Nie ma kraju na świecie, który od czterech lat rozwijałby się w takim tempie jak Gujana: jedyny kraj Ameryki Południowej, w którym mówi się po angielsku. To wynik nowych koncesji na wydobycie ropy i gazu, jakie władze w Georgetown zawarły z międzynarodowymi koncernami naftowymi jak amerykański Exxon czy francuski Total.
Jednak reżim Nicolasa Maduro uważa to za prowokację. Jego zdaniem bonanza odbywa się na terytorium, które powinno należeć do Wenezueli. Chodzi o region zwany Essequibo o powierzchni 160 tys. km kw., co stanowi 2/3 terytorium Gujany.