Jacinda Ardern. Córka mormonów, która stała się gwiazdą feminizmu

Jacinda Ardern, premier Nowej Zelandii, której sława wyrosła daleko poza ten niewielki kraj na antypodach, nieoczekiwanie zapowiedziała swoją dymisję.

Publikacja: 19.01.2023 21:00

Jacinda Ardern

Jacinda Ardern

Foto: AFP

Stanęła na czele rządu po zwycięstwie wyborczym jej Partii Pracy w 2017 r., mając 37 lat. Młodszej premier nie było wtedy w żadnym innym kraju. Przyciągnęła uwagę mediów, można było nawet mówić o „jacindamanii”. Nigdy wcześniej o pięciomilionowej Nowej Zelandii tyle się nie pisało. Ardern wyrosła na gwiazdę feminizmu i postępowego świata.

Ogłosiła radykalną walkę ze zmianami klimatu. Jeszcze zanim stanęła na czele rządu, wspierała wprowadzenie małżeństw par tej samej płci, a potem jako pierwszy nowozelandzki premier wzięła udział w paradzie równości. Za jej urzędowania zalegalizowano używanie marihuany. Dużo uwagi poświęcała najuboższym i Maorysom.

Czytaj więcej

Sąd Najwyższy Nowej Zelandii: Głosowanie po skończeniu 18 lat? Dyskryminacja

Zasłynęła też radykalną walką z covidem – Nowa Zelandia, na wiele miesięcy całkowicie odizolowana od świata, przeżyła kilka lockdownów. Po dwóch latach pandemii notowania jej partii, która w 2020 r. zdobyła 50 proc. głosów, zaczęły spadać. Teraz w sondażach ma około 33 proc. poparcia, kilka punktów procentowych mniej niż opozycyjna centroprawicowa Partia Narodowa (trzy lata temu zdobyła 25,6 proc.). Wybory odbędą się w październiku.

W czwartek wstrząśnięci Nowozelandczycy usłyszeli, jak Ardern, łamiącym się głosem i ze łzami w oczach, zapowiada, że 7 lutego odchodzi ze stanowiska premiera. Nowego przewodniczącego Partii Pracy i przyszłego szefa rządu poznamy już w niedzielę.

Powód: wypalenie. – Jestem człowiekiem. Dajemy z siebie wszystko tak długo, jak możemy, a potem nadchodzi czas. Dla mnie nadszedł. Z uprzywilejowanym stanowiskiem związana jest wielka odpowiedzialność. Polega ona na tym, by wiedzieć, kiedy jest się odpowiednią osobą do przewodzenia, a kiedy już nie – mówiła, podkreślając, że za jej dymisją nie kryje się żaden skandal, o którym opinia publiczna jeszcze nie wie.

Pojawiły się przypuszczenia, że Ardern chce mieć czas dla rodziny. Ma kilkuletnią córkę, którą urodziła rok po rozpoczęciu urzędowania. Zaledwie przez sześć tygodni nie była w stanie wypełniać obowiązków premiera, a na macierzyńskim była tylko przez dwa tygodnie, potem do pracy często zabierała niemowlę. Teraz będzie miała też czas na zapowiadany i przesuwany z powodu covidu ślub z partnerem.

Czytaj więcej

Sąd Najwyższy Nowej Zelandii: Głosowanie po skończeniu 18 lat? Dyskryminacja

Ardern należała w młodości do Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, czyli była mormonką. To znana głównie z USA wspólnota religijna o surowych zasadach obyczajowych i moralnych. Przez inne Kościoły uznawana zazwyczaj za sektę. Budzi emocje wielożeństwem, praktykowanym jednak w XIX wieku, teraz oficjalnie zakazanym, ale – jak co pewien czas piszą media – oddają się mu w podziemiu niektórzy mormońscy radykałowie.

W Nowej Zelandii, jak podał tamtejszy portal ekonomiczny Business Desk, mormoni są trzecią pod względem bogactwa grupą religijną. Jednym z najważniejszych hierarchów w regionie Pacyfiku był jeszcze niedawno Ian Ardern, brat bliźniak ojca kończącej urzędowanie szefowej rządu. Jacinda, która porzuciła mormonów w wieku 25 lat z powodu innego niż jej podejścia do praw gejów i stała się agnostyczką, nie epatuje swoimi mormońskimi korzeniami, ale się ich nie wypiera. Zdjęcie z wujkiem Ianem, mającym kościelny tytuł „starszego”, zamieściła w 2016 r. na Facebooku, choć nie wspomniała, kim jest.

Stanęła na czele rządu po zwycięstwie wyborczym jej Partii Pracy w 2017 r., mając 37 lat. Młodszej premier nie było wtedy w żadnym innym kraju. Przyciągnęła uwagę mediów, można było nawet mówić o „jacindamanii”. Nigdy wcześniej o pięciomilionowej Nowej Zelandii tyle się nie pisało. Ardern wyrosła na gwiazdę feminizmu i postępowego świata.

Ogłosiła radykalną walkę ze zmianami klimatu. Jeszcze zanim stanęła na czele rządu, wspierała wprowadzenie małżeństw par tej samej płci, a potem jako pierwszy nowozelandzki premier wzięła udział w paradzie równości. Za jej urzędowania zalegalizowano używanie marihuany. Dużo uwagi poświęcała najuboższym i Maorysom.

Pozostało 82% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
USA po zamachu. "Podniesiona pięść Trumpa przejdzie do historii"
Polityka
Ładunki wybuchowe na wiecu Donalda Trumpa. Secret Service na cenzurowanym
Polityka
Tak na Kremlu komentuje się zamach na Donalda Trumpa. Głos zabrali Dmitrij Pieskow i Maria Zacharowa
Polityka
Polscy politycy zaskoczeni i oburzeni. "Wstrząs", "sprzeciw" i apele o powstrzymanie agresji
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Polityka
Tunezja jak za dyktatury Ben Alego. Prezydent nie chce mieć rywali w wyborach
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą