Emmanuel Macron liczy na powtórkę „efektu 1998 roku”. Przed 26 laty mistrzostwo świata, jakie zdobyła francuska reprezentacja piłki nożnej, zjednoczyło kraj. Teraz podobny skutek miałaby przynieść zdaniem prezydenta olimpiada. Głęboka polaryzacja Francji przed wyborami poszłaby w ten sposób w zapomnienie. I faktycznie: przez wiele miesięcy poprzedzających rozpoczęcie igrzysk prognozowano, że republika nie stanie na wysokości tego zadania. – Okazało się, że hotele, restauracje, metro – wszystko świetnie zadziałało. Paryż pokazał się światu od najlepszej strony – uważa Sylvie Kauffmann, szefowa działu opinii „Le Monde”.