Brejzę pytano czy będzie obserwowała posiedzenie komisji ds. Pegasusa, na którym zeznawać będzie w piątek prezes PiS, Jarosław Kaczyński.
- Jestem bardzo ciekawa co prezes Kaczyński powie na temat Pegasusa, jaka jest jego wiedza — odparła.
Dorota Brejza: Zapytałabym Jarosława Kaczyńskiego czy ma odwagę przeprosić za użycie Pegasusa
A jakie pytania zadałaby żona Krzysztofa Brejzy prezesowi PiS, gdyby mogła uczestniczyć w posiedzeniu komisji?
- Zadałabym panu prezesowi bardzo dużo pytań. Pan prezes Kaczyński był w czasie rządów PiS-u wicepremierem ds. bezpieczeństwa. Zatem nie wierzę, aby nie miał wiedzy o tak inwazyjnym narzędziu, jakim był Pegasus. Wiemy dzisiaj z całą pewnością, że Pegasus był wykorzystywany do celów politycznych. Zadałabym zatem pytanie kto zdecydował o tym, czyj to był pomysł, żeby takie narzędzie wykorzystywać do celów politycznych — mówiła.
Jak działa oprogramowanie Pegasus
- Bardzo interesuje mnie klucz, jak dobierano klucz inwigilowanych osób. Wiemy, że tym narzędziem inwigilowano prokurator Ewę Wrzosek, Michała Kołodziejczaka, Romana Giertycha, wiele innych osób — dodała.
- Zadałabym też panu prezesowi pytanie czy wie, ile krzywdy stoi za inwigilacją Pegasusem — mówiła też Dorota Brejza.
- I pewnie zadałabym pytanie czy ma odwagę spojrzeć ludziom w oczy i przeprosić. Bo był wicepremierem ds. bezpieczeństwa, a Polska swoim obywatelom bezpieczeństwa, narażając ich na nielegalną, polityczną inwigilację nie zapewniła — podsumowała.
Komisja śledcza ds. afery Pegasusa
Dorota Brejza o użyciu Pegasusa przeciwko Krzysztofowi Brejzie: Watergate do sześcianu
- Mój mąż był inwigilowany przez sześć miesięcy, od kwietnia do października 2019 roku. To jest historia europejskiej Watergate, Watergate do sześcianu. Nielegalnie pozyskane materiały z Pegasusa, w zmanipulowanej formie, były wykorzystywane na antenie TVP — przypomniała Dorota Brejza. Krzysztof Brejza był inwigilowany w związku ze śledztwem dotyczącym nieprawidłowości w urzędzie miasta w Inowrocławiu, gdzie prezydentem był jego ojciec. Polityk PO w czasie, gdy był inwigilowany, pełnił funkcję szefa sztabu kampanii wyborczej PO przed wyborami do parlamentu.
Czytaj więcej
Jarosław Kaczyński, stając przed komisją ds. Pegasusa, pokaże, jakim był realnym szefem państwa i jakim jest liderem partii. Jeśli straci nerwy, ok...
- Od mojego męża pozyskano 85 tys. informacji tekstowych, najstarsze pochodzą z 2010 roku. Służby specjalne potrafią odtworzyć na przestrzeni kilkunastu lat gdzie mój mąż był i co zrobił w określonym momencie. Skala tej inwigilacji była przepotężna. (Pegasus) to jest narzędzie inwigilacji totalnej. Przypominam, że mój mąż nie miał nigdy postawionych żadnych zarzutów. Nigdy nawet w postępowaniu, w którym użyto Pegasusa, nie został przesłuchany jako świadek — przypomniała Dorota Brejza.
- To jest historia wielkiej krzywdy, wielkiego cierpienia — przekonywała.
- Służby specjalne w sposób nielegalny pozyskiwały materiały pochodzące z jego telefonu, prokuratura wykorzystywała je w swojej pracy, a wszystko to ciekło do telewizji, gdzie materiały te były wykorzystywane w sposób negatywny, dodawano im kontekst — dodała podkreślając, że pokazuje to jak działało państwo PiS.
- Materiał, który pozyskano od mojego męża był wsteczny (sprzed okresu rozpoczęcia inwigilacji — red.) i był wykorzystywany — podkreśliła.
- Ja oczekuję sprawiedliwości. W sprawie Pegasusa wyszło do przestępstwa w tak wielu obszarach — od zakupu, przez użycie tego narzędzia - że ja nie wyobrażam sobie tego, by nie było odpowiedzialności karnej. Nie mam potrzeby zemsty, ani rewanżu. Mam ogromną potrzebę spotkania się ze sprawiedliwością - podsumowała.