W niedzielę PiS w czasie Kongresu obywatelskiego w Krakowie poinformowało, że w wyborach prezydenckich partia ta poprze prezesa IPN Karola Nawrockiego, który startuje w wyborach jako kandydat „obywatelski”.
Marcin Horała: Jeśli Karol Nawrocki jedzie w sprawie prywatnej, jedzie swoim samochodem
Horała był pytany o to, kto płaci za kampanię Nawrockiego, skoro jest on kandydatem „obywatelskim”. - Właściwie odbywa się ona bezkosztowo. Po pierwsze, to nie jest kampania - odparł.
Jednocześnie Horała przyznał, że to „prawdopodobnie PiS” zapłacił za organizację Kongresu obywatelskiego w Krakowie. - Choć ja osobiście w tym nie uczestniczyłem – zastrzegł.
Czytaj więcej
Prezydenturę Andrzeja Dudy niemal tylu samo ankietowanych ocenia dobrze, co źle - wynika z najnowszego sondażu pracowni Opinia24 dla "Faktów" TVN i...
A kto płaci za wyjazdy Karola Nawrockiego na spotkania z wyborcami? - Jeżeli dotyczą spraw prywatnych, to oczywiście Karol Nawrocki z własnej kieszeni. Np. auto służbowe IPN to nie jest Renault Twingo, którym pojechał do Sochaczewa - odparł Horała.
Kiedy posła PiS ,kto zapłaci za billboardy Nawrockiego, Horała spytał, co próbuje mu udowodnić prowadzący rozmowę Tomasz Terlikowski. - To, że jest to kandydat PiS, a nie kandydat obywatelski – odparł dziennikarz.
Karol Nawrocki nie był kandydatem przed poparciem go przez PiS, ale „godził się nim zostać”
- Nikt nie twierdzi., że jest to kandydat niezależny, który nie ma żadnych związków z PiS. Jest to kandydat obywatelski, bezpartyjny – nigdy nie był członkiem PiS, nigdy nie był w żadnej partii – wyjaśnił Horała. Dodał jednak, że Nawrocki „utożsamia się z podobnymi poglądami” jak PiS, dlatego partia ta go popiera.
Niewątpliwie będziemy mieli wielokrotnie mniej pieniędzy niż konkurenci. Naszą jedyną drogą jest zwrócenie się z uprzejmą prośbą do Polaków
- Karol Nawrocki jest kandydatem bezpartyjnym, obywatelskim, popieranym przez PiS. To rzeczy oczywiste – podsumował Horała.
- Rozumiem, że to uwiera, że jego kontrkandydat, Rafał Trzaskowski, w okopach partyjnych tkwi niezwykle głęboko – dodał nawiązując do faktu, że kandydat KO na prezydenta jest wiceprzewodniczącym Koalicji Obywatelskiej. - Ale nie jest tak, że Nawrocki wczoraj spadł z Księżyca, nie ma poglądów – zastrzegł.
A dlaczego, skoro kandydat jest „obywatelski”, w piątek zadzwonił do niego Jarosław Kaczyński informując, że będzie kandydował na prezydenta?
Horała odparł, że Kaczyński nie zaproponował Nawrockiemu startu, a jedynie poinformował go o poparciu dla jego kandydatury. - PiS długo zastanawiało się, jakiego wybrać kandydata. Była na stole opcja, że wystawiamy naszego kandydata, członka partii, kilka takich nazwisk się pojawiło. Wybraliśmy inną opcję - wyjaśnił. Jak dodał, skoro partia rozważała poparcie Nawrockiego, musiała go wcześniej o tym poinformować.
- Kto miał go poinformować, że partia zdecydowała się go poprzeć? - pytał retorycznie w kontekście piątkowego telefonu prezesa PiS do prezesa IPN.
Na uwagę, że przed poparciem PiS Nawrocki nie był kandydatem, Horała odparł, że „godził się nim zostać”.
A skąd PiS, pozbawiony decyzją PKW subwencji, weźmie pieniądze na kampanię Nawrockiego (koszt kampanii prezydenckiej to nawet ok. 40 mln zł). - Niewątpliwie będzie to trudne, niewątpliwie będziemy mieli wielokrotnie mniej pieniędzy niż konkurenci. Naszą jedyną drogą jest zwrócenie się z uprzejmą prośbą do Polaków - odparł Horała.