"Działania komisji, np. śledztwa i przesłuchania publiczne, stwarzające ryzyko poważnego uszczerbku na reputacji kandydatów w wyborach, a poprzez stwierdzenie, że dana osoba działała pod wpływem rosyjskim, mogłyby ograniczyć skuteczność praw politycznych osób wybranych w demokratycznych wyborach" - podkreśla Komisja Europejska w oficjalnym komunikacie.
Komisja zaznacza, że ustawa o zbadaniu rosyjskich wpływów zawiera szereg artykułów naruszających m.in. zasady demokracji, prawa do skutecznej ochrony sądowej czy wymogi prawa UE dotyczące ochrony danych.
Czytaj więcej
Zdaniem ponad połowy ankietowanych powołanie Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej P...
KE zauważa, że zawarte w ustawie definicje "rosyjskich wpływów" i "działalności" są nieprecyzyjne i bardzo szerokie, a przewidziane sankcje, w tym zakaz sprawowania funkcji publicznych przez 10 lat, ma zastosowanie także do zachowań, które w chwili ich popełnienia były zgodne z prawem, więc łamią zasadę niedziałania sankcji wstecz.
Polska ma 21 dni kalendarzowych na udzielenie odpowiedzi na wezwanie do usunięcia uchybienia. Jeżeli nie uwzględni skarg KE, Komisja może podjąć decyzję o przesłaniu uzasadnionej opinii jako kolejnego etapu postępowania w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego.
Ustawa o zbadaniu wpływów rosyjskich już działa, ale znajduje się też w Trybunale Konstytucyjnym, do którego następczo skierował ja prezydent Andrzej Duda.
Dwa dni po podpisaniu ustawy Duda wniósł nowelizację ustawy, która jego zdaniem znosi najbardziej kontrowersyjne jej zapisy, m.in. możliwość odwołania się od decyzji komisji do sądu administracyjnego. W prezydenckiej nowelizacji odwołanie ma rozpatrywać sąd powszechny, w komisji nie mogą zasiadać członkowie parlamentu, a środki zaradcze (m.in. zakaz sprawowania funkcji publicznych, zakaz dostępu do informacji objętych tajemnicą państwową, zakaz posiadania broni) zostają usunięte.