Spadający na giełdzie kurs rubla nie osiągnął jeszcze rekordu z początku wojny z Ukrainą (marzec 2022 r.,) za to już powoduje niesnaski w rządzącej elicie.
– Kurs rubla do dolara to nie tylko wskaźnik ekonomiczny, on wpływa na socjalne prawa Rosjan – stwierdził podenerwowany wpływowy senator Andriej Kliszas. Eksperci związani z Kremlem od razu próbowali uspokajać, że w przypadku dalszego spadku kursu może być odwrotnie, ponieważ dewaluacja waluty pomoże zniwelować deficyt budżetowy, a to ulży Rosjanom. „Jasne, ulży, ale nie uwzględni inflacji” – zjadliwie odpowiadali internauci. Kremlowscy propagandyści powtarzają jednak slogan wymyślony jeszcze w czasie kryzysu w 2008 roku: „Rosjanie zarabiają w rublach, ceny w sklepach są w rublach, dolar ich nie interesuje”.