Jesienią 1980 r. tuż przed rejestracją NSZZ Solidarność Lech Wałęsa ujawnił, że jego celem jest „zbudowanie drugiej Japonii”. To było wtedy marzenie ściętej głowy: jak pogrążony w głębokim kryzysie i w pełni zależny od Moskwy kraj miałby dogonić trzecią, jak wówczas szacowano, potęgę gospodarczą świata i symbol nowoczesności.
Jednak 44 lata później Polska znalazła się u progu spełnienia wizji Wałęsy. Jeśli wierzyć MFW, w tym roku PKB na mieszkańca w naszym kraju (przy uwzględnieniu realnej mocy nabywczej walut narodowych) sięga 49 tys. dolarów, niewiele mniej niż w Kraju Kwitnącej Wiśni (54 tys.). Tyle że przynajmniej w równym stopniu co niezwykłemu wzrostowi gospodarczemu naszego kraju ten sukces będziemy zawdzięczać kumulującym się problemom strukturalnym Japonii. To państwo, którego gospodarka od lat stoi w miejscu, czego przejawem była do niedawna ciągła deflacja.