowolenia obywateli – mówi „Rzeczpospolitej” Mathias Vanesse, były dziennikarz BBC mieszkający we Francji.
Co zrobi prezydent Emmanuel Macron?
Prezydent miał kilka możliwości. Pierwsza to desygnowanie nowego premiera, który będzie się starał zbudować większość w parlamencie. Macron może także rozwiązać parlament, co oznacza nowe wybory. Może także podać się do dymisji i zrobić to jednocześnie z rozwiązaniem parlamentu. Wybrał to pierwsze.
– Moim zdaniem dymisja prezydenta jest bardzo mało prawdopodobna, gdyż stałaby w sprzeczności z geopolityczną rolą Macrona jako podmiotu starającego się utrzymać półfederalistyczny status Unii Europejskiej, co jest podstawową doktryną obecnego prezydenta. Obawiać się może, iż w sytuacji wyboru nowego prezydenta, zagrożone zostaną programy unijne, jak chociażby materialna pomoc dla Ukrainy – mówił w poniedziałek „Rzeczpospolitej” prof. Georges Mink, politolog z uniwersytetu Paris West Nanterre oraz z Kolegium Europejskiego w Natolinie.
Czytaj więcej
Ruszyły przygotowania do protestów, które począwszy od 10 września mają sparaliżować cały kraj. Jak przed siedmioma laty.
Z sondaży wynika, że największą siłą polityczną we Francji jest obecnie skrajna prawica, czyli Zjednoczenie Narodowe pod wodzą Marine Le Pen z 32,3 proc. poparcia. Na drugim miejscu jest lewicowy blok Nowy Front Ludowy, na którego czele stoi Jean-Luc Mélenchon (26 proc.).
Wspierająca Macrona partia Razem na rzecz Republiki może liczyć na 14,5 proc. głosów, a Republikanie, także z obozu prezydenta, mogliby uzyskać 11,8 proc. W sumie utworzyłyby się, jak i obecnie, trzy bloki polityczne. Tak jest obecnie.
– W tej sytuacji Macron najprawdopodobniej zdecyduje się na tzw. twardą kohabitację w postaci desygnowania premiera nie z własnego obozu politycznego, co jednak doprowadzi do ciągłych konfliktów politycznych – mówi prof. Mink.
Układ sił we francuskim parlamencie
Czy Francja znajduje się na skraju prawdziwej rewolucji?
Nie brak głosów, iż prezydent może się starać umiejętnie wykorzystywać konfrontację polityczną pomiędzy skrajną prawicą, czyli Zjednoczeniem Narodowym oraz skrajną lewicą, której przywódcą jest Mélenchon, szef wchodzącej w skład Nowego Frontu Ludowego partii Francja Niepokorna.
We francuskich mediach pojawiły się informacje, że Macron ma już od dawna przygotowane rozwiązanie i błyskawicznie mianuje nowego premiera. Tak aby mógł on stawić czoła zapowiadanym na środę protestom ulicznym. Wszystko to nie zmienia faktu, że Francja znajduje się w głębokim kryzysie politycznym, społecznym i finansowym. Ujawnić się on może z całą ostrością w zapowiadanych na środę demonstracjach i spodziewanych starciach z policją.
Zdaniem niektórych obserwatorów Francja znajduje się na krawędzi prawdziwej rewolucji.