26 września ubiegłego roku ciśnienie gazu w obu nitkach Nord Stream 1 zaczęło spadać. Dzień później poinformowano, że doszło do eksplozji. W jej rezultacie zostały uszkodzone dwie nitki Nord Stream 1 oraz jedna niedziałającego jeszcze Nord Stream 2 (Niemcy odmówiły wydania mu certyfikatu).
Od początku powszechne było przekonanie, że doszło do zamachu, jednak podejrzenia, kto tego dokonał, rozchodziły się w różnych kierunkach. Polska i Ukraina wskazały na Rosję, Rosja na Wielką Brytanię, Londyn oświadczył, że o niczym nie wie.