Stanowisko to szefowa niemieckiego MSW przedstawiła w wywiadzie z dziennikiem "Welt am Sonntag".
Faeser podkreśla, że te krótkoterminowe kontrole posłużyłyby jako kluczowy środek w walce z przemytnikami ludzi, którzy wykorzystują otwarte granice między Niemcami a krajami sąsiadującymi.
Wcześniej Faeser sprzeciwiała się idei pełnych kontroli na granicy z Czechami i Polską, uznając je za nieskuteczne. Podczas debat, które odbyły się na początku tego lata w Bundestagu, opowiadała się za wyrywkowymi kontrolami i tajnymi przeszukaniami jako bardziej realnymi opcjami.
Tajne przeszukania w Niemczech obejmują przeszukania przeprowadzane bez konkretnych podejrzeń, często z udziałem funkcjonariuszy policji w cywilu w nieoznakowanych pojazdach.
Czytaj więcej
Włochy od miesięcy nie stosują się do unijnych przepisów dublińskich. Niemiecki rząd federalny reaguje i zawiesza tzw. mechanizm solidarności.
Jednak w wywiadzie dla "Welt am Sonntag", który ukaże się w niedzielnym wydaniu gazety, Faeser proponuje pełne kontrole oraz rozmieszczenie niemieckich funkcjonariuszy policji na terytorium Czech. Ujawniła, że negocjacje w tej sprawie już trwają.
Ponadto Faeser zapowiedziała powołanie wspólnej czesko-niemieckiej grupy zadaniowej, której celem będzie zintensyfikowanie wysiłków na rzecz zwalczania przemytu ludzi. Współpraca ta obejmowałaby wspólną rejestrację przemytników ludzi i wzajemną wymianę kluczowych informacji dotyczących bezpieczeństwa, a także rozszerzenie i intensyfikację wspólnych patroli.
Czytaj więcej
Niemcy zwróciły się do polskiego rządu o wyjaśnienie "poważnych" zarzutów dotyczących rzekomych nieprawidłowości związanych z wydawaniem wiz - info...
Ma to być współpraca wzorowana na tej ze Szwajcarią - funkcjonariusze policji federalnej, w ścisłej współpracy ze szwajcarską policją, mogą kontrolować terytorium Szwajcarii i zapobiegać nieuprawnionemu wjazdowi.
Niemcy do końca roku spodziewają się 400 tysięcy wniosków wizowych
Faeser ujawniła również, że do końca sierpnia Niemcy otrzymały około 200 000 wniosków o azyl, a prognozy wskazują, że do końca roku liczba ta może osiągnąć 400 000. Niemieckie regiony wyraziły obawy co do swojej zdolności do opieki nad migrantami w obliczu tego napływu.
Faeser zaapelowała także o zacieśnienie współpracy z Turcją w kwestiach migracyjnych w przyszłości. - Tego właśnie potrzeba. W tej chwili umowa UE z Turcją nie działa wystarczająco dobrze - oceniła.
Przygraniczne landy dyskutują o przywróceniu kontroli
Kwestia kontroli granicznych zyskała na znaczeniu w okresie poprzedzającym wybory stanowe w Hesji i Bawarii, gdzie migracja i kontrole graniczne są tematami gorąco dyskutowanymi. Podczas gdy niektórzy konserwatywni przywódcy, jak minister-prezydent Hesji Boris Rhein, opowiadają się za odprawami granicznymi z Czechami i Polską, inni, jak bawarski odpowiednik Markus Söder, nie opowiadają się za nimi w przypadku Bawarii.
O przywrócenie pełnych kontroli granicznych, na wzór austriackiego wdrożonego w 2015 r., choć na wybranych przejściach granicznych, wzywali także przedstawiciele różnych regionów Niemiec oraz opozycyjna konserwatywna Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna.
Afera wizowa w Polsce
W piątek 15 września MSZ opublikowało komunikat, że "w związku z trwającymi ustaleniami w sprawie nieprawidłowości w procesie wydawania wiz minister spraw zagranicznych zdecydował (...) zwolnić ze stanowiska i rozwiązać umowę o pracę z dyrektorem Biura Prawnego i Zarządzania Zgodnością MSZ Jakubem Osajdą".
Kierowany przez Zbigniewa Raua resort poinformował też o przeprowadzeniu "nadzwyczajnej kontroli i audytu w Departamencie Konsularnym Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz wszystkich placówkach konsularnych RP", a także zdecydował się "wypowiedzieć umowy wszystkim firmom outsourcingowym, którym od 2011 r. powierzone zostały zadania związane z przyjmowaniem wniosków wizowych w wyniku zamknięcia 31 placówek decyzją ówczesnego szefa resortu Radosława Sikorskiego".
Afera wizowa zaczęła się od dymisji wiceszefa MSZ, Piotra Wawrzyka. Jakub Osajda to druga osoba w MSZ, która straciła pracę po nagłośnieniu afery.
Wiceminister Piotr Wawrzyk został odwołany przez premiera Mateusza Morawieckiego i stracił funkcję w MSZ 31 sierpnia, polityk zniknął też z list wyborczych PiS. Jak podawał Onet, Wawrzyk został zdymisjonowany, ponieważ miał pomagać swoim współpracownikom stworzyć nielegalny kanał przerzutu imigrantów z Azji i Afryki przez Europę do Stanów Zjednoczonych. Z publikacji Onetu wynikało, że Wawrzyk przygotowywał listy osób, którym wizy miały być przyznawane w pierwszej kolejności, po czym przekazywał je konsulom. W ramach takiego procederu wizy do Polski mieli - podawał portal - dostać fałszywi filmowcy z Indii, którzy odnaleźli się potem na granicy USA z Meksykiem.
31 sierpnia, na kilka godzin przed dymisją Wawrzyka, w MSZ mieli zjawić się funkcjonariusze CBA - informowała "Rzeczpospolita". Oficjalnym powodem dymisji wiceministra był "brak satysfakcjonującej współpracy".