Od kilkunastu miesięcy kwestie dotyczące Unii Europejskiej to główna oś sporu między PiS a Solidarną Polską. Ostatnie kilka tygodni to jego ponowna eskalacja, przede wszystkim na tle Krajowego Planu Odbudowy. Nieoficjalnie można usłyszeć, że partia Jarosława Kaczyńskiego gotowa jest nawet na przygotowanie nowej legislacji, jeśli okaże się to potrzebne, by odblokować fundusze. O poparciu takiej ustawy nie chcą słyszeć politycy Solidarnej Polski.

Czytaj więcej

Sondaż: Polakom jest obojętne czy Solidarna Polska jest w rządzie

I wygląda na to, że podejście, w którym najważniejsze jest odblokowanie KPO, jest zgodne z nastrojami większości Polaków. Łącznie aż 65,8 proc. ankietowanych w badaniu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” z 2–3 grudnia 2022 r. zgadza się z tezą, że obecny rząd powinien dążyć do spełnienia warunków Komisji Europejskiej w sprawie KPO nawet za cenę zerwania koalicji z Solidarną Polską. W tym 49,9 proc. „zdecydowanie” popiera takie podejście, a 15,9 proc. raczej się z nim zgadza.

Rzeczpospolita

Przeciwnego zdania jest 16,5 proc. ankietowanych, w tym 13,2 proc. „zdecydowanie” nie zgadza się z taką tezą, a 3,3 proc. – raczej się nie zgadza. Nie ma w ogóle zdania w tej sprawie aż 17,6 proc. wyborców.

Elektorat podzielony

Ciekawe okazuje się spojrzenie na wyniki wewnątrz elektoratu PiS. 32 proc. wyborców koalicji rządzącej zgadza się z tezą, że ceną za odblokowanie KPO może być nawet rozpad koalicji rządzącej. Przeciwnego zdania jest nieco więcej, bo 39 proc. ankietowanych. Nie ma zdania w elektoracie PiS blisko jedna trzecia wyborców.

Na tym tle wśród wyborców opozycji panuje niemal jednomyślność. Odblokowania KPO za cenę koalicji chce 84 proc. ankietowanych. W tej grupie zwolennikami odwrotnej tezy jest tylko 7 proc. wyborców.

Rosnąca stawka

I tak już dość napiętą atmosferę w koalicji, w której nie ma prawie dnia, by nie doszło do publicznej wymiany argumentów (głównie na Twitterze), podgrzało ubiegłotygodniowe posiedzenie Sejmu. W jego trakcie klub PiS przegrał głosowanie w sprawie ustawy Zbigniewa Ziobry dotyczącej notariuszy, a premier Mateusz Morawiecki pojawił się na posiedzeniu zespołu PSL dotyczącego energetyki odnawialnej.

Politycy PiS przekonywali później, że przegrane głosowanie było przypadkowe i wynikało ze zbiegu okoliczności. Ale atmosferę pogorszyło.

Teraz uwaga opinii publicznej będzie skupiona na kolejnym posiedzeniu Sejmu, gdy parlament zajmie się wnioskiem o wotum nieufności dla ministra Zbigniewa Ziobry. Wniosek kilka tygodni temu złożyła opozycja. I jego odrzucenie będzie najpoważniejszym od miesięcy – a może i od wyborów w 2019 roku – sprawdzianem dla koalicji rządzącej.

Oficjalnie i nieoficjalnie od samego początku tej dyskusji padają deklaracje, że Ziobro w głosowaniu zostanie przez PiS obroniony.

– Oczywiście, że będę bronił ministra i spójności Zjednoczonej Prawicy. Będziemy bronić naszych ministrów i jestem przekonany, że nasz rząd będzie spójny – zapewnił w poniedziałek w Gdańsku premier Mateusz Morawiecki.

Również nasi rozmówcy z klubu PiS od samego początku podkreślali, że nie ma mowy, by PiS podjęło decyzję o tym, by nie głosować przeciwko wnioskowi opozycji.

Kwestia dni

Przed PiS decyzja innego rodzaju, być może fundamentalna dla przyszłej kampanii wyborczej. „Rzeczpospolita" jako pierwsza pisała, że władze partii Jarosława Kaczyńskiego rozważają wprowadzenie wspomnianej wcześniej nowej legislacji w sferze sądownictwa, która mogłaby odblokować KPO – jeśli będzie potrzebna. – Ta decyzja najwyższych władz to kwestia najbliższych dni – zapewnia nas jeden z naszych informatorów.

Głosowanie bez poparcia Solidarnej Polski może zaś otworzyć nowy etap dla koalicji lub zwiastować jej rozpad. Politycy PiS zapewniają jednak, że nie będą dążyć do dymisji ministra Ziobry w takiej sytuacji. Nie da się jednak wykluczyć, że w obliczu takiego głosowania – i po jego rozstrzygnięciu – Ziobro może podjąć własne decyzje, w tym o odejściu z rządu, klubu lub całej koalicji. Wszystko rozstrzygnie się być może jeszcze do końca tego roku – na kolejnym posiedzeniu Sejmu.