Ukraina: Niemcy znów blokują wykorzystanie rezerw walutowych Rosji

Po odrzuceniu przez Senat USA pomocy dla Kijowa jedynym wyjściem jest wykorzystanie rezerw walutowych Rosji.

Publikacja: 09.02.2024 03:00

Prezydent Joe Biden przyjmie w piątek kanclerza Olafa Scholza. Mają rozmawiać między innymi o pomocy

Prezydent Joe Biden przyjmie w piątek kanclerza Olafa Scholza. Mają rozmawiać między innymi o pomocy dla Ukrainy. Zdjęcie ze spotkania przed szczytem G7 w zamku Elmau w niemieckich Alpach w 2022 r.

Foto: BENOIT TESSIER / POOL / AFP

Jak pierwsza ujawniła „Rzeczpospolita”, w najbliższym czasie do Paryża i Berlina ma polecieć Donald Tusk. Wizyta premiera, który do tej pory odwiedził tylko stolicę Ukrainy (pomijając udział w szczytach europejskich w Brukseli), ma być spektakularnym sygnałem odrodzenia współpracy w ramach Trójkąta Weimarskiego. Jednak u progu takiej kampanii dyplomatycznej pojawiła się niespodziewana przeszkoda.

Polska z całych sił popiera wykorzystanie rezerw walutowych Rosji zdeponowanych na Zachodzie dla sfinansowania obrony w Ukrainie – przyznają źródła dyplomatyczne w Warszawie.

Czytaj więcej

Rząd Donalda Tuska stawia mocniej na Francję i Niemcy kosztem USA

Jednak Niemcy i Francja, podobnie jak Europejski Bank Centralny (EBC), sprzeciwiają się takiej inicjatywie. Obawiają się, że doprowadzi ona do załamania zaufania do systemów finansów międzynarodowych, a nawet upadku euro: we wspólnej walucie swoje aktywa zdeponowało wiele reżimów autorytarnych świata i mogłyby się one obawiać, że je utracą.

– W kwestii ukraińskiej znów stajemy się razem z Francuzami hamulcowymi. Przywiązanie do idei immunitetu państwa, formalnych reguł prawnych wydają się nie do przezwyciężenia w Berlinie nawet u osób, które instynktownie wspierają Ukrainą – mówią źródła dyplomatyczne nad Szprewą.

Czytaj więcej

Krzysztof Adam Kowalczyk: Dlaczego Zachód boi się przejąć majątek Kremla?

Takie obawy długo żywiła także Ameryka. W szczególności obawiała się reakcji Chin na konfiskatę rosyjskich rezerw. Chodzi o największego wierzyciela amerykańskiego długu, który sprzedając na dużą skalę zobowiązania USA, mógłby doprowadzić do załamania kursu dolara. To z tego powodu przez blisko dwa lata, od kiedy rozpoczęła się rosyjska inwazja na Ukrainę, postęp w sprawie użycia rosyjskich rezerw walutowych był niewielki. Jednak ostatnio administracja Joe Bidena zmieniła w tej sprawie zdanie. Powiedziała to pod koniec stycznia w trakcie Forum Ekonomicznego w Davos pełnomocniczka władz USA ds. odbudowy Ukrainy Penny Pritzker.

Scholz z wizytą w USA

Decydujące jest jednak stanowisko Unii. A to dlatego, że aż 190 mld dol. spośród 260 mld dol. rezerwy walutowych Rosji, które zostały zamrożone na Zachodzie, znajduje się w brukselskim systemie Euroclear. Niemcy i Francja zgadzają się jedynie, aby wykorzystać na pomoc dla Ukrainy odsetki z zysków z tych środków. Chodzi jednak nie o środki zarobione w ciągu ostatnich dwóch lat, jakieś 4,5 mld euro, tylko te, które da się zarobić od tej chwili. Obie stolice podkreślają, że prawo nie może działać wstecz.

Sprawa stanęła na ostrzu noża w nocy ze środy na czwartek, kiedy za sprawą powiązanej z Donaldem Trumpem frakcji republikanów zablokowany został kompromisowy pakiet ustaw zakładający zarówno uszczelnienie granicy z Meksykiem, jak i przekazanie 60 mld dol. pomocy wojskowej dla Ukrainy (oraz 14 mld dol. dla Izraela). W obozie miliardera górę wzięła logika wyborcza: chce on, aby kryzys na granicy z Meksykiem pozostał nierozwiązany (tylko w grudniu przedostało się tą drogą nielegalnie do USA ponad 300 tys. osób), bo kwestia imigracji dodaje mu wiele głosów w starciu z Joe Bidenem w listopadzie. Jednak amerykański wywiad twierdzi, że dużo wcześniej, bo za kilka tygodni, z braku amunicji i broni może załamać się ukraiński front.

