Katastrofalna powódź w Libii nie pozostaje bez związku z polityką

Wielka woda nie zabiłaby tylu tysięcy Libijczyków, gdyby nie błędy skłóconych przywódców. Po tragedii może przyjść opamiętanie. I wybory.

Publikacja: 21.09.2023 03:00

Znaczna część Derny przestała istnieć

Znaczna część Derny przestała istnieć

Foto: KARIM SAHIB/AFP

„To wina chciwych przywódców” – napisał o przyczynach śmierci tak wielu Libijczyków w wyniku powodzi wywołanej przez cyklon Daniel Tarek Megerisi, ekspert think tanku ECFR. Gdyby nie „rzeka korupcji i zaniedbań”, skala zniszczeń i liczba zabitych byłaby znacznie niższa.

Cyklon uderzył we wschodnią Libię 10 września. Zawaliły się tamy na rzece koło Derny, 100-tys. miasta nad Morzem Śródziemnym. Jego znaczna część przestała istnieć. Ilu ludzi zginęło? – Najniższe oficjalne dane Światowej Organizacji Zdrowia, z 18 września, to 4 tys. Plus ponad 9 tys. zaginionych. Olbrzymia większość w Dernie.

Jak po długiej wojnie

Ale nieoficjalnie mówi się nawet o ponad 20 tys. ofiar śmiertelnych. To byłoby niewiele mniej, niż w Libii zginęło od lutego 2011 r., gdy rozpoczęła się rewolucja przeciwko dyktatorowi Muammarowi Kaddafiemu. A potem Libia doświadczyła jeszcze wojen domowych. W czasie rewolucji i wojen życie w Libii straciło – według różnych danych – od 25 tys. do ponad 40 tys. ludzi.

Czytaj więcej

Libia: Rośnie liczba ofiar katastrofalnych powodzi. Zginąć mogło 10 tys. osób

Kraj jest nadal podzielony. Są dwa ośrodki władzy. Rząd w leżącym na zachodzie Trypolisie, zwany przekornie rządem jedności narodowej i uznawany przez społeczność międzynarodową. Oraz rząd na wschodzie (z ośrodkami w Bengazi i Tobruku). On nie jest do końca rządem, to parlament plus najważniejszy gracz, gen. Chalifa Haftar (z rodziną). Tarek Megerisi nazywa Haftara dyktatorem wojskowym. Uważa też, że mimo podziałów oba ośrodki prowadzą podobną politykę. I na ich czele stoją rodziny byłych uczniów Kaddafiego. Haftar trwał latami u boku zabitego w październiku 2011 r. dyktatora, a ojciec premiera z Trypolisu, Abd al-Hamida Dubajby, był wysokiej rangi urzędnikiem, odpowiedzialnym – co szczególnie ważne, biorąc pod uwagę tragiczne skutki rozpadu zbudowanych w czasach Kaddafiego tam – za infrastrukturę.

W czasie tych wojen domowych szczególnie dotknięta była Derna. Już wcześniej zginęły tam setki ludzi. – Kaddafi, a potem Haftar uważali Dernę za bastion ekstremistów i terrorystów. W latach 2018–2019 Haftar atakował i bombardował Dernę, nie obchodził go los mieszkańców – mówi „Rzeczpospolitej” Peter Millett, czołowy ekspert ds. Libii, były ambasador Wielkiej Brytanii w tym kraju.

Władz wschodniej Libii nie obchodził też stan tam. Jak podkreśla Millett, nawet wydzielono pieniądze na ich utrzymanie i remont, ale nie trafiały tam, gdzie powinny, tylko prawdopodobnie do kieszeni lokalnych polityków.

Czytaj więcej

Po Maroku - Libia. Zabójcze żywioły w Afryce Północnej

Setki mieszkańców Derny zebrały się w poniedziałek wieczorem, ponad tydzień po tragedii, przed głównym meczetem Sahaba, domagając się wyciągnięcia konsekwencji wobec polityków. Podłożono też ogień pod dom – odwołanego już – burmistrza Derny.

Nastrój jedności

Gen. Haftar odpiera krytykę. Uważa, że powódź to po prostu katastrofa naturalna. Wschodnie władze, niezadowolone z protestów, odcięły w Dernie łączność telefoniczną i internet. I nakazały dziennikarzom opuszczenie miasta, pod pretekstem, że przeszkadzają w pracy ekipom ratunkowym.

Tragedia nieco złagodziła podziały między rządami, ten w Trypolisie twierdzi w każdym razie, że pomaga rodakom ze wschodu. Choć wielu ekspertów uważa, że nie ma żadnych dowodów na to, że oba ośrodki władzy zaczęły ze sobą współpracować. Raczej próbują poprawić swój wizerunek.

Czy tragedia może doprowadzić do zjednoczenia Libii? – Widać, że jednoczą się Libijczycy, zwykli ludzie z całego kraju. Popierają swoich braci i siostry na wschodzie, szczególnie w Dernie. Ale jak ich gniew, smutek i solidarność mogą wpłynąć na polityków? To jest pilne zadanie dla ONZ: wykorzystać tę wściekłość, te emocje do wywarcia presji na polityków, którzy nie chcą zmian. Nastrój jedności idzie od ludzi. To politycy są podzieleni, kierują się swoimi wąskimi interesami. Nie interesują się ludźmi, dlatego potrzebne są wybory – uważa Peter Millett.

Wybory, prezydenckie i parlamentarne, planowano w grudniu 2021 r., ale w ostatniej chwili je odwołano. Kiedy mogłyby się odbyć? – Może w przyszłym roku. Dużo trzeba wcześniej zrobić, by je przeprowadzić i by uczestnicy uznali ich wyniki – podkreśla były brytyjski ambasador w Libii.

„To wina chciwych przywódców” – napisał o przyczynach śmierci tak wielu Libijczyków w wyniku powodzi wywołanej przez cyklon Daniel Tarek Megerisi, ekspert think tanku ECFR. Gdyby nie „rzeka korupcji i zaniedbań”, skala zniszczeń i liczba zabitych byłaby znacznie niższa.

Cyklon uderzył we wschodnią Libię 10 września. Zawaliły się tamy na rzece koło Derny, 100-tys. miasta nad Morzem Śródziemnym. Jego znaczna część przestała istnieć. Ilu ludzi zginęło? – Najniższe oficjalne dane Światowej Organizacji Zdrowia, z 18 września, to 4 tys. Plus ponad 9 tys. zaginionych. Olbrzymia większość w Dernie.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Europosłowie mają dość. Chcą zawieszenia prawa głosu Węgier w Radzie Europejskiej
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Polityka
Komfortowe zwycięstwo Roberty Metsoli. Maltańska prawniczka ponownie szefową PE
Polityka
Krytykował polski rząd, nie chce pomagać Ukrainie. Kim jest J.D. Vance?
Polityka
Wybory prezydenckie w USA. Joe Biden o swojej "cholernie dobrej" kondycji
Polityka
Cichanouska: Jest ryzyko, że Zachód może porzucić Białoruś