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Nie ma pieniędzy dla Ukrainy? Wybory w USA były do przewidzenia

W czwartek do Waszyngtonu poleciał kanclerz Olaf Scholz. Z naszych informacji wynika, że Joe Biden będzie próbował go w piątek przekonać do wykorzystania rosyjskich rezerw walutowych.

Jak ujawnił „Financial Times”, z kompromisowym pomysłem wystąpił premier Belgii Alexander de Croo, którego kraj do końca czerwca przewodzi Unii Europejskiej. Zaproponował on emisję długu, z którego byłoby finansowane wsparcie dla Ukrainy. Dopiero gdyby Moskwa odmówiła spłacenia tych zobowiązań, przeprowadzono by konfiskatę odpowiedniej części rosyjskich rezerw walutowych. W ten sposób po raz pierwszy Rosjanie musieliby zapłacić za zbrodnie dokonane w Ukrainie.

Sprzeciw Rosji

Plan spotkał się z natychmiastową reakcją Kremla. Oczywiście Federacja Rosyjska wystąpi na drogą sądową, aby wstrzymać takie decyzje. – Będziemy chronili nasze interesy, naszą nielegalnie przejętą własność. Podważenie czyjejś własności podważa fundamenty, na których oparty jest światowy system gospodarczy, także ten w krajach, które chcą przejąć naszą własność – powiedział rzecznik rosyjskiego prezydenta Dmitrij Pieskow. W ten sposób powtórzył on znaczną część wątpliwości wysuwanych przez niemieckie władze.

Postawa premiera de Croo pokazuje jednak istotną ewolucję w tej sprawie krajów Unii Europejskiej. Belgia tradycyjnie była niechętna, by naruszać aktywa zdeponowane w obcych bankach. Przez dziesięciolecia jej specjalnością były anonimowe konta bankowe, co pozwalało ich właścicielom unikać płacenia podatków w swoich macierzystych krajach.

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Partia Reagana sprzedaje Ukrainę

Blokada rosyjskich rezerw walutowych jest też sprzeczna z polityką bezpieczeństwa Niemiec i Francji. W obawie przed powrotem do Białego Domu Donalda Trumpa oba kraje chcą mocniej zaangażować się w obronę Ukrainy. Na szczycie UE 1 lutego uzgodniono co prawda przekazanie Ukrainie w ciągu czterech lat 50 mld euro, chodzi jednak o środki na podtrzymanie ukraińskich finansów publicznych, a nie dostarczenie broni. I tu de Croo dokonał pewnego kroku. Zapowiedział, że opodatkowanie zysków z rosyjskich rezerw walutowych zdeponowanych w samej Belgii (1,8 mld euro) zostanie przeznaczone na pomoc wojskową dla Ukrainy.

Jak pierwsza ujawniła „Rzeczpospolita”, w najbliższym czasie do Paryża i Berlina ma polecieć Donald Tusk. Wizyta premiera, który do tej pory odwiedził tylko stolicę Ukrainy (pomijając udział w szczytach europejskich w Brukseli), ma być spektakularnym sygnałem odrodzenia współpracy w ramach Trójkąta Weimarskiego. Jednak u progu takiej kampanii dyplomatycznej pojawiła się niespodziewana przeszkoda.

Polska z całych sił popiera wykorzystanie rezerw walutowych Rosji zdeponowanych na Zachodzie dla sfinansowania obrony w Ukrainie – przyznają źródła dyplomatyczne w Warszawie.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Kryzys polityczny w Hiszpanii. Premier odejdzie przez kłopoty żony?
Polityka
Mija pół wieku od rewolucji goździków. Wojskowi stali się demokratami
Polityka
Łukaszenko oskarża Zachód o próbę wciągnięcia Białorusi w wojnę
Polityka
Związki z Pekinem, Moskwą, nazistowskie hasła. Mnożą się problemy AfD
Polityka
Fińska prawica zmienia zdanie ws. UE. "Nie wychodzić, mieć plan na wypadek rozpadu"